Tytuł: Opowieści z Narnii: Książę Kaspian
Tytuł oryginalny: The Chronicles of Narnia: Prince Caspian
Scenariusz: Andrew Adamson, Christopher Markus, Stephen McFeely
Reżyseria: Andrew Adamson
Muzyka: Harry Gregson-Williams
Rok: 2008
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Czas trwania: 145 min
Gatunek: przygodowy, fantasy
Aktorzy: William Moseley, Georgie Henley, Anna Popplewell, Skandar Keynes, Ben Barnes i inni
Na podstawie: C.S. Lewis 'Opowieści z Narnii: Książę Kaspian', tom 2 cyklu 'Opowieści z Narnii'

Oto jest - druga część nowej, odpowiadającej współczesnym wymogom kina ekranizacji cyklu 'Opowieści z Narnii' - autorstwa C. S. Lewisa. Cykl obejmuje 7 tomów bardzo złożonej i rozciągniętej w czasie historii krainy, z którą przenika się historia bohaterów w rzeczywistym świecie. Starsi widzowie być może pamiętają, iż był on ekranizowany już w przeszłości. Zdaniem ekspertów Epicentrum Kałuży nie ma jednak większego sensu porównywanie wysiłków obecnych i niegdysiejszych twórców, jako ze nie dysponowali oni takimi samymi środkami.
Na wstępie pozwolę sobie nadmienić, iż bardzo pomocne w odbiorze 'Księcia Kaspiana' jest obejrzenie pierwszej części 'Opowieści z Narnii'. Jest to bowiem jej bezpośrednia kontynuacja. Ponadto odniesień do wcześniejszych przygód czwórki bohaterów jest co nie miara.
Kilka słów o Narnii, bo to właśnie owa zmyślona kraina jest centrum wydarzeń i osią opowieści. Narnia leży wszędzie i nigdzie, jest pewnego rodzaju światem alternatywnym wobec rzeczywistego. Nie można jej odnaleźć, ale można dostać się do niej z zewnątrz. Taka podróż przypada w udziale czworgu dziecięcych bohaterów: Piotrowi, Zuzannie, Edwardowi i Łucji. Wiele lat po pierwszym pobycie w Narnii i pokonaniu złej wiedźmy, bohaterowie znów wiodą swoje na poły nudne, a na poły nerwowe żywoty w Wielkiej Brytanii z czasów II Wojny Światowej. I można zrozumieć ich zgorzknienie, gdyż Narnia to ziemia ze wszechmiar ciekawa. Bajeczne plenery - wysokie góry, krystaliczne rzeki, głębokie i ciemne bory. Wśród tego wszystkiego zaś przedziwne stworzenia, które żywcem wyjęto z mitów oraz opowieści snutych przy kuflu w każdej średniowiecznej mieścinie. W świecie Narnii napotkanie mówiącego niedźwiedzia, minotaura, czy gryfa to sprawa absolutnie banalna. Dodatkowo nasza czwórka miała okazję przez ładnych parę lat nad tym zwierzyńcem królować, zanim nie powróciła do Wielkiej Brytanii i nie odkryła, iż nie postarzała się tu bardziej niż o kilka chwil. Poza tym w Narnii spotkać można prawdziwych przyjaciół, o czym też nie raz dzieciaki się przekonały. Nad wszystkim czuwa zaś tajemniczy, ale dobry i potężny lew Aslan.
Tym razem jednak słodko nie będzie. Słodkie opowieści są z resztą nudne - powie wam to każdy szanujący się czarny charakter. Narnia cale wieki pod odejściu wspaniałej czwórki przeżywa okres upadku. Problem zwie się ogólnie: Telmarowie, a w szczególności: Lord Miraz. Dziwaczne stworzenia Narnii zepchnięte do defensywy, zaszczute, wylęknione - poukrywały się. Jednolita władza zaś upadła. Telmarowie niczym nie przypominają tolkienowskich, pałających żądzą mordu orków. Są to zwyczajni ludzie ze zwyczajnymi ludzkimi wadami. Ponad wszystko zaś pragną władzy. W tej dziedzinie absolutnym mistrzem jest właśnie Miraz. Piotr, Edward, Zuzanna i Łucja przywołani zostają do Narnii wprost ze stacji metra przez magiczny róg użyty w chwili paniki przez umykającego telmarskiego dziedzica - Kaspiana. Umykanie owo ma źródło w strachu o własne życie - uzasadnionym, ponieważ Miraz doczekał się męskiego potomka. Tym samym rozpoczyna energiczne działania w celu wyeliminowania jedynego poza nim pretendenta do tronu. Kas pian szuka pomocy Narnijczyków. Nie trudno się domyśleć, że wszystkie wątki prędzej czy później zbiegną się i zaplączą w zupełnie nieprawdopodobny supeł.
Postacie biorące udział w wydarzeniach są ciekawe i pomysłowe. Dzieciaków znamy już z części pierwszej. Nieobeznanym objaśnić mogę, iż są rodzeństwem. Piotr stanowi uosobienie szlachetności i nie zawsze rozważnego męstwa. Zuzanna to dość zarozumiała i oschła, ale inteligentna młoda dama o wodnistych oczach, znakomicie obeznana w sztuce strzelania z łuku. Edward sprawia wrażenie najsprytniejszego i potrafi znajdować się w każdej sytuacji. Łucja zaś młodzieńczą naiwność nadrabia gorącą wiarą i szczerym uczuciem. Książę Kaspian wydaje się natomiast dość idealistycznie nastawionym, ale zagubionym młodym człowiekiem, któremu nic w życiu nie przychodzi łatwo.
