Kultura

Tytu? Hity wszech czas?

Zjawisko hitu jest obecne w całej muzyce popularnej. Jest jej istot? siłą nap?ow? W muzyce rockowej jednak hit przybiera?może formy niezwykłe. Tak kuriozalne czasem, że odbiorca wysłuchawszy utworu zadaje sobie pytanie - dlaczego akurat ten jest popularny, a inny ju?nie? W artykule niniejszym nie podejmiemy si?wyjaśni?ego zjawiska. Poprzyczepiamy si?jednak do pewnych charakterystycznych rys? i cech pewnych wybranych hit? różnych podgatunk? muzyki rockowej. Czasem przynależność do podgatunku, czy nawet do samej muzyki rockowej b?zie dyskusyjna, ale celowo traktuj?temat szeroko. Nie stosujemy żadnego wyraźnego kryterium doboru. Autor asekurancko zaznacza, i?chodzi mu jedynie o pewn?refleksj?nad piosenkami, kt?e teoretycznie hitami wcale nie musiały si?sta? Z drugiej strony jednak zaznaczam, i?wiele spośr? wymienionych szczerze mi si?podoba. Celowo te?wrzuciłem do jednego worka utwory uznawane za legendarne i te, kt?e uważa si?za jedynie bardzo znane i lubiane. Ponadto niejednokrotnie odniesiemy si?tuta do teledysk?, kt?e uważam za kluczowy czynnik w popularyzacji utwor? muzyki og?nodost?nej. Przejdźmy zatem do rzeczy:

   

Nirvana - Smells like teen spirit: jeśli szukasz stereotypu buntowniczej młodzieży, to zespół Nirvana jest nieoceniony. Prosta, nieco niedbale nagrana piosenka o krzykliwym refrenie i niezrozumiałym na pierwszy rzut ucha tekście. Utw? stworzy?wokół siebie legend?tak moc? i?jest do cna zgrywany na setkach tysi?y imprez rockowych w klubach całego świata. Co ciekawe jest to chyba jeden z najmniej pomysłowych kawałk? zespołu. Zamiast kunsztu oferuje surow?energi? Wygląda na to, ze to właśnie ujęło rzesze słuchaczy.



Soundgarden - Black hole sun: zastanawiające jak bardzo znanym utworem może sta?si?kompozycja psychodeliczna opatrzona dość strasznym, nie mniej psychodelicznym teledyskiem. Doprawdy scena pieczenia lalki Barbie na przydomowym grillu robi wrażenie. A jednak obecna była przez dłuższy czas na listach przeboj?. Co wi?ej - z wyraźnym upodobaniem prezentowano j?w telewizji, radia z kolei jakby nie podbiła. Myli si?ten kto stwierdzi, że szerok?publiczność fascynuj?tylko obrazy i dźwi?i ugrzecznione. Utw? mia?powoln? nieco subteln?ale zdecydowanie rockow?form? z charakterystycznym stwarzającym oniryczn?atmosfer?efektem gitarowym w refrenie.



H Blockx - Move: prostota w przypadku niekt?ych utwor? wydaje si?by?fetyszem, atrakcyjnym towarem, kt?ym gospodaruje si?z najwyższ?biegłości? H Blockx zdecydowali si?na promocj?opartej na basowym zagraniu i skandowanej piosenki i w jaki?niesamowity spos? trafili idealnie w oczekiwania młodszej publiczności, kt?ej melodia zbrzydła do cna. 'Move' do dzi?stanowi jeden z najciekawszych przykład? hitu stworzonego z minimalnym wysiłkiem instrumentalist?, za to z naciskiem na wpadający w hip hopow?stylistyk?wokal.



Oasis - Wonderwall: wyjątek od zasady, ze muzyka rockowa reprezentuje sob?energi?i emocje. 'Wonderwall' nazwa?można ballad?wśr? ballad. Próżno szuka?w historii rocka podobnych przykład? utworu powolnego, refleksyjnego, ciągnącego si?ślimaczym tempem. Co ciekawe jednak jest to kompozycja sztandarowa dla zespołu Oasis. Z drugiej strony jednak, czy powinniśmy si?dziwi? skoro zespół tylko nieco przerysowa?cechy charakterystyczne dla rocka brytyjskiego?



Nine Inch Nails - Closer: szeroka publiczność lubi czasem poświntuszy?ze swoimi ulubie?ami. A Nine Inch Nails oferuj?nam perwersj?najwyższej pr?y: na poły zal?nion? a na poły nieprzejednan?w swojej pomysłowości. Niejednokrotnie by wykreowa?hit trzeba zrobi?słuchaczowi psychoanaliz? Nawet jeśli ma ona dotyczy?seksualnych frustracji. Jeśli dodatkowo zaprawimy to przerażającym klipem ociekającym niezrozumiałymi metaforami, możemy by?pewni, że na temat utworu b?zie wielka kontrowersja, wielka dyskusja. A stąd ju?krok tylko do powszechnego uznania. Muzyk?prowokując?bowiem można odrzuca? ale nie spos? jej ignorowa? Taka oto sztuka udała si?moim zdaniem w wypadku 'Closer'.



Chris Rea - Road to hell: tylko Chris Rea m??odmalowa?sceny dantejskie w warstwie tekstowej i ukaza?je nam w stonowanej, na poły melorecytowanej stylistyce, z ciekawym ale te?całkiem składnym i grzecznym riffem. Moim zdaniem zadziałała tu magia samego wykonawcy, kt?y potrafi czarowa?głosem i kunsztownym wykonaniem instrumentalnym. Przy tym słuchacz całkowicie pozwala si?wprowadza?w nawet najbardziej niepokojące obszary.



Bon Jovi - It's my life: zespół weteran? sceny potrafi czasem napisa?utw? iście młodzie?zo naiwny. Ju?same rymy zdradzaj?nam, ze mamy do czynienia z przekazem prosto z serca, a nie koniecznie z muzycznego warsztatu. Niezwykłej sztuki dokona?Jon Bon Jovi całkowicie odrzucając wcześniejszy dorobek muzyczny i wchodząc na nieznane dla siebie pole pop rocka, kt?e w niezrozumiały spos? zawojowa? Jeszcze wi?szym zaskoczeniem w mojej ocenie jest jednak w tak uładzonym kawałku przemycenie dość nietypowego efektu wokalnego, tak wkomponowanego w warstw?muzyczn? że nie razi słuchacza.



Beatles - Love me do: wielu legendarnym wykonawcom zdarza si?napisa?utw?, z kt?ego słuchacz zapami?uje tylko jeden riff i refren. Mam pewne przeczucie, że The Beatles zrobili to z premedytacj? Co ciekawe, okazało si?to posuni?iem słusznym. W publiczności istnieje bowiem zawsze nienasycony głód melodii prostych, rozpoznawalnych i typowo rozrywkowych, a przy tym o sympatycznym, nieskomplikowanym przekazie. Na uwag?zasługuje fakt, że hity takie jak 'Love me do' były dla Żuk? wspaniałą odskoczni?do dalszego rozwoju i muzycznych poszukiwa? Z rezultatami si?nie dyskutuje. Swoj?drog?zespołowi i tej piosence w szczeg?ności zawdzi?zamy stereotyp rozwydrzonej młodzieży do dzi?pokutujący w świadomości pokole?starszych.



Queen - We will rock you: arcyskomplikowane aranżacje, wszechstronne podejście do wykonania i wyko?zenia wokalnego, ambitny i poetycki tekst... Wszystkiego tego nie ma w utworze 'We will rock you', kt?y w jaki?niepoj?y spos? jest chyba najbardziej kojarzonym z zespołem Queen utworem. Niejednokrotnie jednak okazuje si? że artysta jest człowiekiem przekornym i lubi pokaza?nie tylko ze co?umie, ale że z czego?rezygnuje świadomie. W tym wypadku udało si?stworzy?piosenk?wymarzon?do skandowania na koncertach. Nie można powiedzie? by nie było to marzenie wi?szości zespołów rockowych.



AC/DC - Highway to hell: Autostrada do piekła jest jedn?z tych piosenek, kt?ych refreny znamy dobrze, ale zwrotki umykaj?nam bardzo szybko. Co ciekawe, artystom udało si?w fantastyczny spos? wczu?w potrzeb?szale?twa i kołtu?twa obecn?w duszy każdego fana rocka. Szale?two zaserwowano nam w postaci skrzekliwej maniery wokalnej i og?nie luzackiego wizerunku AC/DC. Co dziwne by?to strza?w dziesiątk?- panowie muzycy raz na zawsze opuścili blues rockow?nisz?



