Tytu? Jestem Legend?/em>
Tytu?oryginalny: I Am Legend
Scenariusz: Mark Prosevitch, Akiva Goldsman
Reżyseria: Francis Lawrence
Muzyka: James Newton Howard
Rok: 2007
Produkcja: USA
Czas trwania: 100 min [z alternatywnym zako?zeniem: 104 min]
Gatunek: science - fiction, film katastroficzny, dramat
Aktorzy: Will Smith, Abbey, Kona i inni
Na podstawie: Richard Matheson - I Am Legend

Powiedzmy sobie, że Will Smith nie słynie z błyskotliwego aktorstwa. Powiedzmy sobie, że pretensjonalny tytu?to gwóźd?do trumny wielu film?. Powiedzmy sobie wreszcie, że apokaliptyczne opowieści science - fiction widywaliśmy w tylu wydaniach, że kolejna nie wydaje si?a?tak znowu atrakcyjna. I na przek? wszystkiemu, wszelkim złym znakom, chciałbym filmu 'I Am Legend' - czyli 'Jestem Legend? broni?.. Ale po kolei.
Historia opowiadana w filmie to przerabiany ju?nie raz scenariusz, w kt?ym tajemnicza choroba dziesiątkuje ludzk?populacj? po cywilizacji XIX w. pozostawiając jedynie żałosne szczątki. Na szczątkach tychże przetrwa?samotny mężczyzna - Robert Neville ze swoim psem. Musz?przyzna? i?wizja postapokaliptycznych Stan? Zjednoczonych przedstawiona w 'Jestem Legend? została uj?a w spos? umiej?ny i interesujący. Oto bowiem tw?cy zdecydowali si?na spojrzenie w małej skali: jest główny bohater, jego ukochana suczka owczarka niemieckiego, jego mieszkanie. On sam ma do dyspozycji całe miasto - wszystkie jego dobra materialne z wolna popadające w ruin? samochody, sprz? audio i video, kije do golfa, a nawet bro? Co?jednak wydaje si?nie w porządku w codziennym rytmie jego życia. Wraz z zachodem sło?a ko?zy si?spokojna egzystencja, a zaczynaj?si?godziny strachu i ukrywania si?w mieszkaniu zabezpieczonym stal?i pułapkami. Jak to wynika z oficjalnych trailer? reklamowych oraz cynicznych przewidywa?widza - po mieście wałęsaj?si?ludzie, kt?ych choroba doprowadziła do szale?zego szału. ? sza?objawia si?przede wszystkim utrat?podstawowych ludzkich cech społecznych i zast?owaniem ich nieopanowan?agresj? Dodatkowo ciało nieszczęśnik? nie znosi światła słonecznego - co czyni ich podobnymi do wampir? z poda?ludowych. Miałkie? Owszem. A jednak na szczęście nie do ko?a tu tw?cy umieścili rdze?fabularny.
Rdze?mozolnie buduje pan Smith, kt?ego absolutnie pragn?pochwali?za gr?aktorsk? Wi?szość scen 'Jestem Legend? spoczywa bowiem na barkach odgrywanego przeze?bohatera. Ciężar ten jednak aktor znosi bez wysiłku. Co wi?ej - zaserwowano widzowi niejedn?brawurowo odegran?scen? w kt?ej samotny człowiek w wielkim i groźnym mieście zamierza za wszelk?cen?zachowa?resztki zdrowego rozsądku. Tu leży bogactwo 'Jestem Legend?, a cała reszta - epidemia, utrata bliskich [co oglądamy w sugestywnych retrospekcjach], wygłodniałe stada zombie - jest jedynie otoczk? o troszk?tandetnym moim zdaniem, landrynkowym posmaku.
Bohater jest ciekawy, poniewa?ma misj? Nie zdradzając zbyt wiele z wątk? fabuły powiem, i?jest on wojskowym i lekarzem zarazem. Co wi?ej - jednym z tych, kt?ych zadaniem było opanowa?epidemi?[jako że wirus by?militarnego jak najbardziej pochodzenia]. Widz b?zie wi? podziwia?nieco ponad zwykłą walk?o przetrwanie. Swoj?drog?psia towarzyszka Willa Smitha - Sam, ożywia obraz 'Jestem Legend? w niemal r?nym stopniu co on sam. Nie jestem pewien, czy mnie pamięć nie myli, ale całkiem realistyczne wydawały mi si?typowo psie zachowania. W wi?szości współczesnych produkcji odnotowujemy przecie?rażące niedbalstwo polegające mi?zy innymi na dodawaniu w tle sceny z biegnącym psem, głosu ujadania. Takich kwiatk? jest w kinematografii wiele, a 'Jestem Legend? uznaj?za przykład pozytywny.
