Tytuł: Dzień Flagi

Reglamentowany szum flagi
W Polsce zawsze wywieszenie flagi państwowej było oznaką, że dzieje się coś ważnego. Od tak, dla przyjemności popatrzenia na barwy narodowe, flag nigdy nie wieszaliśmy. Zawsze miały coś podkreślać - głównie nasz patriotyzm. Teraz najczęściej barwy biało-czerwone oglądamy na szalikach, koszulkach i twarzach kibiców oraz proporcach niesionych podczas manifestacji wszelkiej maści. Powoli przyswajamy sobie prawo i przede wszystkim potrzebę ich prezentowania.
Prawo to wcale nie jest stare. Dopiero przy okazji ostatnich poprawek ustaw przed uroczystym wejściem Polski do Unii Europejskiej, parlamentarzyści zajęli się ustawą o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych. Do tamtej pory wywieszanie flagi nie było prawem powszechnym. Za wywieszenie polskiej flagi w dzień nie będący świętem państwowym bądź narodowym groziło sąd. Wolno było w ten sposób okazywać patriotyzm w czasie oficjalnych świąt, ale już nie na co dzień. Uważano to za brak szacunku dla symboli narodowych. Na szczęście nowelizacja ustawy uwolniła nas od karnej odpowiedzialności za eksponowanie naszych symboli.
Święto drugiego maja
Jednocześnie jednak nowelizacja wniosła o wiele bardziej (przynajmniej w założeniu) widoczne zmiany w życie Polaków. Wprowadziła nowe święto - Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Szlachetne to święto przypada... 2 maja. Dlaczego wtedy? Oczywiście nietrudno znaleźć wyjaśnienie - zwykły szary 2 maja, pomiędzy Świętem Pracy, a rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 Maja, w którym i tak nikt nie pracuje, a flagi wiszą, wręcz domagał się jakiegoś wyróżnienia. Co z tego, że nie ma żadnego związku z datą ustanowienia barw narodowych (7 lutego 1831 r. - na tym samym posiedzeniu Sejm zdetronizował cara Mikołaja I. Barwy biała i czerwona uznane były jednak za narodowe już wcześniej - 3 maja 1792 r.), ani żadną inną wartą upamiętnienia okolicznością. Cóż, że w tym czasie pół Polski 'świętuje' gdzieś nad wodą, w lesie, przy piwku, ognisku lub grillu. Jest wolny dzień - jest święto, a że bez okazji? Co to za różnica. Jakoś się przyjmie.
Trudno powiedzieć dlaczego w ogóle święto dodano do kalendarza, skoro nawet podczas uchwalania znamiennej nowelizacji, początkowo pojawiło się w poprawkach senackich jako Dzień Orła Białego. Dlaczego Orzeł nie zasłużył na uznanie posłów? Można tylko zgadywać.
Trudno się więc dziwić, że nie utkwiło ono szczególnie w świadomości narodu, mimo, że nawet doczekało się w ubiegłym roku własnej oficjalnej strony internetowej - www.dzienflagi.pl firmowanej, nie widzieć czemu, przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
Jednak nie należy Święta tak ostentacyjnie ignorować - istniejąc na styku tak emocjonalnie zabarwionych dni jak 1 i 3 maja może stać się symbolem pojednania, uspokojenia, porozumienia. Ostatecznie Polacy są przywiązani do barw narodowych i obu Świąt - dlaczego by nie podkreślić ich właśnie w atmosferze porozumienia i więzi łączących wszystkich Polaków? Tylko pomysłu na obchody brak...
A może lippu paiva?
Pewnym uzasadnieniem wprowadzania nowego święta może być fakt, iż większość innych krajów takie święto posiada. A nawet bez święta czci swoje flagi. Szczególnie widoczne jest przywiązanie krajów nordyckich do własnych barw narodowych.
Szwedzi okazują je w najprostszy możliwy sposób. Przed każdym domem stoi co najmniej 1 maszt, na którym bez przerwy wisi flaga narodowa. Oczywiście, (niestety, w przeciwieństwie do polskiego podejścia do tej kwestii) jest regularnie zmieniana i prana - w każdym domu jest po kilka proporców. Co więcej - Szwedzi przywiązani są nie tylko do barw narodowych ale też regionalnych, zwykle odmiennych ze względu na złożoną historię tego regionu. Zwykle przejeżdżając choćby przez Skanię - region do którego przybija najwięcej promów z Polski (np. do Ystad) można zaobserwować przy domostwach po 2 lub nawet 3 maszty - na flagę krajową, regionalną i 'zapasowy' np. na flagę Unii Europejskiej wywieszaną przed 9 maja.
Z kolei Finowie świętują dzień flagi (lippu paiva) po kilka razy... w miesiącu! Każde święto, w stylu dnia kombatanta czy rocznic ważnych wydarzeń narodowych, jest w kalendarzu oznaczone jako dzień flagi. W tym kraju także przy każdym domostwie czy też przy wejściu do każdej klatki bloku mieszkalnego (!) stoi wysoki maszt, na który wciąga się flagę w te dni. Szacunek dla barw narodowych okazywany jest przez wywieszanie flag w godzinach pracy - bo dni flagi u pracowitych Finów nie są wolne! A co potem? Po osiedlu jeździ specjalna ekipa, która ściąga z każdego masztu i z szacunkiem składa flagi w bagażniku auta. Wszak nie można ich narażać na zabrudzenie bądź uszkodzenie w czasie, gdy święta już nie ma!
Wiele moglibyśmy się nauczyć od innych narodów w tej tak, wydawałoby się, indywidualnej dla każdego kraju kwestii. Szkoda tylko, że jak zwykle trzeba tylko, czy raczej 'aż' chcieć.
Autor: Karolina Mądra
Zdjęcie zaczerpnięte z: