Tytuł: W pułapce wojny
Tytuł oryginalny: Hurtlocker
Scenariusz: Kathryn Bigelow, Mark Boal, Nicholas Chartier, Greg Shapiro
Reżyseria: Kathryn Bigelow
Muzyka: Marco Beltrami, Al Jourgensen
Rok: 2008 [na festiwalu w Wenecji], 2009 [w kinach]
Produkcja: USA
Czas trwania: 131 min
Gatunek: film wojskowy, elementy filmu wojennego, dramat
Aktorzy:Jeremy Renner, Anthony Mackie, Brian Geraghty i inni

Wojna w Iraku [a właściwie wszystkie wojny toczone od pewnego czasu przez USA w tym kraju] to temat tak drażliwy, że twórcy na całym świecie wypowiadali się o nim już na tysiąc sposobów. Mało kto jednak zajmuje się skomplikowaną sytuacją jaka zawsze nastaje po wkroczeniu obcych narodowo a nawet kulturowo wojsk. Z drugiej strony niemało widzieliśmy już produkcji poświęconych saperom i ich odwiecznej walce z konstruktorami bomb. 'Hurtlocker' [czyli 'W pułapce wojny', jak to przetłumaczono na nasze] to film z pogranicza gatunków i jako takiego będziemy go opisywać.
Zasadniczych bohaterów filmu jest kilku - J.T. Sanborn i Owen Elridge są członkami drużyny saperów armii Stanów Zjednoczonych. Każdego dnia mierzą się z powszechną w okupowanym Iraku techniką walki jaką jest atak bombowy. Podczas jednej z akcji ginie dotychczasowy specjalista drużyny, a w jego miejsce przysłany zostaje starszy sierżant William James. Bohater szybko staje się najważniejszą postacią filmu. Jest nieprzewidywalny, bardzo kompetentny, ale wciąż naraża siebie i innych na niebezpieczeństwo. Nie trzeba wiele w tej sytuacji, by doszło do kryzysu. Więcej ci drogi czytelniku nie potrzeba by móc wejść w klimat filmu.
'W pułapce wojny' jest w istocie dramatem psychologicznym. Uproszczonym i przystępnym, ale jednak mieści się w ramach tego gatunku. Wojny [nawet tej terrorystyczno - okupacyjnej] nie jest wiele, za to dużo jest obserwacji na temat postępowania i decyzji bohaterów w ramach toczących się wydarzeń. Będziemy mieli okazję poobserwować pracę ekipy saperów pod kątem relacji w drużynie, wykorzystania różnych technik i sprzętów. 'W pułapce wojny' jest jednak przede wszystkim filmem o motywacji. Każdy z bohaterów, z Jamesem na czele ma jakąś przeszłość, plany i przyszłość o której myśli i w związku z którą podejmuje decyzje. Najczęściej są one strasznie różne. Nie raz kolidują. I tu leży moim zdaniem najmocniejsza strona filmu. Nie twierdzę, że taką samą historię można było odegrać w trzech pokojach - codzienne zagrożenie życia jest świetnym tłem i dopełnieniem problemów bohaterów. Jednakże w sposób ewidentny psychologia przesłania wojnę.
Film nakręcono w dość już wyeksploatowany i nie zawsze szczęśliwy sposób - posługując się rzutami kamery tak, jakby były kręcone z ręki przez jakiegoś reportera. Mi ten zabieg odpowiada, ale niektórzy z ekspertów Epicentrum Kałuży stwierdzili, że w spokojnych scenach dialogów 'strzelanie' kamerą się nie sprawdza.
Muszę przyznać, że przypadła mi do gustu ogólna estetyka filmu. Nie wiem co prawda jak wyglądają kraje Trzeciego Świata, ale Irak w wydaniu 'W pułapce wojny' wygląda realistycznie. Staje się krajem gorącym, znękanym wojną, ale przede wszystkim tajemniczym. Każdy krok bohaterów podczas pracy śledzony jest przez mieszkańców, z którymi nie sposób się porozumieć, którzy nic nie dają po sobie poznać. Czuć, że strzelanina wisi w powietrzu, ale najczęściej nic takiego nie następuje. I nad wszystkim dominuje kolor żółty, ewentualnie wpadający w brązy o jasnych odcieniach. Widzowi w pewnym momencie robi się bardzo sucho w gardle, a w zębach zaczyna chrzęścić piach.