Scenariusz jest zgrabny, a reżyseria bardzo sensowna. Produkcj?ogląda si?gładko, sceny wynikaj?z siebie, nawet gdy tok akcji przerywa retrospekcja. Tw?com udało si?utrzyma?dramatyzm sytuacji nie budując niepotrzebnego patetyzmu. Środki wyrazu związane z technik?kr?enia zdjęć wykorzystywano oszcz?nie i z rozmysłem. Gdzie potrzebna była akcja - była akcja. Gdzie nast?owało uspokojenie - sceny wydłużaj?si? Niekt?e z tych dłuższych to moim zdaniem prawdziwe mistrzostwo oparte na rozbrajającej prostocie. Uwadze czytelnika polecam szczeg?nie scen?rozmowy Roberta ze sklepowym manekinem. Godne zauważenia jest, że przez niemal cały film na scenie jest Will Smith i tylko Will Smith. Stworzenie tak sugestywnego obrazu w tak oszcz?ny spos? uznaj?za naprawd?godny uwagi wysiłek.
Wizualnie film prezentuje si?porządnie i schludnie, cho?serce ekspertom Epicentrum Kałuży miejscami krwawiło, że technika grafiki komputerowej jak dotąd nijak ma si?do realistycznego obrazu. Postacie chorych ludzi zapewne w zamyśle tw?c? miały wygląda?na karykaturalnie zniekształcone, ale wydaj?si?one raczej sztuczne. Podobnie ma si?sprawa z żyjącymi w opustoszałym mieście zwierz?ami, kt?e tylko umownie przypominaj?prawdziwe. Win?za ten stan rzeczy nie obarczam jednak grafik? - praca przez nich wykonana robi i tak kolosalne wrażenie. Szczeg?nie dobrze prezentuje si?samo miasto - miejsce niemalże wszystkich zdarze?akcji filmu. Szerokie, sześciopasmowe ulice w 'Jestem Legend? stoj?puste, zapuszczone i zarastaj?bylinami. Tak samo smutne s?budynki. Wrażenie jest zarazem przygn?iające i pozytywne.
Muzyka to typowy hollywoodzki samograj, bez żadnego wyraźnego początku ani ko?a, kt?y podkreśla dramaturgi?oglądanych scen, ale nie pozostaje na dłużej w umyśle widza. Dużo ciekawiej natomiast wypadaj?wypływające ju?z samego scenariusza smaczki w stylu piosenek Boba Marleya, czy całkiem sporego fragmentu filmu animowanego 'Shrek'.
By recenzja niniejsza stała si?w stu procentach kompletna brakuje jeszcze kompetentnego odniesienia do powieści Richarda Mathesona, kt?ej film 'Jestem Legend? jest adaptacj? I tu eksperci Epicentrum Kałuży z zażenowaniem przyzna?musz? i?utworu nie czytali i go nie znaj? Zapowiadamy natomiast, i?recenzja tejże książki pojawi si?w przyszłości na tyle tylko odległej, by da?nam czas na jej przeczytanie. Dodam i?powieść 'Jestem Legend? była ju?adaptowana w przeszłości. Produktem tych adaptacji były filmy 'The Omega Man' i 'Last Man On Earth'.
Gwoli ścisłości doda?należy, i?'Jestem Legend? posiada dwa alternatywne zako?zenia. Dotarcie do drugiego z nich nie powinno w erze Internetu nastr?za?problem?. Zach?amy wiec do poszukiwa? Nie powiemy natomiast ani słowa, gdy?nie chcemy czytelnikom psu?zabawy. Żadne z obu zako?ze?nie jest bowiem do ko?a oczywiste. Stanowi to miłą odmian?od przewidywalnej zwykle a?do obrzydzenia zwyczajowej techniki hollywoodzkiej, gdzie happy end jest obowiązkowy, zawsze przybierając idealnie tak?sam?posta? 'on zabije jego, a ci si?pobior?.
'Jestem Legend? to moim zdaniem jeden z najbardziej godnych polecenia film? ostatnich kilku lat. Porządnie zrealizowany i poruszający obraz, kt?y nawet jeśli nie zawojuje serca widza, to zapadnie w jakikolwiek spos? w pamięć - cho?y negatywnie. Aktorski tercet: Will Smith, Abbey i Kona [dwie ostatnie to odtw?czynie roli Sam], to zdecydowanie uczta dla oczu. Wyrok: zdecydowanie pozytywne odczucia. Jeśli wi?, drogi czytelniku, jeszcze produkcji nie widziałe?- napraw ten błąd natychmiast.
Autor: PeeGee