Gry

Tytuł: The Settlers - Dziedzictwo Królów

Producent: Blue Byte Software

Platworma: PC

Rok wydania: 2005

Gatunek:strategia RTS, ekonomiczna

Na początku lat '90, wraz z rozwojem komputeryzacji, powstawało wiele nowych gier. Niektóre z nich startowały nawet od Amigi, aby później stać się hitem na platformie PC. Taką historię przeszła saga gier 'The Settlers'.

W 1993 roku światło dzienne ujrzała innowacyjna gra strategiczna 'The Settlers' na Amigę, po czym szybko zadebiutowała ponownie na PC. 'Osadnicy', gdyż tak można przetłumaczyć jej tytuł, jest przygodą polegającą na gospodarce, ekonomii i oczywiście podbijaniu pobliskich miast i wiosek. W skrócie ujmując, musisz doprowadzić Twoje królestwo do najlepszego rozwoju, wykorzystując do tego niewielkich poddanych biegających po ekranie Twojego komputera. Seria doczekała się wieku kontynuacji... Obecnie jest aż VI części. W tym artykule opiszemy jednak część V zwaną 'Dziedzictwo Królów', która ujrzała światło dzienne w 2004 roku.

Do dyspozycji mamy zarówno kampanię, pojedyncze scenariusze oraz rozgrywki po sieci LAN czy przez internet. Rozgrywkę rozpoczynamy od kampanii aby poznać historię tej części gry oraz zapoznać się z bohaterami.

Grę rozpoczynamy dostając kilka dość prostych misji, które mają za zadanie nauczyć gracza jak rozbudować swoja wioskę, jak zdobywać nowe technologie, jak je wykorzystywać, jak pozyskiwać okoliczne zasoby oraz jak rozwijać się militarnie. Jako pierwszego bohatera poznajemy Dario. Jest to młody przystojny mężczyzna. Po śmierci swojej matki dowiaduje się, iż jest królewskim synem i jednocześnie prawowitym następcą tronu Starego Królestwa. Wraz z duchownym, jego wujem, Heliaszem oraz przyjacielem, rycerzem Erekiem, Dario rozpoczyna swoją długą i niebezpieczną przygodę. Czarni Rycerze atakują wioskę, w której mieszka Dario. Jego zadaniem będzie znalezienie sojuszników, nowych miast i walka z wrogimi wojskami. Dodatkowo Dario posiada niezwykły fragment amuletu, który otrzymał od matki. Skoro to tylko fragment, to łatwo się domyśleć jakie dodatkowe zadanie go czeka. Jako jego wierny przyjaciel, sokół umożliwia Dario 'patrzeć oczami ptaka' i obserwować pobliską okolicę, zupełnie niezauważony.

Każdy z bohaterów w grze posiada specjalne atrybuty. Jak już wspomniałam Dario posiada sokoła, Heliasz, jako duchowny posiada moc przekonywania wrogich oddziałów, aby znalazły się po naszej stronie. Erek natomiast, jak na porządnego rycerza przystało, potrafi zagrzać wojska do walki oraz rozgromić kilku wrogów jednocześnie, wykonując śmiercionośny młynek z mieczem w ręku. W dalszych etapach gry poznajemy innych bohaterów z bardzo przydatnymi umiejętnościami. Poznajemy Pielgrzyma, potrafiącego okiełznać moc bomb i prochu - przyda się w odkrywaniu niedostępnych złóż zasobów. Ari będzie nieocenioną łuczniczką a Salim uleczy nasze rany i zastawi pułapki. Nie będę opowiadała historii poszczególnych bohaterów - tego dowiecie się z gry. Ich atutem jest na pewno unikalna umiejętność ale również to, iż mimo śmierci na polu walki potrafią z czasem samoistnie wrócić do życia. Tak więc nie musimy teoretycznie zaczynać od nowa danej mapy po stracie herosa. Dodam, iż obecność sojuszniczych wojsk i pozostałych bohaterów sprawi, iż ożyją oni nieco szybciej. Osobiście uważam to za wielki atut gry. Nie należę do osób cierpliwych tak więc ponownie rozpoczynanie gry po śmierci bohatera szybko by mnie zniechęciło.

Mówiliśmy już o bohaterach... a co z resztą mieszkańców naszej osady? Mamy do dyspozycji zwykłych poddanych, a w zasadzie robotników, którzy potrafią budować i pozyskiwać zasoby, używając siekier lub kilofów. Nie wymagają oni ani miejsca do spania ani gospodarstwa, lecz zajmują miejsce w osadzie. Pozostali mieszkańcy to pracownicy tartaków, kopalni czy gospodarstw. Kolejni mieszkańcy to żołnierze [wliczając w to kawalerię i armaty]. Oni podobnie jak zwykli poddani nie wymagają zakwaterowania, lecz zajmują miejsce. Aby założyć osadę potrzebujemy Kasztelu, po jego stracie przegrywamy grę. Dodatkowo mamy ośrodek wiejski. Jego rozbudowa zwiększa ilość miejsc dla poszczególnych mieszkańców. Niekiedy gra tworzy nam ograniczenia. Nie mogąc dalej rozbudować ośrodka wiejskiego, czyli nie mogąc zwiększyć liczby miejsc, jesteśmy zmuszeni albo radzić sobie z taką sytuacją, albo musimy poszukać tzw. 'placu budowy', który szybko dzięki naszym poddanym zamieni się w nowy ośrodek wiejski.

Bardzo ważnym budynkiem w naszej grze jest uniwersytet, który proponuję budować jako pierwszy po ośrodku wiejskim. Dzięki pracującym tam uczonym zdobywamy nowe technologie a co za tym idzie - nowe możliwości. Dopiero po odkryciu pewnych możliwości możemy np. wybudować tartak, który zwiększy ilość zdobywanego drewna. Po kilku bezsennych nocach mędrców będziemy mogli wybudować koszary itp. Każda innowacja jest od czegoś uzależniona. Gra więc po pewnym czasie polega na coraz to większym ulepszaniu naszych budynków, twierdzy, ośrodka wiejskiego oraz wojsk. W sumie do dyspozycji mamy 70 budowli.

Ale skąd brać na to wszystko pieniądze? Piękna otaczająca nas kraina oferuje nam szereg zasobów: drewno, glinę, kamień, żelazo i siarkę. Nasi dzielni poddani potrafią pozyskiwać je ale ich wydajność jest dość nikła. Jest możliwość stworzenia kopalni [oczywiście drewno nie wchodzi tutaj w grę] - pracujący tam górnicy będą znacznie lepiej pozyskiwać niezbędne do rozbudowy zasoby. Oczywiście musimy im zapewnić mieszkanie oraz gospodarstwo, które będzie ich żywic. Tak też się sprawa ma w stosunku do innych pracujących osadników. Im więcej osadników tym więcej osób płaci podatki, a podatki to czysty zysk dla naszego królestwa. W taki sposób pozyskujemy pieniądze, które są nam potrzebne do wielu celów a przede wszystkim do rozbudowy oraz stworzenia godnej armii.

Jak już mówimy o armii. Można by pomyśleć, że w grze, która nastawia się na gospodarkę i ekonomię nie będzie miała nic do zaoferowania. I tu można się pomylić! Mamy do dyspozycji kilka typów wojsk: miecznicy, włócznicy, strzelcy, kawalerzyści i armaty. Każdy z typów wojska można ulepszać [w samym garnizonie i np. w kuźni]. Postępujące ulepszanie da się wręcz zauważyć! Nasi wojacy otrzymują lepszy pancerz, lepsze typy broni ale także piękne peleryny i inne upiększające gadżety. Mamy tutaj możliwość rekrutowania dowódców [im wyższy poziom rozwoju wojsk tym więcej żołnierzy pod swoim skrzydłem może mieć jeden dowódca], lub pojedynczych wojaków. Dowódca oczywiście jest bardziej wytrzymały i silniejszy, dlatego często przy zmasowanym ataku jego żołnierze giną a on przeżywa. Gdy wycofamy się i wrócimy pod bramy garnizonu, możemy uzupełniać oddział o pojedyncze jednostki [które są oczywiście tańsze niż dowódca]. Taki sposób rekrutowania ułatwia oczywiście też dowodzenie.

