Tytuł: Bez mojej zgody
Tytuł oryginalny: My Sister's Keeper
Scenariusz: Jeremy Leven
Reżyseria: Nick Cassavetes
Rok: 2009
Produkcja: USA
Czas trwania: 106 min
Gatunek: dramat obyczajowy z elementami dramatu sądowego
Aktorzy: Cameron Diaz, Jason Patric, Abigail Breslin, Sofia Vassilieva, Evan Ellingson, Alec Baldwin, Joan Cusack i inni
Na podstawie: książki Jodi Picoult

Choroba nowotworowa dotyka wielu ludzi, atakuje ona różne organy, ma różne objawy i rokowania. Przykre jest, gdy ciężka choroba dotyka najmłodszych. 'Bez mojej zgody' to film opowiadający historię chorej na białaczkę Kate Fitzgerald, a w zasadzie o całej jej rodzinie i wielu problemach etycznych.
Młode wzorcowe małżeństwo Sary i Briana po wielu wspaniałych wspólnych chwilach dowiaduje się, iż ich mała córeczka Kate cierpi na nowotwór krwi. Lekarz podsuwa im niekonwencjonalne rozwiązanie, które może uratować życie dziecka. Proponuje on poczęcie in vitro drugiej córeczki, która stanowić będzie rezerwuar organów i szpiku kostnego dla chorej Kate. Rodzice zgadzają się. Wkrótce na świat przychodzi mała Anna. W retrospekcjach dowiadujemy się, iż najmłodsza z dziewczynek wielokrotnie była poddawana bolesnym zabiegom aby ratować życie siostry. W ciągu swojego krótkiego życia przeszła szereg operacji, lecz w wieku 11 lat powiedziała stanowczo: nie.
Między Anną i Kate jest ogromna wieź, dziewczynki bardzo się kochają. Ich wspaniałe relacje nie podlegają żadnej dyskusji. Stan Kate jednak się pogarsza i mała Anna ma oddać nerkę aby ratować życie starszej siostry. Jeśli tego nie zrobi Kate umrze. Anna udaje się jednak do znanego z reklam adwokata, aby ten pomógł jej uzyskać prawo do samostanowienia, wbrew woli rodziców, o własnym ciele, gdyż nie chce oddać nerki. Cała rodzina jest wstrząśnięta. Wszyscy zadają sobie pytanie: dlaczego Anna nie chce pomóc swojej siostrze? Jednak reżyser nie zdecydował się na ostre konflikty i zaostrzone relacje. Emocje między domownikami są jakby wyciszone i po kłótniach na sali sądowej w domu wszystko wygląda niemal normalnie i sprowadza się jedynie do nieporozumienia.
Matka stanowi tutaj nieugięty filar, wspierający całą siłą i miłością chorą Kate. Kobieta jest w stanie zrobić dosłownie wszystko aby uratować dziecko, nawet za cenę cierpienia drugiej córki. Sara jest adwokatem i chcąc nie chcąc musi procesować się z własnym dzieckiem. Ojciec jest kompletnie zagubiony, stara się pomóc ale z jednej strony rozumie decyzję małej dziewczynki, która nie chce oddawać swoich organów, co na zawsze zmieni jej życie. Jest jeszcze najstarszy brat, bardzo związany z obiema siostrami, który czuje się jakby między przysłowiowym młotem a kowadłem. W opiece nad chorą Kate pomaga rodzinie siostra Sary, usiłująca nakłonić ją aby może ustąpiła, zestopowała z tą walką o życie chorego dziecka, lecz wszystko na nic.
Akcja filmu oscyluje między bieżącymi wydarzeniami, składającymi się na postępującą chorobę Kate oraz walkę Anny z rodzicami o swoje prawa a licznymi retrospekcjami z życia rodziny. Dokładnie poznajemy jak zaczęły się problemy ze zdrowiem Kate, jej pierwsze objawy, pierwsze chemioterapie, pierwsze miłości, wzloty i upadki. Dowiadujemy się też nieco więcej o Annie, która zawsze bardzo kochała swoją siostrę i robiła dla niej wszystko. Wszystkie te sceny mają jeden zasadniczy cel: wycisnąć z nas jak najwięcej łez.
Film porusza przeróżne moralne i etyczne sprawy, lecz w zasadzie tylko po nich lekko się ześlizguje. Piękne wspomnienia, pełne spokoju chwile wypełnione radością i ciepłymi promieniami słońca. Wielkie dramaty i dylematy - to wszystko ma poruszyć nas i wywołać tak bardzo przewidywalne reakcje. Cała ekranizacja jest bardzo nastrojowa, posiada świetne sceny ale widz jest pozbawiony możliwości podejmowania decyzji jak chce je rozumieć - ma być sentymentalnie i płaczliwie i koniec! To wielka szkoda, gdyż produkcja ta ma potencjał a tak naprawdę jest kolejną ekranizacją smutnej historii, jakich było już kilka.
Na pochwałę zasługują młodzi aktorzy. Obie dziewczynki świetnie odegrały swoje role mimo młodego wieku, na pochwałę zasługuje również brat - stojący nieco z boku lecz dodający tło, pokazujący jak czują się osoby które mogą stać tylko z boku i się przyglądać. Oglądamy więc film z wielu perspektyw.
Nie mniej film polecić mogę jedynie osobom, które gustują w tego typu dramatach oraz tym które lubią sobie popłakać dokładnie wtedy gdy zapragnie tego reżyser. Produkcja ma potencjał, porusza ciekawe i współcześnie aktualne tematy, lecz marnuje go stawiając na sentyment i tendencyjność. Tak więc film nie dla każdego, lecz mimo to warty obejrzenia przez fanów gatunku.
Autor: Dagona
komentarze