Tytuł: Dorian Gray
Scenariusz: Toby Finley
Reżyseria: Oliver Parker
Muzyka: Charlie Mole
Rok: 2009
Produkcja: Wielka Brytania
Czas trwania: 112 min
Gatunek: dramat, film kostiumowy
Aktorzy: Ben Barnes, Colin Firth, Ben Chaplin, Rachel Hurd-Wood i inni
Na podstawie: powieści Oscara Wilde 'The Picture of Dorian Gray'

Pewne motywy będą eksploatowane w filmach i innych tworach kultury wciąż i wciąż. I za każdym razem gdy wydaje nam się, że pomysł jest już do cna ograny, następny artysta zaczyna konstruować coś na jego kanwie. Tak jest między innymi z portretem Doriana Graya.
'Dorian Gray' to film kostiumowy ze wszystkimi jego wadami i zaletami. Widz, który lubi wartką akcję nie znajdzie tu nic dla siebie. Ale też nie dla niego produkcje takie się kręci. Muszę przyznać, że z ciekawością podszedłem do omawianego tu przedstawiciela wymierającego gatunku kina, które od lat jest w odwrocie i bazuje niemal wyłącznie już na filmach telewizyjnych. Wykładniki gatunku? Proszę bardzo: duch opisywanej epoki, usztywnione dialogi, emocje i aktorstwo poddane ich reżimowi, a przy tym całkowity brak rwącego nurtu akcji. Wszystko to znajdziemy w 'Dorianie Grayu'.
Film przedstawia motyw tytułowego bohatera z dużą wiernością oryginałowi. Czytelnikom, którzy motywu nie znają, albo znają pobieżnie [tak jak ja do niedawna] wyjaśniam w czym rzecz. 'Picture of Dorian Gray', czyli 'Obraz Doriana Graya' to powieść Oscara Wilde, która doczekała się bardzo wielu adaptacji. Akcja i fabuła utworu zasadza się wokół postaci bohatera, który jest młodzieńcem typowym, wręcz stereotypowym dla epoki wiktoriańskiej - dobrze wychowanym, trzymającym emocje na wodzy, ale jednak wewnątrz wrażliwym i kochliwym. Dorian wierzy, że wartością podstawową i najważniejszą jest piękno. Sam jest niezwykle przystojny i pragnąłby swój wygląd zachować na zawsze. Pewnego razu [i tu zaczyna się akcja książki i omawianego tu filmu] młodzieniec pozuje artyście Basilowi Hallwardowi do portretu. Podczas jego tworzenia poznaje Lorda Wottona. Ów szlachcic reprezentuje wszystkie wartości odmienne do dotychczas wyznawanych przez Doriana, a przede wszystkim jest nieuleczalnym hedonistą. Na złą drogę umiejętnie sprowadza też samego Doriana. Gdy ujęty w tytule powieści portret wreszcie zostaje ukończony, marzenie głównego bohatera spełnia się. Obraz zaczyna się z wolna zmieniać, starzeje się zamiast właściciela. Ale jak okaże się później, Dorian na obrazie robi się nie tylko stary. Zmienia się też jednak charakter młodego człowieka, który traci wszystkie wyznawane dotąd cnoty i poświęca życie coraz bardziej nakręcającej się spirali przyjemności - aż do całkowitej zatraty.
W filmie akcję utworu przedstawiono dość wiernie, z niewielkimi modyfikacjami. Podoba mi się jak ujęto - w ten uroczo naiwny, bardzo wiktoriański sposób - przerażający, starzejący się obraz. Ujmuje mnie w 'Dorianie Grayu' całkowity brak tendencji do nowoczesnego kina. Jedyne co pozwala widzowi poznać, że pochodzi on z XXI, a nie poprzedniego wieku to gra aktorów. Ci bardzo porządnie podeszli do sprawy, a szczególnie mowa tu o trzech najważniejszych postaciach, które opisałem powyżej w odniesieniu do literackiego oryginału. Do tej puli dodałbym jeszcze epizodyczną, ale dość istotną postać narzeczonej Doriana, z którą wiąże się ciekawe nawiązanie do twórczości Shakespera.
Rzadko w historii wałkowanej wielokrotnie w różnych dziedzinach kultury udaje się uwypuklić jej autentyczne przesłanie. W mojej ocenie udało się tym razem. Krótka scena słownej konfrontacji tytułowego bohatera z Wottonem pod koniec filmu jest autentycznym, niezaprzeczalnym punktem kulminacyjnym historii, który pozwala widzowi ułożyć w całość wszystkie wcześniejsze losy bohaterów, które wydawały się nie prowadzić donikąd. Bo cóż z tego, że młody człowiek zaczyna przesadzać z przyjemnościami, a jego obraz ponosi konsekwencje zamiast niego? Myślę, że nie psując zabawy czytelnikowi mogę w tym miejscu stwierdzić iż moim zdaniem film przedstawił bardzo umiejętnie klucz do literackiego oryginału, który jest w istocie jedyną w swoim rodzaju krytyką krytyki wiktoriańskiego stylu życia. Ukazuje moim zdaniem że zastępowanie wartości jedynie zachciankami nie kryje za sobą nic i pozostawia pustkę. Banalna, ale przekonująco ujęta w filmie myśl.
Budżet produkcji był nieduży i jest to widoczne. Z drugiej strony jednak historia opisana przez Wildea nie ma hollywoodzkiego rozmachu. Jest ciekawa nawet gdy opowiada się ją w kilku pokojach. Taką technikę przyjęli twórcy 'Doriana Graya' i gratuluję im odwagi i samozaparcia. Paradoksalnie bowiem to nie wielkie inwestycje, ale właśnie filmy tanie i opowiadające staromodne historie wymagają moim zdaniem odwagi.
'Dorian Gray' to film bardzo spokojny, refleksyjny i tani. Zdecydowanie nie przeznaczony dla każdego. Ale w tych ramach bardzo porządny i wierny prezentowanej historii. Dlatego z czystym sumieniem nasi eksperci przyznają mu dwie mocne gwiazdki i zapraszają do oglądania każdego kto lubi klimat przełomu wieków XIX i XX.
Autor: PeeGee
komentarze