Czas na kilka porównań. 'Settlers V' jest przedstawicielem modnego nurtu strategii RTS [czyli toczonych w czasie rzeczywistym], który rozwija się prężnie już od kilku lat. Sprawia to, że ma wiele cech wspólnych z co ciekawszymi tytułami z gatunku. Jedni mogą w tym widzieć zaletę, inni wadę. Odtwórczość nie osiąga jednak w omawianym tytule poziomu, powyżej którego gra stałaby się nudna. Przede wszystkim sposób sterowania bohaterami i ich rola w rozgrywce przypominają dość mocno rozwiązanie zastosowane w cyklu 'Warhammer 40 000 - Dawn of War'. W podobny sposób po pewnym czasie od śmierci następuje swoiste 'zmartwychwstanie'. Nie dochodzi do bardzo irytujących sytuacji z takich tytułów jak 'Black Moon Chronicles', gdzie śmierć bohatera przekreślała cały misterny plan bitwy - jak już wspomniałam powyżej. Podobnie też mają się bohaterowie do zwykłych oddziałów - każdy z nich jest wart więcej niż grupa zwykłych żołdaków, dlatego wysyłanie ich w ogień bitwy jest opłacalne podobnie jak w wymienionym tytule ze świata 'Warhammer'. Bardzo podobnie ujęto też kwestie militarne - łącząc wojowników w oddziały. 'Settlers V' oferuje jednak pod tym względem znacznie więcej możliwości, mimo iż mniej zostawia pola manewru graczowi, gdy przychodzi do samego starcia. Z kolei sposób w jaki budujemy naszą potęgę - a szczególnie skomplikowane połączenia pomiędzy różnymi budynkami i ich właściwościami - przypomina wydaną przed kilku laty grę 'Warrior Kings'. Moim zdaniem blisko obu produkcjom jest ponadto z powodu bardzo podobnego, przypominającego czasy krucjatowej, średniowiecznej Europy klimatu. Mimo iż seria podróżuje obecnie w rejony skrajnie odmienne, niż działo się to w jej początkach, wciąż jest grą przede wszystkim gospodarczą. Biada graczowi, który o tym zapomni, a który wychował się na strategiach pokroju 'Command & Conquer'. Zasobów - jak już powyżej zaznaczyłam - jest wiele, a ponadto doszedł dość wymagający wątek zarządzania zasobami ludzkimi. Nie obrażając przesławnych RTS'ów takich jak 'Warcraft', 'Starcraft', czy 'KKnD' - V część Osadników dystansuje je inteligentnym podejściem do gospodarki. Żeby jeszcze do chóru pozytywnych głosów dołożyć jeden - oprawa graficzna [o której powiem nieco niżej też] i sterowanie, jakkolwiek nie są odkrywcze - kontynuują najlepsze tradycje gier strategicznych czasu rzeczywistego. Przede wszystkim zaś kolorystyka kojarzy się z wyśmienitym pod tym względem 'Battle of Middle - earth'.