Kilka słów o nagrodach. O ile Oskar nie zawsze jest wyznacznikiem naprawdę strawnego a jednocześnie wartościowego kina, w tym wypadku występuje w wyjątkowym nagromadzeniu. 'W pułapce wojny' nagrodzono w kategoriach: najlepszy scenariusz, montaż, dźwięk, montaż dźwięku, reżyser no i najlepszy film. Nie wiemy wiele na temat konkurentów omawianej produkcji, natomiast moim zdaniem wypada się zgodzić z wysoką oceną poszczególnych wymienionych elementów dzieła. Scenariusz i reżyseria jak na kino wojskowe [bo nie nazwałbym filmu jednak stuprocentowo wojennym] stanowią rzadki okaz historii ciekawej, odstającej od sztampy występującej w różnych wariacjach: szkolenie - przyjaźnie - walka - rany - przemyślenia. Taki [lub analogiczny] układ widzieliśmy w wielu znakomitych przecież obrazach jak '9 kompania', czy serial 'Kompania braci'. A jednak kino wojskowe wkroczyło w pewnego rodzaju ślepą uliczkę. 'W pułapce wojny' to krok w inną stronę. Historię opowiedziano ciekawie, a zgrane tematy są tylko pretekstem do psychologizmu. Nie można omawianej produkcji nazwać typowym filmem pacyfistycznym, bo mało w nim wojny. Jednostka w której James, Sanborn i Owen służą też nie jest typową jednostką bojową - ma zupełnie inne obowiązki. Z kolei postacie poboczne takie jak mały Irakijczyk przedstawiający się jako Beckham są intrygujące i wykraczają poza prostą analizę 'my - oni w niezrozumiałym konflikcie'.
Kathryn Bigelow - reżyser 'W pułapce wojny' wywołała swoją osobą niemałą sensację. Podobno jest pierwszym nagradzanym Oskarami reżyserem rekrutującym się z płci pięknej. Szczerze mówiąc uważam tą kwestię za trzeciorzędną w ocenie produkcji. Nagrody, ale też przede wszystkim wrażenie widza takiego jak ja [czyli nie zorientowanego w świecie Hollywood] wskazują, że rzemiosło jest na wysokim poziomie. Eksperci Epicentrum Kałuży tym samym w sposób stuprocentowo obiektywny, nie wiedząc kto reżyseruje, mieli okazję ocenić ów film. Wnioski z oceny zaś są takie, że płeć twórcy dla filmu wojskowego jest bez znaczenia.
Tempo filmu traktować należy raczej jako refleksyjno - ospałe. Czasami akcja rusza z kopyta, ale dotyczy to wyjątkowych, konkretnych scen - najczęściej w związku z akcjami rozbrajania bomb. Jednak muszę przyznać, że nie zostałem zanudzony. Niektórych scen mogłoby w filmie nie być, ale nie ma mowy o szczególnych dłużyznach.
Aktorzy zagrali solidnie i nie sposób się do czegokolwiek przyczepić. Role nie wymagały jednak szczególnego wysiłku twórczego - większość postaci filmu to dość prości mężczyźni, którzy starają się myśleć o tym co robią. Tak też oddano postacie. Być może brakowało troszkę charakterystycznych typów [jak choćby w 'Szeregowcu Ryanie', czy leciwej, ale wciąż zdatnej do oglądania 'Parszywej Dwunastce']. Jednak nie będę narzekał - ze swojego zadania wywiązali się odtwórcy co najmniej dobrze.
'W pułapce wojny' zadowoli wielu różnych widzów. I wcale nie dlatego że to film prosty, łatwy i przyjemny. Jest w nim nieco psychologii, jest porządny warsztat twórczy i przekonujące przesłanie. Przede wszystkim jednak jest to opowieść wojskowa osadzona w nietypowych realiach i różniąca się od zalewu sztampowego kina wojennego. Jest tu również troszkę żołnierskiego życia od nietypowej - saperskiej strony. Nie wiem na ile realistycznie pokazana jest ta szlachetna profesja, ale powiem szczerze, że mnie filmowa wizja przekonuje. Polecam zdecydowanie, gdyż niewielkie braki filmu pokryte są po czubek głowy przez zalety.
Autor: PeeGee
komentarze