Film

Tytu? Volkodav - ostatni z rodu szarych ps?

Tytu?oryginalny: Volkodav iz roda serykh psov

Reżyseria: Nikolai Lebedev

Muzyka: Aleksei Rybnikov, Theo Green

Rok: 2006

Produkcja: Rosja

Czas trwania: 136 min

Gatunek: fantasy

Aktorzy: Aleksander Bukharow, Oksana Akishina, Aleksander Domogarow, Igor Petrenko, Juozas Budraitis, Rezo Esadze, Artyom Semakin, Nina Usatova i inni

Na podstawie: ekranizacja powieści Marii Siemionowej, wydanej w Polsce pod tytułem Wilczarz

Rok 2006 pokaza? że Rosjan nie wolno w dziedzinie kina lekceważy? Potrafi?z pomoc?niemałych środk? i wkładu pracy stworzy?produkcje klasy światowej. Tym razem obcujemy z rosyjskim podejściem do fantastyki.

Film "Volkodav" wywoła?w naszym kraju kontrowersje. Powiem wi? od razu: nie interesuje nas - ekipy Epicentrum Kałuży - aktualny układ stosunk? polsko - rosyjskich i ewentualne niuanse rzekomo przemycane w tym i innych filmach zza wschodniej granicy. To dziecinada i w spos? dobitny i ostentacyjny zamierzamy zignorowa?tego rodzaju dyskusje. "Volkodav" na pierwszy rzut oka przypomina bardzo mocno "Władc?Pierścieni".

Trzeba przyzna? że jest to słuszny trop. Okazuje si?bowiem, że książka Marii Siemionowej wydana na polskim rynku całkiem niedawno, kt??film ekranizuje r?nie?na pierwszy rzut oka czerpie z Tolkiena. Obawiam si?jednak że w fantasy ciężko ju?wymyśli?cokolwiek nowego. Produkcja filmowa zar?no fabularnie jak i wizualnie serwuje wi? widzowi żonglerk?pewnymi schematami. Jest wi? rozdarty wewn?rznie główny bohater, kt?y jako żywo przypomina Aragorna z "Władcy Pierścieni" albo Tanisa Półelfa ze świata "Dragonlance". Jest jego wr? w postaci nieobecnej, bezcielesnej złej bogini Morany Śmierci. Na osłod?otrzymujemy te?grup?bohater? prowadzonych przez autorytet tytułowego Volkodava, kt?a podejrzanie przypomina wszystkie inne drużyny znane cho?y z gier RPG. No i gwóźd?programu - pi?na księżniczka i zakazana miłość. Powinno by?nudno. A jednak z jakiego?powodu nie jest. Tw?cy w godny podziwu spos? włożyli wszystkie powyższe schematy w quasi słowia?ki kontekst. Świat przedstawiony dla widza z naszej części Europy nie tchnie obcości? Wr?z przeciwnie - jest bardzo zrozumiały, nawet mimo wszechobecnej magii i baśniowości. Ludzie żyj?w nim tak, jak w typowym kraju wczesnośredniowiecznym położonym w naszej części kontynentu - pracujący ciężko i rządzeni s?przez udzielnych książąt. Świat ten daleki jest jednak od spokoju i harmonii. Główny bohater za młodu pada ofiar?krwawych rozgrywek o władz? w kt?ych prym wiod?sługi Morany. Na koncie swoich niegodziwych czyn? mieli oni zamiar zapisa?wyt?ienie klanu Szarego Psa. Udało si? ale nie do ko?a. Młody syn kowala ocala? I poprzysiąg?zemst? ma si?rozumie? Najpierw jednak sp?zi?długie lata w kopalni. Moim zdaniem Volkodav wycierpia?zbyt wiele i zbyt małe wykształcenie odebra? by m?i?j?ykiem tak bogatym jaki mamy okazj?usłysze?z jego ust, ale można zrzuci?to na karb ch?i tw?c? stworzenia herosa bez skazy. Warto zaznaczy? i?tajemniczo brzmiące imi?można przetłumaczy?jako Wilczarz i że pochodzi ono od rasy psa myśliwskiego. Nie trudno te?zauważy? że wiąże si?z pochodzeniem bohatera.