Art company - Susanna: tak jak angielskie seriale komediowe nie mog?istnie?bez odkładanego śmiechu, tak czasem muzycy korzystaj?z nagra?publiczności żywo reagującej na rozw? akcji utworu. Chyba najbardziej jaskrawym przykładem jest właśnie 'Susanna'. Rzesze słuchaczy poruszyła w istocie dość banalna historyjka o trudach podrywania upatrzonej dziewczyny. Co niesamowite, to właśnie wszechobecne w radiowych audycjach nagranie koncertowe, w kt?ym słuchacze na widowni bardzo głośno dawali do zrozumienia, że śledz?bacznie każdy wątek opowieści. Fakt, i?nikt nie słysza?nagrania studyjnego omawianego utworu odnotowuj?jako ciekawostk?



Guns n' Roses - Sweet child o' mine: Jedna z bardziej melodyjnych piosenek Pistolet? i Róż. Słuchacza może dziwi?jak zespół zbi?niesamowity kapita?za pomoc?bardzo prostego akcentowanego rytmu i powtarzanego obsesyjnie całkiem sympatycznego, acz prostego motywu gitarowego, kt?y nie licuje z fizjonomi?gitarzysty, z kt?ego wirtuozeria wr?z promieniuje. A jednak 'Sweet child o' mine' przszed?do historii jako sympatyczny wyjątek w hardrockowej karierze Guns n' Roses. A z drugiej strony jako rockowy wyjątek w sympatycznej muzyce popularnej.



Genesis - I can't dance: z każdej zwrotki i z każdego riffu piosenki [a nawet z niekt?ych beat?] tchnie ironia i humoreska. Zesp? znany z progresywnych wycieczek i budowania emocjonalnego, intymnego klimatu nagle zrobi?co?absolutnie nieoczekiwanego. A co wi?ej - zawojowa?radio i telewizj? Co strasznie nietypowe w utworze 'I can't dance', to dystans artysty do samego siebie. tak duży, że na przek? jakby zostaje przekuty na sukces. I niemałe pieniądze.



ZZ Top - Rough boy: Nawet w asyście długich br? i ciemnych okular? gra?można piosenki emocjonalne i wyciszone. Moim zdaniem 'Rough boy' jest całkowitym zaprzeczeniem stylu rockers? rodem z południa Stan? Zjednoczonych. Nawet w wykonaniach koncertowych usłysze?można z ust wokalisty; 'A teraz zagramy co?innego...'. Ballada ta staje si?tym bardziej kuriozalna, gdy opatrzy?j?teledyskiem w konwencji science - fiction, co te?uczyniono.



Prince - Purple rain: piosenka przerosła o trzy klasy sław?filmu, w kt?ym j?prezentowano [o tymże tytule]. Książ?dowi?? że hit budowa?można r?nie?na publiczności, kt?a na co dzie?nie ma z danym wykonawc?nic wsp?nego. Seksualnie narzucający si?image zastąpiony zosta?refleksyjn? nostalgiczn?liryk? okraszon?przyzwoitym pokazem gry na gitarze. A przy tym posłucha?możemy naprawd?solidnego wykonania wokalnego. 'Purple rain' to moim zdaniem przykład, ze nawet najbardziej kontrowersyjny artysta może pr?zej czy później wykreowa?klasyka muzyki popularnej, jeśli tylko pozwol?mu na to okoliczności.



Opus - Life is life: meloman nigdy nie powinien by?zdziwiony, i?jaki?utw? zbudowano na jednym motywie. Jest to praktyka szeroko stosowana w produkcji hit?. Utw? 'Life is life', znany ze swojego koncertowego wykonania bije jednak pod tym wzgl?em wszelkie rekordy. Obiektywnie stwierdzi?jednak należy, i?jest to niesamowicie adekwatna piosenka radiowa, kt?a nie szokuje zmianami rytmu i przy kt?ej wykonywa?można zwykłe czynności dnia [r?nie?czynności zawodowe]. Popyt odpowiada w tym wypadku podaży.