Wrócimy może jednak na moment do fabuły. Wiemy jak już wygląda gra - rozwijamy się i idziemy na przód ale po co cała kampania? Historia w zasadzie jest prosta. Dario, przy pomocy pozostałych bohaterów i swojej armii musi doprowadzić do pokoju na ziemiach, którymi niegdyś władał jego ojciec. W ten sposób udowodni swoje prawa do tronu. Poszczególne plansze kampanii niekiedy opierają się jedynie na rozwoju, niekiedy trzeba dotrzeć do określonego miejsca a jeszcze innym razem musimy kogoś uratować. Plansze są różnorodne. W poznawaniu historii Dario pomagają nam filmiki. Są one generowane na podstawie otoczenia ale wyglądają dość dobrze. Dodatkowo co jakiś czas pojawiają się filmy, zdradzające nam przeszłość następcy tronu. Stylizowane są one na wędrówkę wzdłuż bardzo długiej ściany, z pochodnią w ręku. Na owej ścianie rozwieszone jest bardzo długie płótno ze średniowiecznymi malowidłami. Uważam, że to ciekawy pomysł na przestawianie historii w grze. Kampania składa się z szeregu plansz, zróżnicowanych co do zadania ale także co do trudności gry. Końcowe plansze przysporzą wam nieco problemu. Jako małą podpowiedź dodam, że nie zawsze tutaj chodzi o to, aby stworzyć ogromną armię która z całym impetem zrówna z ziemią całe szeregi wrogów. Często jest to nawet niemożliwe. Tutaj istotna jest strategia a nie walka, choć starcie bitewne często jest konieczne by uzyskać swój cel.

Jeśli mowa o pokazywaniu rożnych rzeczy to przejdźmy do grafiki. Sam symbol firmy 'Ubistoft' był dla mnie pewną wskazówką. Osobiście bardzo lubię nieco inną grę 'Heroes of Might and Magic' i przede wszystkim w 5 części tej gry zespół 'Ubistoft' pokazał, że stać go na bardzo ładną grafikę do gry 3D. W 'The Settlers V' obserwujemy ogromną różnorodność kwiatków, drzewek, krzaczków, gór, pagórków, strumyków i jezior. Dodatkowo, jako zupełna nowość, pojawiają się pory roku. Może to trochę za dużo powiedziane... Ale zdarzyć się może piękny słoneczny dzień, czas wypełniony deszczem, lub z nieba spadnie śnieg pokrywając białym puchem całą okolicę. Mogę dodać, że pogoda, a raczej zmiany pogody nie raz okażą się kluczowe w naszych rozgrywkach. Poznamy również szalonego naukowca, który od lat pracuje nad machiną, potrafiącą władać zmianami atmosferycznymi. Oczywiście gra nie jest bez wad graficznych. Nadal zdarza się przechodzenie przez ściany lub wtapianie się w podłoże. Uważam jednak, że nie jest to rażące. Okolicę umilają nam także biegające dzikie zwierzęta: psy, wilki, króliczki lub jelenie. Nie można w zasadzie nic z nimi zrobić ale i tak upiększają okolicę. Wspaniałej faunie i florze towarzyszy dobrze skomponowana muzyka, która nie narzuca się a tworzy bardzo sympatyczne tło do gry. Każdy z bohaterów ma swój głos, tak samo jak nasi mieszkańcy potrafią coś do nas powiedzieć. Niestety po kilku planszach dostrzegamy, że w grze wystąpiło mniej aktorów podkładających głos niż jest postaci w grze. Jest to oczywiście zrozumiałe ale czasem za bardzo to się rzuca w ucho.

Osobiście uważam, że gra jest warta polecenia. Sama nie grywam za często w strategie. Z 'The Settlers' jest jednak inaczej. Tutaj potężna armia nie jest najważniejsza. Często trzeba wykazać się nie lada sprytem aby pokonać wroga i przejść planszę. Dodatkowo niejaka nieśmiertelność bohaterów również uspokaja mnie i pozwala w spokoju dojść do celu. Grę polecam zarówno starym fanom Settlersów, wszystkim fanom wszelakich strategii ale również osobom, dla których ta gra okaże się pierwszą przygodą z tego typu rozgrywkami. Sprzyja też temu przyjazne menu i jasne reguły sterowania. Tak więc - gra w zasadzie dla każdego, kto lubi grać.

Bibliografia:

http://thesettlers.com.pl/

Autor: Dagona & PeeGee