Grany całkiem przyzwoicie przez Aleksandra Bukharowa bohater rzeczywiście przypomina posta?z pieśni rycerskich. Z jednej strony potrafi by?zdecydowany i brutalny w walce z wrogiem. Z drugiej - dla słabszych [w szczeg?ności kobiet] ma spok? i cierpliwość, a także miłosierdzie. I jest honorowy. Właściwie to jest postaci?nieco przesłodzon? Najwyraźniej jednak postaciom kobiecym to ani odrobin?nie przeszkadza - wokół Volkodava zbudowany zosta?prosty, ale sensownie nakreślony wątek miłosny: rozochocona księżniczka, kt?a nie ma szczeg?nej ch?i poślubi?zaplanowanego dla siebie brodatego ksi?ia oraz niespecjalnie pi?na wojowniczka, kt?ej zaloty bohater odrzuca. Ta ostatnia posta?poruszyła mnie swoj?nieporadności?i szczerości? A to bardzo dobrze, gdy wątki miłosne w filmach budz?u widza prawdziwe emocje. Pozostali aktorzy moim zdaniem r?nie?trzymaj?r?ny - solidny poziom aktorski i tworz?przyzwoite tło dla Volkodava. Nie mog?si?powstrzyma?od złośliwego spostrzeżenia, i?"Volkodav" to pierwszy film jaki widziałem, w kt?ym ocalona przed gwałtem młoda dziewczyna nie staje si?automatycznie nałożnic?bohatera... Swoj?drog?warto zauważy? że tw?cy [idąc w ślad za autork?powieści] starali si?złama?schemat Drużyny Pierścienia i nie skupiali si?na postaciach drugoplanowych, pozwalając im jedynie czasami włącza?si?do akcji. Na uwag?zasługuje bardzo ożywiająca akcj?posta?małego nietoperza o zranionym skrzydle - wieloletniego pupilka Volkodava, z kt?ym przeży?niewol?w kopalniach. Gdyby nie powieść, podejrzewałbym tw?c? filmu o inspiracje mang?i anime - tak bardzo małe to stworzenie przypomina liczne maskotki bohater? o zbyt dużych oczach.

Co?co tygryski lubi?najbardziej, czyli postacie negatywne. Nie trzeba by?szczeg?nym polskim kinomanem by rozpozna?od razu nazwisko aktora stojącego za postaci?o groźnie brzmiącym pseudonimie Ludojad. Odtw?c?tego?nieprzyjemnego typa jest Aleksander Domogarow - znany u nas cho?y z "Ogniem i mieczem". Trzeba przyzna? że w "Volkodavie" nie mia?wiele do grania, ale udało mu si?stworzy?w miar?sugestywny obraz bezlitosnego i nadludzko potężnego psychopaty. Tego człowieka właśnie ściga Volkodav, gdy?to on osobiście odpowiada za śmier?rodziny Szarych Ps?. I za wiele innych nieprzyjemnych rzeczy. Przy okazji nastaje na życie przypadkowo napotkanej przez bohatera księżniczki Helen [Oksana Akishina]. Głównym wrogiem pozostaje jednak bogini Morana Śmier? Postacie negatywne przez cały czas trwania akcji usiłuj?obudzi?j?do życia za pomoc?pewnego tajemniczego artefaktu, z kt?ym legendy wiąż?kluczowe znaczenie.

Łatwo przewidzie? że wątki zemsty, miłości i grozy jak?budzi Morana musz?si?spleść. No i zaskoczenia nie ma - splataj?si?idealnie. Dzi?i temu Volkodav może z zastosowaniem swojego bohaterstwa upiec wiele pieczeni na jednym ogniu. Nie musz?zdradza?zako?zenia, by?czytelniku w mig je pojął. Jeden szczegół jednak przyciągnął moj?uwag?i uważam, że bardzo dobrze i?tw?cy dostrzegli jego wag? Nie rzadko bywa w literaturze i filmie, że pi?na kobieta ma poślubi?nieprzyjemnego delikwenta, a wybiera pi?nego i gładkiego głównego bohatera. To si?zgadza. A co na to delikwent? W "Volkodavie" sprawa ta została załatwiona jednym prostym gestem. Kto ogląda?- wie o czym m?i? Kto ma zamiar obejrze?- polecam nie wyłącza?filmu a?do napis? ko?owych. Bardzo wątek ksi?ia przypad?mi do gustu. I powiem szczerze, że by?nieco smutny.

Słówko wypada powiedzie?o magii - rzeczy niezb?nej w każdej dobrej opowieści fantasy. Koncepcja przedstawiona w "Volkodavie" przypadła mi do gustu. Magia bowiem to nie rurki z kremem. Staruszek towarzyszący bohaterowi może i okazuje si?potężny, ale naprawd?musi si?nam?zy?cho?y nad prostym leczeniem ran. Ciekawostka - magia lecznicza wymaga ognia. Bardzo ciekawy motyw. Inne przykłady magii r?nie?każą widzowi myśle? że czary to ciężki kawałek chleba. Volkodav ma niby do dyspozycji magiczny płonący proszek. Co z tego jednak, gdy jest go tyle co kot napłaka? a każde użycie oznacza problem w postaci perspektywy brak? w przyszłości. Słudzy Morany wydaj?si?radzi?sobie z czarami nieco lepiej, ale trudno oprze?si?wrażeniu, że wezwanie duch? z bagien [jedna z ciekawszych scen filmu] te?wymagało wielogodzinnego m?zącego śpiewania gardłowymi głosami. Widz zaczyna rozumie?bohatera, kt?y zdecydowanie woli macha?mieczem - co z reszt?idzie mu znakomicie.

A jak to wszystko wygląda? Niekt?zy film "Volkodav" nazywaj?cepeli? Absolutnie odrzucam ten pogląd. Na mnie warstwa wizualna [a dźwi?owa z reszt?te? zrobiła pozytywne wrażenie. Dzisiejsza widownia nie da si?zby?byle efektami komputerowymi. Żeby zrobi?porządn?fantastyk?trzeba si?solidnie napracowa? I wida? że założenie to wzi?i sobie do serca tw?cy filmu. Co tylko dało si?zrobi?bez zastosowania komputera - zrobiono. Stroje, budowle, plenery - wszystko wygląda tak sugestywnie jak to tylko możliwe. A ju?szczytem wszystkiego s?miasta. Nie jestem pewien, ale mam wrażenie, i?scenografia naprawd?została wzniesiona z całych ton drewna. Jeśli miałbym postawi?jakie?zarzuty wykonaniu filmu, to polecam głębsz?analiz?aerodynamiki ludziom odpowiedzialnym za początkow?scen?z lecąc?dzieci??zabawk?udając?ptaka.

Na koniec wspomn?jeszcze, że film zawiera motywy humorystyczne. Nie s?liczne i raczej nie przypadły mi do gustu [szczeg?nie motyw wodno - bagiennego pa?tewka i jego otyłej władczyni przypominającej ludzk?wersj?ropuchy]. Humor bywa nieco ciężkawy. Myśl?jednak i?nie by?po prostu kierowany do mnie, a do widza młodszego. A temu m?łby si?spodoba?

Podsumowując - bardzo solidna robota z niewielkimi naprawd?zgrzytami. Absolutnie może konkurowa?z wszystkimi innymi produkcjami fantasy, tym bardziej że brak w "Volkodavie" dusznej ameryka?kości. W dziedzinie kinematografii mało mamy zaufania do produkt? zza wschodniej granicy. Czas moim zdaniem ten pogląd zweryfikowa?

Autor: PeeGee