Tytuł: Incepcja
Tytuł oryginalny: Inception
Scenariusz: Christopher Nolan
Reżyseria: Christopher Nolan
Muzyka: Hans Zimmer
Rok: 2010
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Czas trwania: 148 min
Gatunek: thriller science - fiction, elementy filmu akcji i dramatu psychologicznego
Aktorzy: Leonardo Di Caprio, Ken Watanabe, Joseph Gordon - Levitt, Ellen Page i inni

Sen ma swoje stałe, zasiedziałe miejsce w kulturze. I nie bez racji, jako że jest polem badawczym naukowców, codzienną potrzebą i wyrazem naszych lęków i tęsknot. 'Incepcja' to kolejne, świeże spojrzenie na sen, sprzedane widzowi w formie thrillera.
Sam w sobie tytuł w akcji filmu tłumaczy się widzowi jako zaszczepienie osobie jakiejś idei, myśli, którą potem osoba ta będzie się kierować. Takiego oto trudnego zadania będzie chciał podjąć się Cobb - główny bohater filmu, na zlecenie potężnego, wpływowego człowieka, który ma możliwość rozwiązać niemal każdy problem za pomocą jednego telefonu. Cobb ma do dyspozycji drużynę fachowców w unikalnej dziedzinie mieszania w ludzkich snach. Cel - zaszczepić ideę w głowie dziedzica potężnego imperium handlowego, na czym miałby skorzystać niejaki pan Saito - zleceniodawca. Tyle tytułem żmudnego wprowadzenia, bo reszta w mojej ocenie to czysta filmowa poezja.
Pierwsze co uderza widza to niesamowita złożoność fabuły i akcji. Widz nie zawsze ma szansę w pełni nadążyć za rozwojem coraz bardziej zaskakujących wydarzeń. Jako że poruszamy się przez większą część 'Incepcji' w obszarze snu - wiele scen to bardzo wartkie, solidnie spreparowane obrazy absurdów i paradoksów. Ujrzymy zaginające się miasta, ciągnące się po horyzont blokowiska, kiczowate japońskie rezydencje, zapętlone schody, pozbawione grawitacji korytarze hotelowe. A wszystko wykonane w najdrobniejszych szczegółach, z użyciem wymyślnych i nie zawsze dostrzegalnych efektów wizualnych. O ile jednak film 'Incepcja' porównuje się przez to do osławionego 'Matrixa', to moim zdaniem w dziedzinie wizualnego wykonania omawiany film to dzieło daleko wyższej próby, operujące efektami z wielkim wyczuciem i smakiem. Ujrzymy czasem tandetne sceny akcji, ale też i wysublimowane zabawy komputerowo - techniczne.
Paradoksalnie jednak, mimo całej pracy włożonej w wykonanie, to fabuła jest najmocniejszą stroną 'Incepcji'. Z oczywistych względów nie zdradzę więcej niż to, co napisałem powyżej tytułem wprowadzenia - odebrałbym bowiem szanownemu czytelnikowi całą zabawę. A polega ona na refleksji nie tylko nad snem, ale nad tym co może zrobić człowiek, jeśli tylko dać mu do rąk narzędzie do tworzenia własnej rzeczywistości. Niektóre odpowiedzi na to pytanie mogą być dla widza zaskakujące. Inne będziemy musieli dopowiedzieć sobie sami, bo reżyser i scenarzysta kilka rzeczy pozostawili pod rozwagę. I to również uważam za pozytywną stronę 'Incepcji'. Rzadko bowiem twórcy pozwalają odbiorcy na swobodę odbioru dzieła.
Bardzo przypadły mi też do gustu postacie oraz ich aktorskie wykonanie. Główny bohater - pan Cobb został naprawdę ciekawie nakreślony przez Leonardo Di Caprio, który uczyni z niego postać jednocześnie ciekawą i tajemniczą. Cobb to człowiek obciążony przeszłością, z powodu której nie może wrócić do USA i swoich dzieci. Żona bohatera - Mal nie żyje i kryje się za tym przerażająca tajemnica, która może narazić na niebezpieczeństwo pozostałych członków zespołu. Wśród nich zobaczymy groźnego, ale dynamicznie zmieniającego się w pozytywną postać pana Saito, a ponadto Ariadne - młodą architekt, która całkiem dosłownie stanie się architektem snów, jak również Arthura - niezmordowanego pomocnika grupy i Eamsa - oszusta, potrafiącego przebierać się we śnie. Każdą z wymienionych postaci polubiłem - film pozwala się zżyć z nimi, poczuć ich problemy i zagłębić w sposób myślenia. Aktorzy swoją pracę wykonali w mojej ocenie na medal, doskonale wykorzystując przestrzeń nakreśloną scenariuszem.
Muzyka była dla mnie niemal niesłyszalna, ale to również jest jakaś informacja - nie przeszkadza w odbiorze całości, pojawia się dla widza w zasadzie tylko w momentach najbardziej dramatycznych, przełomowych. Właściwie jej niską oryginalność przy tylu innych środkach wyrazu odbierać można jako zaletę - widz nie ma wrażenia, że film jest przeładowany.
'Incepcja' jest i będzie porównywana do wielu innych produkcji. Przykładem może być choćby wymieniony już powyżej 'Matrix'. Nie uważam tego porównania za najszczęśliwsze. Omawiany film ma konstrukcje thrillera psychologicznego z elementami kina akcji, 'Matrix' natomiast miał w sobie silniejszy pierwiastek tradycyjnego science - fiction z całą fascynacją technicznymi gadżetami. Bliżej moim zdaniem 'Incepcji' do produkcji anime 'Ghost In The Shell', która jakkolwiek jest jednym z koronnych dzieł gatunku cyberpunk, to jest bliska omawianemu filmowi ideowo - również traktuje o zatraceniu się w nierzeczywistym świecie i odpowiada na niektóre związane z tym pytania. Troszkę też w 'Incepcji' znajdziemy z kina reprezentowanego swojego czasu przez produkcje takie jak 'Efekt Motyla' - będące w jakimś sensie fikcją naukową, ale nie technologiczną. Jeśli bowiem widz chciałby ujrzeć ciekawe technologie, to omawiany film jest w tym wyjątkowo oszczędny. Maszyna do łączenia snów przypomina z grubsza rzecz biorąc automatyczną pompkę, a śniący połączeni są zwykłym kablem zasilającym.
W mojej ocenie 'Incepcja' to film nowatorski, skomplikowany, ale tak świeży i intrygujący, że może bawić wiele rożnych grup odbiorców. Być może po części jest to zasługą tematu, który każdemu człowiekowi jest bliski. Polecam omawiany film zdecydowanie miłośnikom science - fiction, widzom szukającym wartkiej akcji, ale też i spragnionym pewnej dozy psychologii. Po prostu zdecydowanie polecam.
Autor: PeeGee
komentarze