Film

Tytuł: Z archiwum X - Chcę uwierzyć

Tytuł oryginalny: X files - I want to believe

Scenariusz: Frank Spotnitz, Chris Carter

Reżyseria: Chris Carter

Muzyka: : Mark Snow

Rok: 2008

Produkcja: USA, Kanada

Czas trwania: 104 min

Gatunek: science - fiction, sensacja, thriller, kryminał

Aktorzy: David Duchovny, Gillian Anderson, Amanda Peet, Xzibit, Billy Connolly, I inni

Gdy coś dziwnego dzieje się w twojej okolicy, kogo możesz wezwać? Nie, nie chodzi nam o Łowców Duchów. Amerykanie mają od tego FBI - Federalne Biuro Śledcze. A co jeśli wyjaśnienie sprawy wymaga czegoś więcej niż infiltracji miejscowego rynku narkotykowego? Wtedy, niestety, często sprawa trafia na długie miesiące lub lata do archiwum, jako nie rozwiązana. By nie zajmować bardziej uczęszczanych liter w szufladkach, wrzuca się teczkę pod literę X...

Popularność serialu 'Z archiwum X' w naszym kraju uznać można za kulturowy fenomen końca lat dziewięćdziesiątych. Doczekaliśmy się nawet produkcji pełnometrażowej. 'Z archiwum X - Chcę uwierzyć' jest drugim, poczynionym po kilku latach podejściem do tematu, w nieco dłuższej formie.

Bohaterami są przede wszystkim, nieodmiennie dobrze zagrani przez pana Duchovnego i panią Anderson - starsi, nieco zblazowani i życiowo wykolejeni byli agenci pracujący niegdyś nad sprawami zagrzebanymi w archiwum X: Fox Mulder i Dana Scully. Los znów pozwala im się odnaleźć w nieprzyjemnych okolicznościach: porywane są młode kobiety, a jedną z ofiar okazuje się być agentka FBI. Nieoczekiwanie pomoc swą oferuje przeżywający tajemnicze mistyczne wizje ksiądz odbywający karę za przestępstwa seksualne przeciwko nieletnim. Agentka prowadząca postępowanie wpada na pomysł, by skontaktować się z dwojgiem ludzi którzy jako jedyni jeszcze wiedzą jak rozwiązywać tak nietypowe sprawy.

Większość akcji filmu to prowadzone w pośpiechu dochodzenie, popychane od czasu do czasu na przód przez nowe widzenia księdza zwanego 'ojcem Joe'. Przedstawiono tu stary jak świat konflikt racjonalnego spojrzenia agentów - niedowiarków z kontrowersyjnymi, ale przynoszącymi praktyczne rezultaty metodami nienaukowymi. Dla widzów serialu 'Z archiwum X' nie będzie to nic nowego. Podejrzewam, że nawet osoby które nie oglądały go, poczują pewien niedosyt. Konflikt ów przedstawiono moim zdaniem zbyt prosto i schematycznie. Nękania rozterkami nie kończą się na samym postępowaniu w sprawie porwań, ale rozciągają się na zawodowe problemy samej Scully. Obserwować możemy jej iście epickie zmagania z sumieniem oraz klerykalnym kierownictwem szpitala o szansę na przeprowadzenie ryzykownej i bolesnej terapii, która pomoże uratować życie małego chłopca. W tym punkcie niestety również nie zamierzam przesadnie chwalić twórców. Wątek lekarski jest dość miałki i prostodusznie przedstawiony: chłodny, nieprzyjemny klerykał i macierzyńsko nastawiona Scully.

Okazuje się jednak, że nieco pokraczna całość fabularna obudowana jest całkiem wartką i obfitującą w zwroty akcją. W filmie stale coś się dzieje, sytuacja dynamicznie się rozwija. Nawet same postawy bohaterów ewoluują. Na szczęście 'Chcę uwierzyć' wyreżyserowano zgrabnie i w zrozumiały dla odbiorców sposób. Scenariuszowi też nie można nic zarzucić - opowieść prowadzona jest sensownie, nawet gdy pewne odległe od siebie wydarzenia rozgrywają się w tym samym czasie.