Electric Light Orchestra - Rock n' roll is king: można by stwierdzi? że używanie w tytule nazwy podgatunku rocka jest pretensjonalne. Może jednak by?inaczej, gdy zabior?si?za to muzycy poważani, kt?zy jednoznacznie bawi?si?schematem. Paradoksalnie pastisz w tym wypadku wypad?lepiej ni?niejedno poważne i wyposażone w ambicje nagranie rock n' rollowe. Przy tym zosta?on automatycznie podchwycony przez słuchaczy i doceniony. Odnotujmy piosenk?Electric Light orchestra jako przykład bardzo udanego żartu.



Run DMC i Aerosmith - Walk this way: mariaże rocka i innych gatunk? muzyki dzi?sypi?si?jak z r?awa. Kilkanaście lat temu jednak były wciąż niemałą nowości? swego rodzaju szokiem. 'Walk this way' to jedna z najprostszych koncepcji takiego połączenia - monotonny riff okraszony rapowanymi wstawkami. A refren wsp?ny, należycie okrzyczany i wyskandowany. Muzykom czasem udaje si?te?zbudowa?kapita?na pozytywnych emocjach słuchacza. Moim zdaniem tak stało si?w przypadku tego utworu [i klipu do niego]. Przesłanie czytane mi?zy wierszami brzmi - jesteśmy z innych bajek, ale jesteśmy w stanie si?polubi?i jeszcze nagra?niezły kawałek. Niejednokrotnie publiczność b?zie słucha?takiego przesłania, gdy?ma podobne t?knoty - by gatunki muzyki bardziej współgrały, by wykonawcy nie odcinali si?od siebie.



Scorpions - Wind of change: artyst? nachodzi czasem ochota, by si?upolityczni? Ale nie tak szale?zo i rewolucyjnie, ale by przekaz można było uczyni?w przebojowej formie. Scorpions stan?i na wysokości zadania w spos? godny podziwu. Wiele lat po upadku Muru Berli?kiego wicher zmian wieje z naszych radioodbiornik? w towarzystwie innych subtelnych ballad rockowych. Nie należy te?dziwi?si? że dla przebojowości zespół zagubi?gdzie?rockowy hart ducha. Trudno przecie?przesłanie pokoju nieść na skrzydłach przesterowanych gitar.



Arrows - I love rock n' roll: czasem wydaje si? że z utworem wszystko jest nie tak: tekst lekki łatwy i przyjemny, riff niezbyt nowatorski, a kawałek mało różnorodny. A jednak nawet wśr? takich dzie?znaleźć można wielkie, powszechnie uznane hity. W utworze 'I love rock n' roll' jest co?z esencji całego rock n' rollowego stylu grania i stylu bycia w og?e. Wydaje mi si? że właśnie ten klimat jest przyczyn?tak dużej popularności kawałka zespołu Arrows, kt?y doczeka?si?wielu cover?.



Yes - Owner of a lonely heart: nie po raz pierwszy mamy okazj?obserwowa?artyst?, kt?zy bior?sobie chwilowe wakacje od bardzo rozbudowanych kompozycji i wielopoziomowych konstrukcji harmonicznych. W tym kr?kim czasie wytchnienia pisz?oni nieraz utwory zadziwiające swoj?energi? 'Owner of a lonely heart' to bowiem sztandarowy przykład absolutnej wyjątkowości w dyskografii danego wykonawcy. Takie wybryki mog?zosta?podchwycone przez szerok?publiczność bacznie przyglądając?si?wciąż scenie muzycznej. Doda?należy, że panowie z Yes wykreowali hit nietypowy z innego jeszcze wzgl?u. Pozwolili sobie bowiem na cz?te zmiany rytmu i zaskakujące przejścia. Tym samym podj?i mężn?wal?z powszechnie panującym przekonaniem, że muzyka popularna tworzona by?musi w maksymalnie monotonnym tempie.



Rammstein - Du hast: zgrany do b?u w klubach rockowo - tanecznych utw?, kt?y uzna?trzeba moim zdaniem za karykaturalny zbi? charakterystycznych cech muzyki Rammstein - mechaniczne gitary, niski, akcentowany wokal, masa syntezator?. A wszystko to w uproszczonej strukturze i odpowiednim, gibiącym si?nieco rytmie. Tam gdzie fan zespołu może cmoka?z niezadowoleniem, szersze grono słuchaczy dostrzec może korzyści.



Blur - Song 2: id?o zakład, że wi?szość z drogich czytelnik? pami?a z utworu jedynie riff i mało wyszukan?literacko, ale porywając?fraz?'woo hoo'. Przez jej użycie uzyskano nie raz obserwowany efekt: wszyscy znamy kawałek, ale niewielu słuchało zwrotki. Utw? pan? z Rozmytego zespołu to czysta energia podana bez żadnych pretensji odnośnie głębokiej treści. Zadziwiający jest te?fakt, że na co dzie?prezentuj?oni muzyk?raczej melodyjn?i refleksyjn?- w iście angielskim, stereotypowym stylu.



Pink Floyd -Another brick in the wall: kawałek jak na hit zdecydowanie nietypowy, gdy?emanuje buntem i depresyjnym charakterem. Dodatkowo firmowany jest przez zespół kojarzony z poetycko - progresywnymi wycieczkami i poszukiwaniami. Tymczasem zaatakowano nas prostymi, dobitnymi środkami wyrazu [chyba najlepiej z nich zapami?any zosta?ch? dzieci?y]. Jeśli doda?do tego teledysk [moim zdaniem naprawd?groteskowy i straszny miejscami], otrzymujemy wielk?niewiadom? Z popularności utworu Pink Floyd wynieść możemy przede wszystkim wniosek, że recepta na hit nie może by?sformułowana przez żadn?nauk?ścisłą.



Cranberries - Zombies: trudno sobie wyobrazi?riff prostszy, ni?ten, na kt?ym zbudowano kawałek 'Zombies'. Niemal cała uwaga słuchacza siłą rzeczy musi skupia?si?na operującej w dość oryginalny spos? wokalistce. Moim zdaniem fakt i?jej maniera wokalna została doceniona przez tak szerok?publiczność jest wart odnotowania. Swoj?drog?klip wyznacza początek pewnego trendu, kt?y obserwowa?b?ziemy później w teledyskach zespołów takich jak Marilyn Manson, Metallica, czy Nine Inch Nails - swego rodzaju wieloznaczny symbolizm, kt?y może nie od razu jest czytelny, ale zwraca uwag?od pierwszego kontaktu z utworem.



Metallica - Nothing else matters: niesamowitym uczuciem musi by?świadomość, ze jest si?autorem utworu, od kt?ego nauk?zaczyna spory procent gitarzyst? świata. Metallica zaserwowała nam bowiem ballad?rockow?w formie jedynej w swoim rodzaju - skrajnie prostej i w ten spos? dobitnej. Pokazała te?światu, że nie tylko szale?ze tempa i ciężkie riffy zespołowi w głowie, że potrafi zagra?także co?stonowanego, ot tak do złapania chwili oddechu, do kilku wyciszonych przemyśle? Wbrew pozorom wyciszony nie zawsze r?na si?sm?ny. Jak jednak napisa?ballad?tak by miała w sobie energi?- to jest wielka zagadka muzyki rockowej.



Queen - Bohemian rhapsody: słuchacz lubi czasem poczu?si?koneserem. Niekt?zy wykonawcy potrafi?zaspokoi?tego rodzaju potrzeby oferując produkt kunsztownie przygotowany, a jednocześnie wpadający w ucho. Czeska rapsodia to zdecydowanie przykład hitu arcyskomplikowanego - wiele zmian rytmu, wiele zaskakujących pasaży, wymieszane motywy udające muzyk?klasyczn?z tymi, kt?e stanowi?mog?awangard?hard rocka. Totalne szale?two, w kt?ym jednak jest metoda. Miło pomyśle? że czasem zespół zdrowo si?nam?zy i zyska stuprocentowo zasłużon?estym?



Offspring - Why don't you get a job: Offspring jest przykładem zespołu, kt?y punk rock przeni??w zupełnie inny wymiar rzeczywistości. Z brudnych przedmieść robotniczych miast przeniesiono słuchacza w dzielnice estetycznych domk? jednorodzinnych jakie wyst?uj?chyba jedynie w USA. Mamy do czynienia z niezwykłym połączeniem gitarowego akcentu z poruszan?w tekście problematyk?życia przeci?nego mieszczucha. A wszystko to zrobione niemalże na wesoło [a ju?na pewno z poważnym przymrużeniem oka]. W tym wypadku nie można natomiast m?i?o jakim?odst?stwie od zwykłej stylistyki reprezentowanej przez zespół. Ci panowie tak po prostu maj?



