Tytuł: Miłosierdzie biblioteki
Koniec roku oznacza podsumowania. Oprócz księgowych i mediów dokonują ich także biblioteki. W Wielkiej Brytanii, choć ogólnie liczba czytelników publicznych bibliotek rośnie, to ich pracowników niepokoi fakt, że dzieje się to głównie za sprawą bezpłatnego dostępu do Internetu jaki te placówki zapewniają. Tym niemniej liczba osób wypożyczających książki utrzymuje się na dość wysokim poziomie i to, paradoksalnie, także jest powodem do bibliotekarskich zmartwień. Rośnie bowiem także liczba osób, które przetrzymują bądź w ogóle nie oddają książek.
Angielskie biblioteki radzą sobie z tym problemem w różny sposób. Jedne, tak jak te w Zachodnim Berkshire, zapowiadają, w upomnieniach wysyłanych do czytelników, drastyczne podniesienie kar. Inne, dążąc przede wszystkim do odzyskania utraconych części swego księgozbioru, zachęcają do zwrotu zupełnie inaczej.
Biblioteki Miejskie Southampton zamiast pieniędzy z grzywny żądają od poważnie zadłużonych czytelników puszek z żywnością, które magistrat przekazuje później potrzebującym rodzinom. W ten sposób spełniając swój obowiązek wobec biblioteki i innych czytelników przetrzymujący stają się jednocześnie dobroczyńcami dla najbardziej potrzebujących. Lokalni bibliotekarze wychodzą z założenia, że wielu ludzi powstrzymuje przed oddaniem przetrzymywanego woluminu wstyd bądź strach przed zbyt dużą karą.
Teoria ta wydaje się słuszną jeżeli przyjrzymy się historiom ludzi, którzy w końcu odważyli się i po wielu latach oddali książki do bibliotek skąd zostały wypożyczone. Jednym z nich jest Ernie Roscouet, który kończąc swoją służbę wojskową na Malcie w 1962 r., kiedy to wyspa należała jeszcze do Zjednoczonego Królestwa, zapakował bezwiednie do torby książkę wypożyczoną z biblioteki publicznej w stołecznej La Valetcie. Kiedy się zorientował był już dawno w domu - na wyspie Jersey - i zaczęły go męczyć wyrzuty sumienia. Jednakże dopiero gdy żona zafundowała mu wycieczkę na Maltę z okazji jego 65 urodzin, postanowił zwrócić książkę do biblioteki bez względu na grożącą mu (ogromną, jak się spodziewał) karę. W zamian za jego odwagę, zastał nagrodzony przez maltańską wypożyczalnię kubkiem kawy i wspaniałomyślnym anulowaniem kary.
Karę anulowano również za rekordowe przetrzymanie książki ‘Inverness Sketches 1901 to 1904’, która dopiero po 96 latach powróciła do biblioteki w Inverness w Szkocji. Książka, która w ogóle nie była przeznaczona do wypożyczania, jakimś cudem opuściła księgozbiór w 1908 roku, niedługo po podarowaniu tomu przez jego autorkę, Isabel Harriet Anderson. Zapewne nigdy nie udałoby się go odzyskać, gdyby nie Stuart Thomson, były mieszkaniec Inverness, który zauważył dzieło na jednym z pchlich targów w ... stolicy RPA - Johannesburgu. Wiedziony sentymentem nabył książkę, a po przybyciu do rodzinnego miasta postanowił zwrócić ją do wypożyczalni. Kara za przetrzymanie wyniosłaby 5000 funtów (ok. 35 000 zł), gdyby wskutek śmierci wypożyczającego nie została anulowana.
Jak widać bibliotekarze nie mają serc z kamienia i (niekiedy) stać ich na wspaniałomyślność wobec skruszonych bądź zupełnie niewinnych osób zwracających ich własność. Okres Świąt Bożego Narodzenia nastraja do miłosierdzia i przebaczenia, więc zachęcamy wszystkich czytelników Epicentrum Kałuży do przetrząśnięcia półek w poszukiwaniu cudzych książek i podjęcia negocjacji z ich właścicielami (nie tylko bibliotecznymi) w celu wyjścia z twarzą z tej niezręcznej sytuacji.
Autor: Karolina Mądra
bibliografia: