Gry

Tytuł: 'World in conflict' i dodatek 'Soviet assault'

Producent: Ubisoft, Massive Entertainment

Dystrybutor: CD Projekt

Platworma: PC, Xbox 360

Rok wydania: 2007

Gatunek:rRTS [strategia czasu rzeczywistego]

Ograniczenie wiekowe: 16 lat




    Cytaty z gry:
    'Parker!'
    'Romanow!'
    'Nie ociągaj się Parker!'
    'Pospieszcie się Romanow!'
    'Liczę na ciebie Parker!'
    'Udacie się tam towarzyszu Romanow!'
    'Gdzie do cholery jesteś Parker!?'
    'Romanow! Będziecie mieli na sumieniu moich ludzi!'



Trzecia wojna światowa to wdzięczny temat. Ileż tu możliwości, ile możliwych politycznych i militarnych układów i sojuszy... Z jakiegoś powodu jednak rzadko udaje się stworzyć wizję naprawdę porywającą.

Twórcy 'World in conflict' podeszli do tematu w sposób może nie nowy, ale jeszcze nie do cna wyeksploatowany. Zaproponowano nam mianowicie alternatywną wersję historii końca lat '80 XX wieku. Układ Warszawski słabnie, sytuacja dyplomatyczna się zaostrza. Wreszcie dochodzi do wybuchu i wojska radzieckie przetaczają się przez Europę, wprost na głowy zaskoczonych sił NATO. A jednak nie tu zaczyna się przygoda gracza. W oryginalnej wersji gry [bo dodatek omówimy poniżej] pierwsza misja rozgrywana jest w... Seattle. Odsyłam do atlasu geograficznego. Ależ tak - to nie pomyłka, w 'World in conflict' w całkiem ciekawy sposób będziemy mogli powalczyć na ziemi amerykańskiej, po podstępnym radzieckim desancie od strony Pacyfiku.

Już w pierwszej misji jest bardzo energicznie, ruchliwie, panuje bitewny chaos. Nic dziwnego, skoro niewielkim plutonem rozpoznawczym przedzieramy się przez ulice atakowanego miasta. Nie jestem pewien, czy tak złożona sytuacja jest najlepszym rozwiązaniem na pierwszą misję dla niedoświadczonego gracza. Gra zawiera jednak samouczek, do którego zawsze można powrócić. Sterowanie jest miejscami złożone, ale w umie dość intuicyjne. Nie sprawia w mojej ocenie szczególnych problemów.



W toku kampanii będziemy bronić amerykańskiej ziemi, jako niejaki porucznik Parker - oficer jednej z doświadczonych, utytułowanych w europejskiej części teatru wojennego jednostek, pod komendą pułkownika Sawyera. Nieodłącznym towarzyszem dowodzonego przez Sawyera 5 batalionu jest kompania pancerna Marka Bannona. W czasie działań poznamy też bohaterów pochodzących z amerykańskiej Gwardii Narodowej, a pośród nich niejakiego Wilkinsa. Dalsza część kampanii będzie częściową retrospekcją tego, co działo się chronologicznie wcześniej, w Europie. Na sam koniec rozstrzygniemy definitywnie wojnę na terenie USA.

Przyznam że 'World in conflict' oferuje graczowi jedną z najlepszych, najciekawszych kampanii jakie dane mi było widzieć w grach typu rts. Po pierwsze same misje są bardzo ciekawe - będzie troszkę przepychania się ulicami ostrzeliwanych miast, manewrowania na typowym amerykańskim przedmieściu, uganiania się po ośnieżonych lasach, jak również kilka szybkich, chirurgicznych cięć w misjach na tyłach wroga. Przejście całej gry będzie wymagało od nas dużej elastyczności w planowaniu i wykonywaniu na bieżąco operacji. Dość realistycznie twórcy podeszli do problematyki organizacji armii. Z pewnością fachowcy kręciliby nosem, ale mnie wizja współdziałania 5 batalionu z z najróżniejszą zbieraniną od wojsk pancernych Bannona, po niedobitki Gwardii Narodowej bardzo przekonała i uważam że w sytuacji napaści z zewnątrz i ogólnego chaosu organizacyjnego byłaby dość prawdopodobna.

Jednakże niezmiernie ciekawe są też moim zdaniem relacje między postaciami. Z grubsza rzecz biorąc kampanię odbierałem jako coś na kształt filmu wojennego, zawierającego pewne może typowe dla kina, ale dość świeże w świecie rts wątki fabularne. Pułkownik to starszy, doświadczony i wyjątkowo ostry dowódca. W toku kampanii będziemy obserwować jego konflikt z Bannonem, który karany jest za jakieś przeszłe przewinienia. Będziemy mieli okazję zapoznać się z wcześniejszymi losami bohaterów, a także przyczynimy się do rozwiązania wątków, które nie zawsze zakończą się wesoło. Nic więcej nie powiem by ie spoilować.



'World in conflict' jest grą wykonaną bardzo ładnie i z dbałością o szczegóły. Wraki zniszczonego sprzętu zalegają pole bitwy, ruiny malowniczo rozpadają się miażdżone ogniem artylerii, śnieg łagodnie opada na białe pola, a drzewa rozjeżdżane gąsienicami gną się i wreszcie łamią. Co prawda do rozgrywki potrzebować będziemy dość mocnego komputera. Wymagania nie są jednak absurdalne, a po prostu dostosowane do pieczołowitego wykonania. Ważna informacja dla estetów - obraz bitwy oglądamy z zasady z pewnej wysokości, w rzucie izometrycznym [jak to w grach rts bywa]. Jednakże mamy możliwość w każdym momencie zbliżyć widok kamery i pooglądać np. dowódcę pojazdu technicznego, który niespokojnie rozgląda się wokół i ustawia ckm. Takie detale cieszą oko. Dodatkowo warto wskazać, że nie najgorzej prezentuje się muzyka, ładnie podkreślająca dramatyczne momenty rozgrywki. Pozostała warstwa dźwiękowa jest mi znana jedynie z wydania polskiego. Jednakże nie sposób mu nic zarzucić. 'World in conflict' przetłumaczono sprawnie i z polotem. A przy tym dobrano odpowiednich aktorów do postaci.

Słowo uzupełniające odnośnie samej rozgrywki. 'World in conflict' należy do tej kategorii rts, w których więcej mamy realizmu. Nie będzie budowania baz, nie będzie gromadzenia armii malutkich ludzików i ruinowania baz przeciwnika. Nic z tych rzeczy. Obejmiemy dowództwo nad armią w skali kilku czteroosobowych drużyn piechoty, kilku - kilkunastu pojazdów, czasami też śmigłowców czy pojazdów wsparcia ogniowego. Straty na polu bitwy będziemy rekompensować sobie poprzez zrzuty z powietrza, które otrzymamy w zamian za przyznawane w toku gry punkty. Uważam rozwiązanie za udane. Gracz nie pofolguje sobie z niepotrzebnymi stratami ludzi i sprzętu. Musi pogłówkować. Poza tym oddano nam we władanie bogaty arsenał wsparcia ogniowego, powietrznego, a nawet pokierujemy ostrzałem morskim. Wszystko to razem pozwoli przebrnąć przez poszczególne misje, które same składają się z wielu zadań - podstawowych [koniecznych do przejścia misji] i dodatkowych [ich wykonanie ułatwia życie, a poza tym pozwala zbierać odznaczenia].

A teraz jeszcze uwaga odnośnie cytatów, jakie pozwoliłem sobie przytoczyć. Bardzo ciekawym motywem są dialogi pomiędzy postaciami w toku bitwy. Bardzo dobrze oddają one istotę poszczególnych misji, pozwalają je przej relatywnie bezboleśnie. Dialogi te nie są czymś w rodzaju samouczka - twórcy ujęli je bardziej realistycznie, jako rady lub przypuszczenia odnośnie toku misji. Dzięki nim moim zdaniem gra nie jest nudna. Osobną kategorią wypowiedzi są polecenia kierowane do gracza. Te już rozbawiły mnie do granic. Cały czas jesteśmy popędzani, instruowani i rozliczani z wykonywanych zadań. Być może część graczy to zirytuje, ale owe wciąż słyszane 'Parker to...', 'Parker tamto...' rzeczywiście brzmi jakby to na barkach gracza spoczywał ciężar całych walk o wolny świat.

Opis 'World in conflict' nie byłby pełny bez przynajmniej skrótowego ujęcia dodatku 'Soviet assault', który jak na dodatek oferuje niemal podwojenie czasu i zabawy.



'Soviet assault'

Jak nietrudno się domyśli gracz otrzymał możliwość zakosztowania uroków życia radzieckiego żołnierza. Pierwsze zaskoczenie - kampania sowiecka jest 'zmieszana' z kampanią NATO. I co ciekawe - już pierwsza misja jest misją agresora, który burzy mur berliński i przez granicę Republiki Federalnej Niemiec mknie na zachód.

A jednak kampania nie jest ot tak po prostu typową dla rts [jak choćby cykl 'Red Alert'] kampanią strony złej. ZSRR przedstawiono w troszkę uproszczony, stereotypowy sposób, a jednak muszę przyznać, e jest to obraz, który da się lubić. Gracz naprawdę jest w stanie przynajmniej po części zapoznać się z motywacją tak całej armii, jak poszczególnych żołnierzy w jej ramach. Poznamy zupełnie nowe postacie. Sami przybieramy imię Romanow i ruszamy do zwycięskiego boju w randzie porucznika [podobnie jak omówiony wyżej Parker w armii amerykańskiej]. Przeciwnika gromić będziemy pod komendą pułkownika Orłowskiego i w towarzystwie straszliwie porywczego kapitana Małaszenko. Batalion będzie miał oczywiście nieodłącznego ducha opiekuńczego w postaci oficera KGB Lebiediewa. Droga przez radziecka kampanię będzie nie mniejszą drogą przez mękę, niż kampania podstawowa Amerykan. Znów też zmierzymy się z zakręconymi relacjami międzyludzkimi, a przede wszystkim z wzrastająca wzajemną nieufnością pułkownika i jego siostrzeńca - Małaszenki.



Gracz będzie miał okazję pokierować sprzętem radzieckim. W tym miejscu jednak można uczynić dodatkowi pewien zarzut - sprzęt sowiecki ma tylko subtelnie odmienne charakterystyki od amerykańskiego. Tak więc spotkanie czołgu średniego z czołgiem średnim na polu walki będzie miało możliwe do przewidzenia konsekwencje. Z drugiej strony jednak uczy to gracza myśleć i tak kształtować przebieg starcia, by bitwa nie skończyła się bezsensownym okładaniem się coraz cięższego kalibru pociskami.

Jako oficer radziecki odwiedzimy Stany Zjednoczone, poznamy jednak również część losów kampanii europejskiej. Opisane powyżej zmieszanie kampanii wychodzi moim Zdaniem grze na zdrowie. Dodatek nie am w sobie nic z monotonii.

Na koniec mała ciekawostka - o ile w kampanii NATO bohaterowie polskiej wersji językowej mówią literacką polszczyzną [oprócz francuskiego dowódcy kompanii Sabatiera], o tyle Rosjanie zaciągają wspaniałym kresowym akcentem. Szczegół bez znaczenia, ale intrygujący.


Podsumowując - 'World in conflict' oraz jego dodatek to gra znakomita, w mojej ocenie absolutnie szczytowe osiągnięcie w dziedzinie realistycznych rts. Znakomitemu wykonaniui całkiem dużemu realizmowi towarzyszy pierwszorzędna grywalność. Lektura obowiązkowa dla każdego komputerowego dowódcy, a poza tym dla miłośników zimnej wojny, którzy nie raz zastanawiali się co by było, gdyby tą wojnę podgrzać.


Autor: PeeGee


Ilustracje pochodzą z:

http://pcformat.techradar.com/

http://media.moddb.com/

http://mm.consolas.com/

http://www.tusnya.net/

http://pcformat.techradar.com/

http://www.entshaing.com/


komentarze