Depeche Mode - Enjoy the silence: tym razem zdecydowanym kuriozum jest klip do całkiem przyjemnego i inteligentnego moim zdaniem kawałka. Nie wierz? że kr? zasiadający na leżaku w różnych krajobrazach jest dla kogokolwiek metafor?zrozumiałą. Niemniej udało si?panom z Depeche Mode stworzy?bardzo charakterystyczny symbol, kt?y przez całe lata kojarzy si?z konkretn?piosenk? A to miedzy innymi jest podstaw?popularności hitu.



Marilyn Manson - Tainted love: słyszałem kiedy?zdanie, że Marilyn Manson [zar?no zespół jak i jego lider pod tymże pseudonimem] najlepiej sprawdza si?w coverach. Dob? utworu w tym wypadku jest jednak niemałym kuriozum. Nieco depresyjne, ale w sumie melancholijne i ugrzecznione podejście do relacji mi?zyludzkich nie należy do zestawu sztandarowych środk? wyrazu wokalisty. Tymczasem oryginalny utw? 'Tained love' taki właśnie jest. Jeśli w umyśle słuchacza jeszcze jest zbyt mało zdziwienia to polecam klip do utworu, kt?y nie przedstawia nic innego ponad wielk?imprez?w iście hollywoodzkim stylu. Nawet obrazoburcy musz?si?kiedy?rozweseli?i pośpiewa?co?lżejszego.



KoRn - Freak on a leash: niejednokrotnie na zasiedziałe rockowe salony wkroczy obrazoburca. Banda nieokrzesanych indywidu?, kt?zy usiłuj?nam pokaza?jak ich zdaniem powinno si?używa?gitar. Najczęściej artyst? takich przymusowo przenosi si?na półk?z napisem 'awangarda'. Odtąd słysze?b?zie o nich jedynie wąski fanklub. Z KoRn stało si?nieco inaczej - głównie za spraw?'Freak on a leash', kt?y epatuje dziwactwem, ale przez to właśnie moim zdaniem wyda?si?atrakcyjny dla szarego pożeracza treści kanałów muzycznych. Czasem bywa te? że hit wywołuje olbrzymie kontrowersje, polemiki i kr?e sprostowania. I na przek? krytyce nie zanika, ale istnieje coraz mocniej.



Led Zeppelin - Whole lotta love: w muzyce rockowej tw?ca stereotypu automatycznie wciągany jest do panteonu niedoścignionych wzor?. Tak przydarzyło si?Led Zeppelin, w dużej mierze za spraw?utwory 'Whole lotta love', kt?y tak bardzo odpowiada szablonowemu schematowi utworu rockowego, i?właściwie paradoksalnie si?tego nie zauważa. Mamy zatem charakterystyczny, rytmiczny, a przy tym nieskomplikowany riff, zaskandowany refren, kunszt wokalny objawiony w zwrotkach. A to wszystko podane z sol?kowymi ozdobnikami [r?nie?wykaza?si?pan perkusista]. Moim zdaniem kawałek ten to znakomity przykład, że zwyczajność może by?doceniona, jeśli tylko danej zwyczajnej rzeczy nikt jeszcze nie zrobi?na odpowiednio wysokim poziomie.



Green Day - American idiot: punk ameryka?ki nie od dzi?potrafi zadziwi? Przede wszystkim artyści tego?gatunku potrafi?z element? muzyki niszowej i buntowniczej tworzy?melodyjne, chwytliwe zwrotki i jeszcze bardziej niemożliwe do zapomnienia refreny. Protest przeciw kulturze masowej uprawiany w mi?kich bamboszach w przedziwny spos? potrafi zagnieździ?si?w mateczniku samego zła - czyli właśnie w znienawidzonej kulturze masowej.



