Film

Tytuł: Obcy Kontra Predator 2

Tytuł oryginalny: Alien Versus Predator 2

Scenariusz: Shane Salerno

Reżyseria: Colin Strause , Greg Strause

Muzyka: Brian Tyler

Rok: 2007

Produkcja: USA

Czas trwania: 86 min

Gatunek: akcja, horror, science - fiction

Aktorzy: Ty Olson, Juan Reinger, Shareeka Epps, Reiko Aylesworth i inni

Ograniczenie wiekowe: 15

Nie raz na głos zastanawiano się już za pośrednictwem obrazu filmowego, czy Człowiek jest we Wszechświecie sam. Nie raz też odpowiedź okazywała się przecząca. Czasem wręcz przerażająca. Wśród filmów science - fiction, które można by umiejscowić bliżej gatunku horror lub thriller do annałów przeszły dwa cykle: "Alien" ["Obcy"] i "Predator" [nie wiedzieć czemu tytuł pozostał nie przetłumaczony, stąd nieanglojęzyczna widownia nie wie, iż słowo to oznacza "Drapieżnik", ewentualnie "Łowca"; zostanę jednak przy bardziej znanej wersji tytułu]. Przedstawiały one dwie skrajnie odmienne koncepcje istot pozaziemskich: przerażającą żywotność i zdolność genetycznego przystosowania się Obcych oraz chłodną logikę, zaawansowaną technikę i tężyznę fizyczną Predatorów. Cykle doczekały się zderzenia na różnych płaszczyznach kulturalnych: opowiadały o tym starciu komiksowe crossover'y, gra komputerowa ["Alien Versus Predator"], oraz pierwsza część filmu. W roku 2007 doczekaliśmy się jego kontynuacji. ...Co z resztą było do przewidzenia, gdyż za każdym razem starcie między trzema inteligentnymi gatunkami [Człowiek, Obcy i Predator], pozostawało do końca nie rozstrzygnięte, a konto śmierci otwarte.

Tytuł "Alien Versus Predator 2" [dalej będę stosował skrót "AvP2"] mimo wszystko nie jest mylący. O ile bowiem w części pierwszej postacie ludzkie miały jakąkolwiek rolę, o tyle w drugiej nie stanowią one poważnego zagrożenia dla opisanych w nim kosmitów. Nie wyprzedzajmy jednak faktów. Jako podstawowy wniosek po obejrzeniu filmu wystarczy zaznaczyć, iż fabuła części drugiej nijak nie łączy się z "Alien Versus Predator". Mogłoby się wydawać, że jest to zaleta, szczególnie gdy pomyślimy o wielu kontynuacjach, które ciągnęły niepotrzebne wątki nudnych bohaterów i odgrzewały te same pomysły. Uważam jednak, że twórcy "AvP2" wznieśli się na zupełnie nowy poziom babrania niezłego pierwowzoru. Wraz z jego wątkami porzucili bowiem również wszelkie uzasadnienia i wyjaśnienia, dlaczego niby dochodzi do tytanicznych zmagań dwóch kosmicznych ras kosztem biednych istot ludzkich. Wystarczyć mają krótkie sceny wprowadzające, na podstawie których wnioskujemy, iż Obcy opanowali statek Predatorów i wylądowali przymusowo wraz z nim na powierzchni Ziemi. W tym miejscu zaczyna się szaleństwo. Tyle wyjaśnienia... Dla osoby, która o cyklu "Obcy", "Predator", grach, komiksach, oraz o pierwszej części nie wie nic, "AvP2" okaże się bezmyślną sieczką.

I to w dodatku sieczką okrutną i wyjątkowo krwawą. Cóż bowiem twórcy nam serwują? Powiem oględnie, że trup ściele się gęsto. I to nie byle jak. Nie są nam oszczędzone żadne anatomiczne szczegóły. Odpadające kończyny, wyskakujące z klatek piersiowych larwy Obcych, wybebeszone wnętrzności, powolna śmierć matek na porodówce, które służą jako inkubatory... Widz ma wrażenie, że twórcy filmu lubują się w coraz bardziej koszmarnych wizjach i nie cofną się przed niczym, żeby tylko tą fascynację przelać na widza. "AvP2" nie ma niestety nic z najlepszych tradycji horroru, a zadowala się rozrywką w stylu umiarkowanego gore [wyjaśniam, iż jest to podgatunek horroru oparty na pokazywaniu maksymalnie realistycznego okrucieństwa]. Nie powoduje więc napięcia, a bardziej niesmak.

Jak jednak wyglądają inne wątki? Niestety moim zdaniem ledwie średnio. Widać wysiłek twórców, by nadać filmowi nieco fabuły. Obserwujemy ją przez pryzmat mieszkańców małej miejscowości w Kolorado, na tyle pechowej, że doświadczyła ataku Obcych i Predatorów. Akcja nie wychodzi poza jej najbliższe okolice. Uwikłane w straszliwe wydarzenia postacie mają swoje życiowe problemy, których rozwiązanie zostaje przymusowo odłożone lub zniweczone za sprawą trwającej w miasteczku masakry. Jakiś młody człowiek nie może przełamać nieśmiałości w stosunku do koleżanki z klasy obracającej się w towarzystwie brutalnych, ale przebojowych i przystojnych tępaków. Jakaś mama - żołnierz powraca z misji poza miejscem zamieszkania [można się domyślać w jakież to dalekie kraje na przełomie roku 2007/2008 Amerykanie posyłają swoich chłopców i dziewczęta w beżowych strojach] i stwierdza, że stała się obca swojej własnej córce. Szeryf zaś stara się trzymać rękę na pulsie i maksymalnie dobrze wywiązywać się z obowiązków. By nie zdradzać zbyt wielu szczegółów fabuły stwierdzam jedynie, że tylko nieliczne z tego rodzaju wątków znajda szczęśliwe rozwiązanie. Większość bohaterów nie przeżyje akcji filmu [co z resztą jest do przewidzenia]. Niestety przyznać trzeba, iż wątki te sprawiają wrażenie raczej płaskich i jałowych. Mało w nich życia, a już na pewno niezrozumiałe bywają dla osoby zamieszkującej europejski krąg kulturowy. Podobnie jak w innych produkcjach z gatunku science - fiction [jak choćby opisywanego już na łamach Epicentrum Kałuży "Transformers"], miałem wrażenie całkowitej zbędności postaci ludzi. No, chyba że przynęta dla prawdziwych "gwiazd"...

Cóż o "gwiazdach" można powiedzieć? Zarówno Obcy jak i Predator wykonani zostali bardzo starannie. Zarówno ich wygląd jak i dźwięki moim zdaniem są na wysokim poziomie. Powinni zadowolić tym również starych znawców, którzy z lubością będą mogli wsłuchiwać się w klekotanie Predatora jak i w ryki Obcych. Dobrym krokiem moim zdaniem było podążenie ścieżką wytyczoną przez cztery kolejne części "Obcego". Za każdym razem mieliśmy okazję poznać nowy rodzaj stworzeń wykreowanych przez specyficzny artyzm H. R. Gieigera [nie obeznanym wyjaśniam, iż jest to skandynawskiego pochodzenia plastyk tworzący sugestywne, psychodeliczno - symboliczne grafiki i to jego pomysłu była graficzna forma Obcego]. Nie inaczej jest tym razem - nowinką genetyczną "AvP2" jest połączenie obu ras tytułowych w jednej kreaturze. Efekt robi wrażenie. Po szczegóły techniczne dotyczące życia, rozmnażania i rozwoju Obcych odsyłam do cyklu "Obcy". Jako ciekawostkę dodać mogę natomiast, iż tego rodzaju stworzenie wcześniej napotkać mogli gracze w grze "Alien versus Predator", choć w zupełnie innych okolicznościach.

Wykonanie innych elementów filmu to też solidna sprawa. Czasem miałem wrażenie, iż na rękę fachowcom od grafiki i efektów specjalnych jest fakt, iż akcja rozgrywa się w nocy. Nie ma co jednak się czepiać - estetycznie [jeśli można to powiedzieć o tak krwawej produkcji] "AvP2" stoi na wysokim poziomie. Kłopotliwa nieco jest przemelodramatyzowana i hałaśliwa muzyka w typowym stylu amerykańskiego filmu akcji. Ale i to da się przeżyć.

Więcej zarzutów postawić można scenariuszowi i reżyserii. Owszem - wydarzenia występują w związkach przyczynowo - skutkowych, ale zabrakło w dialogach myśli objaśniającej. Czemu Predator przyleciał na Ziemię po katastrofie statku jego pobratymców? Czemu szczególnie interesuje go krzyżówka Obcego i Predatora? Czemu rozpuszcza on znalezione zwłoki? Czemu Obcy atakują ludzi? Czemu decydują się poświęcić szczególną uwagę szpitalowi? Wszystkie te pytania znajdą odpowiedzi, ale tylko po uprzednim zaznajomieniu się z serią. A przecież scenarzysta i reżyserowie mogli łatwo zlikwidować tego rodzaju problem. Wystarczyłyby znaczące rzuty kamery na jakiś fragment scenografii, jak choćby na kolekcję skalpów Predatora, co dałoby nam do zrozumienia, iż rasa ta trudni się przede wszystkim kolekcjonowaniem możliwie najbardziej unikatowych. Można było wprowadzić w dialogu dwa głupie zdania w stylu "O nie, one zmierzają do szpitala, a tam jest mnóstwo przykutych do łóżek ludzi! Będą mogły mnożyć się bez ograniczeń!". Można było, ale jakoś to twórcom umknęło. Z tego też powodu na przykład zakończenie filmu jest straszliwie mętne i pozbawione sensu. Żeby jednak nie popadać w krytykanctwo, muszę przyznać iż kilka razy tok akcji autentycznie mnie zaskoczył. Kilka schematów udało się przełamać i bardzo dobrze. Z oczywistych względów nie zdradzam jakie to schematy. To trzeba zobaczyć.

Cóż więc mogę powiedzieć o "AvP2" po tym jak postawiłem mu tyle zarzutów? Z czystym sumieniem polecam jedynie wytrwałym koneserom i znawcom tematu. Ale i ci prawdopodobnie nie będą zachwyceni, choć wizja Predaliena powinna ich nieco ukoić. Dla innych film będzie pogmatwany, niezrozumiały. No i na pewno odradzam osobom, które nie zasmakowały w rozczłonkowaniu, torturowaniu i wszelkiego rodzaju okropnościach związanych z obrażeniami zadanymi ludzkiemu ciału. Po zsumowaniu pozostaje mi wniosek, iż "AvP2" to film straconej szansy, nie dorastający do przyzwoitego poziomu części poprzedniej. Choć, jak to z produkcjami filmowymi bywa, cały powyższy tekst pozostaje sumą subiektywnych odczuć.

Autor: PeeGee