Bohaterom towarzyszą narnijskie osobliwości, z których najbardziej w oczy rzuca się wiecznie marudny, ale o dobrym sercu krasnolud [Trumpkin], mówiący borsuk Truflogon, czy też mysi wojownik o etosie rycerskim decydowanie przewyższającym rozmiary ciała. Wspaniałe tło z resztą stwarzają bohaterowie drugo i trzecioplanowi. Nie bez znaczenia są też ci, którzy występują po drugiej stronie barykady - jak żona Miraza, jego podwładny - generał Gloselle, czy też lordowie zasiadający w Radzie.
W grze aktorskiej trudno dopatrzeć się uchybień. Postacie są dość ludzkie, a przez to wiarygodne. Tak też zostały odtworzone. Pomijając fakt, iż Piotr jest nieco ładniejszy niż przeciętny młody człowiek, stwierdzić można iż takich ludzi spotyka się na co dzień. Na prawdziwe oklaski zasługuje moim zdaniem niebagatelne osiągniecie, jakim jest u tak młodych odtwórców - pozbawiona przesady gra dziecięcych [tudzież młodzieżowych] aktorów. Te postacie, którym poskąpiono ludzkiej formy zostały wyposażone w całkiem sensowne głosy. Pod tym względem 'Książę Kaspian' nie odbiega od poziomu wyznaczonego częścią pierwszą.
Scenariusz i reżyseria moim zdaniem wypadają zdecydowanie pozytywnie. Mimo tak wielu nachodzących na siebie wątków - podróży, bitew, intryg, rozmów - twórcom udało się wszystkiego nie zagmatwać. Film ma też swoje specyficzne tempo: dość senne na początku, z czasem jednak nabierające rumieńców, by na końcu gnać na złamanie karku. Na prawdziwą pochwałę zasługuje powstrzymanie się od nadużywania zdartych już do ostatecznego znudzenia schematów. Gdy Łucja w ruinach mówi 'Wyobraźcie sobie ściany i kolumny', nie musimy tego od razu oglądać. Wystarczy, że sobie wyobrazimy. Za to cenię warsztat twórców 'Opowieści z Narnii'.
Wykonanie jest więcej niż poprawne. Tam gdzie tylko można było, zastosowano prawdziwe plenery, przebrania i dekoracje. Efektów komputerowych - ku mojemu zadowoleniu - nie nadużywano. Tam gdzie występują, są za to dopracowane i wizualnie wiarygodne na tyle na ile to obecnie możliwe. Akcję z resztą ilustrują porządne, czytelne zdjęcia oraz nie drażniąca, dość typowa muzyka.
Specjalne słowo pochwały należy się natomiast za właściwe ujęcie kluczowych wątków historii. Chciałbym jednak zaznaczyć, iż 'Książę Kaspian' nie jest ekranizacją wierną. To jednak ekspertom Epicentrum Kałuży wiadome jest jedynie z drugiej ręki. Film natomiast odbieram jako przemyślany, bo i sama historia taka właśnie jest. Żeby nie być gołosłownym, posłużę się przykładami. Czemu Miraz traci czas na budowanie mostu przez rzekę? Proszę bardzo - widzimy wyraźnie już w pierwszej scenie, iż jest ona zdradliwa i lubi porywać przekraczających ją jeźdźców. Czy musimy latać z mieczem po lesie narażając się na czające się w nim monstra? Ależ nie - możemy przecież użyć kuszy [co też Telmarowie z lubością robią w ciągu całej akcji filmu]. Wydaje nam się, iż tych Minotaurów o tam widzieliśmy wcześniej w szeregach lodowej wiedźmy? Pewnie że tak - jej wpływy wciąż są żywe wśród Narnijczyków. Takie smaczki można długo wymieniać. Większość pytań z rodzaju 'dlaczego?' w tej akurat produkcji znajdzie odpowiedź.
Na koniec pragnę podzielić się jeszcze pewną refleksją, iż 'Opowieści z Narnii' wypełnione są religijnymi odniesieniami i metaforami. Niektórych może to odstręczać, na mnie wywarło wrażenie pozytywne. Najbardziej w oczy rzuca się mesjanistyczna rola lwa Aslana, który wydaje się wszechpotężny, ale którego pomoc uzależniona jest od pokładanej w nim wiary. Wątek religijny sprzedano z resztą w całkiem strawnej formie, nie niwecząc jednak bogatych, dających do myślenia implikacji. W ten sposób ta typowo fantastyczna opowieść ma coś z opowieści edukacyjnej.
Biorąc pod uwagę posuchę na rynku fantastyki obecnymi czasy, nawet największy malkontent powinien się moim zdaniem z 'Księciem Kaspianem' zapoznać. Opowieść toczy się wartko, a znikło gdzieś to przejmujące wrażenie obecne w części pierwszej, iż już z tego chyba wyrośliśmy. Z drugiej strony zaś - mimo iż produkcja owa opowiada o wojnie, a trup ściele się gęsto - makabrę ograniczono do niezbędnego minimum. Spokojnie więc można ją polecić również młodszym widzom. Werdykt końcowy brzmi więc: 'Opowieści z Narnii - Książę Kaspian' to solidna robota i produkcja w dziedzinie fantastyki nie do pominięcia. A jeśli mamy ochotę usiąść i dłużej się nad nią zastanowić, okazuje się, iż naprawdę można i jest nad czym.
Autor: PeeGee