Motorhead - Ace of spades: starsi słuchacze z zadowoleniem powinni odbiera?ten kawałek jako koronny argument na potwierdzenie tezy: muzyka rockowa to łomot. Utw? 'Ace of spades' napisany zosta?w stylistyce zdecydowanie uproszczonej, zwanej potocznie 'hej do przodu'. Wykonanie wersji oryginalnej [bo cover? tego klasyka jest co nie miara] r?nie?wydaje si?wskazywa?na luźne podejście Motorogłowych do komponowania. Riff rzadko si?zmienia, tekst jest zaśpiewany, tak że odnotowujemy w pami?i jedynie chryp? a beat radośnie pcha nas do przodu. A jednak, może właśnie przez swoj?stereotypowość, kawałek zyska?sobie ciepły kącik w sercu fan? rocka. Stereotyp? nie wolno nie docenia?



John Lennon - Imagine: wydaje si? że słuchacze maj?głód definiowania swoich własnych odczu?i pragnie? Artysta, kt?y w możliwie najlepszych słowach odda jaki?punkt widzenia, może liczy?na nie gasnąc?sław? John Lennon wsławi?si?streszczeniem w kilku zdaniach kultury hippisowskiej. Uczyni?to ponadto w formie rozwlekle melancholijnej. Ot recepta na legendarn?ballad? Zgrana do cna, 'Imagine' cały czas ma si?dobrze i regularnie powraca na wszelkie listy złotych przeboj?. Należy odnotowa?przy tym, że zadziwiające jest, i?utwory powszechnie uznane bardzo rzadko si?nudz?



Fine Young Cannibals - She drives me crazy: tolerancja publiczności na nietypowych wykonawc? jest niejednokrotnie zastanawiająca. Okazuje si?bowiem, że z homogenicznej masy wyłania si?co jaki?czas muzyk, kt?y robi co?inaczej. W tym wypadku do czynienia mamy z intrygującym wokalist? kt?ego nie spos? pomyli?z nikim innym. A jednak bez jakiejkolwiek nachalnej akcji promocyjnej utw? 'She drives me crazy' wszed?do panteonu rockowych hit?. Podejrzewam, że warunkiem takiego obrotu sprawy jest jednak kunszt wykonania utworu jako całości. Zauważmy, że nawet najdziwaczniejszym hitom pod tym wzgl?em nie można nic zarzuci?



Dire Straits - Money for nothing: autoironia do sześcianu, gdy?nie dość że panowie z Dire Straits obśmiewaj?popularność i bogactwo rockman? lansowanych swojego czasu w MTV [wierzcie lub nie - były takie czasy], to jeszcze zbijaj?na tym niezły kapita? Utw? ma polot, a przy tym energi?nie obserwowan?dotąd u zespołu. Pan Knopfler ten jeden raz zrezygnowa?z wyka?zania każdej linijki tekstu mini sol?k?gitarow?[nie uwłaczając owym sol?kom i samemu wykonawcy]. A przy tym teledysk jest niemałym przełomem, gdy?stanowi jedn?z pierwszych, topornych pr? realizacj?za pomoc?niemal wyłącznie grafiki komputerowej. Zrobiono to tak uroczo nieporadnie, że jest on jak najbardziej strawny do dzi?



Aerosmith - Don't wanna miss a thing: monumentalność wyniesiona pod niebiosa. Panowie z Aerosmith pokazali, ze umiej?napisa?utw? refleksyjny i patetyczny do granic możliwości, a przy tym autentycznie podziała?na słuchacza. Jest to te?jeden z przykład? kawałk? rockowych, kt?e przy?iły popularność filmu, dla kt?ego promocji były pisane [chodzi w tym wypadku o film science - fiction 'Armageddon']. Bardzo intrygujące jest r?nie? że zespół w razie potrzeby może zrzuci?krzykliw?szat?i napisa?komercyjn?[w pozytywnym tego słowa znaczeniu] ballad?niemal na zawołanie.



Eksperci Epicentrum Kałuży wyrażaj?nadziej? że powyższa autorska refleksja na temat hit? wyrażona w najlepszej wierze wniosła co?do poglądu czytelnik?. Słowem podsumowania bowiem zauważy?należy, że z rezultatami si?nie dyskutuje i hit pozostanie hitem niezależnie od tego w jak niezwykłych okolicznościach udało mu si?wpaść nam w ucho

Autor: PeeGee