Pozytywne odczucia miałem też słuchając muzyki. Często kojarzyła się z najlepszymi tradycjami serialu, z drugiej zaś strony ładnie ilustrowała akcję. Ze smutkiem jednak zauważyłem, że nieświeżo wypada po latach zgrany do cna [choć naprawdę niezwykły i chwytliwy] utwór tytułowy autorstwa pana Marka Snowa.

Pod względem wizualnym 'Chcę uwierzyć' nie zaskakuje i nie rozkłada na łopatki. Nakręcony został dość oszczędnie, choć nie mamy tu do czynienia z tzw. taniochą. Po prostu przedstawiana opowieść nie wymagała środków pochłaniających większy budżet. Nie nadużywa się tutaj ani efektów pirotechnicznych, ani komputerowych. Natomiast ceną za tak godną pochwały oszczędność jest niewielka efektowność scen. Ciężar najbardziej dramatycznych z nich złożono na aktorach. A ci swoją pracę wykonywali moim zdaniem całkiem solidnie. I nie mówię wyłącznie o odtwórcach postaci pierwszoplanowych.

Twórcy jednoznacznie uczynili ukłon w stronę starych miłośników serialu. Po pierwsze: wątki relacji osobistych Scully i Muldera płyną bezpośrednio z wydarzeń opisanych w serii. Po drugie spotkamy pewne postacie, które grały w nim pierwsze lub przynajmniej drugie skrzypce - jak choćby byłego przełożonego obojga: Skinnera. Ponadto - znajdziemy liczne odwołania fabularne do przygód Muldera i Scully z czasów gdy oboje służyli jeszcze w FBI. Do takich z pewnością należy odwołanie do losów siostry Muldera. Nawet część żartów nawiązuje do tych, którymi raczył nas pan Chris Carter w czasie emisji odcinków. Koronnym argumentem na ścisły związek z serialem jest sam podtytuł filmu, odwołujący się niedwuznacznie do plakatu wiszącego przez niemal całą serię [a właściwie kilka serii] w biurze Muldera.

Gdybym miał szukać jeszcze słabszych stron filmu, wskazałbym raczej łagodne, liberalne podejście do zjawisk paranormalnych. Wydaje się jakby twórcy z jednej strony chcieli zadowolić starych fanów 'Z archiwum X', z drugiej zaś nie odstraszać osób pragnących zobaczyć po prostu porządne kino sensacyjne. W ten sposób utknęli gdzieś pomiędzy - prezentowane niewyjaśnione wydarzenia, które były kluczem każdego z odcinków 'Z archiwum X', w filmie są jedynie nieco intrygujące i niepokojące. Z drugiej strony zaś są ewidentnie obecne: 'Chcę uwierzyć' nie jest absolutnie przedstawicielem trendu produkcji detektywistycznych opartych na logicznym rozumowaniu i wnioskach wyciąganych z dowodów prezentowanych podczas akcji.

Werdykt końcowy nie będzie tak miażdżący jak wynikałoby to z treści powyższej recenzji. 'Chcę uwierzyć' jest filmem o dużym potencjale, ładnie uzupełniającym serial i pozwalającym widzowi znów zetknąć się z kultowymi postaciami Muldera i Scully. Niestety jednak nie ustrzeżono się bardzo poważnego błędu jakim jest brak planu ogólnego: do kogo film jest skierowany, co wnosi do dotychczasowych przygód bohaterów, a wreszcie - czemu jest pełnometrażowy, skoro technicznie ani pod względem akcji nie wydaje się prześcigać wersji odcinkowej. Przedstawię zatem moje odczucia jednym słowem: niezły. I jako taki - polecam, choć nie każdemu.

Autor: PeeGee