Literatura

Tytuł: Anioły i Demony

Autor: Dan Brown

Rok wydania: 2000 (Polska: 2003)

Gatunek: sensacja z elementami science - fiction i historical - fiction



W epoce fascynacji teoriami spiskowymi Dan Brown - autor 'Kodu Leonarda da Vinci' oraz opisywanych tym miejscu 'Aniołów i Demonów' stał się głównym przedstawicielem gatunku fikcji historyczno - przygodowej. Wcześniej książek tego typu próżno było szukać, choć nie można powiedzieć, by publiczne zainteresowanie tajemnicami Watykanu oraz zagadkami historii było zupełną nowością.

'Anioły i Demony' odwołują się do procedury wyboru papieża, która nawet dla wielu Katolików jest intrygująca. Dla obywatela Stanów Zjednoczonych otoczona jest prawdopodobnie nieprzeniknionym woalem tajemnicy. Akcja utworu rozgrywa się z grubsza rzecz biorąc w czasie konklawe, które ma wyłonić kolejnego spadkobiercę stolicy Świętego Piotra. Ten czas pełen domysłów jest doskonałą okazją do przeprowadzenia śmiałej akcji sabotażu. A wygląda ona już na pierwszy rzut oka wyjątkowo groźnie. Rozpoczyna się seria zabójstw i aktów terroru, których wspólnym mianownikiem jest szerzej nieznane bractwo Illuminati. Działający pod jego egidą tajemniczy osobnik realizuje śmiały plan włamania do kompleksu naukowego CERN w Genewie. Kradzież antymaterii, którą w największej tajemnicy zajmują się tamtejsi badacze pozwolić ma na uzyskanie olbrzymiej mocy niszczącej, którą spiskowcy wykorzystają przeciw Watykanowi. Jeśli myślisz czytelniku, że autor pozwala sobie na frywolne spoilowanie, to muszę wyprowadzić cię z błędu. Opisywane wydarzenia to ledwie początek utworu i zarazem wierzchołek góry lodowej jaką jest pokrętna akcja książki.

Bohaterem utworu jest znany z 'Kodu Leonarda da Vinci' pan Robert Langdon [choć gwoli ścisłości zaznaczmy, że tutaj pojawia się on po raz pierwszy], wykładający na uczelni wyższej fachowiec od roli symbolu w kulturze. Usługi tegoż jegomościa potrzebne są nie ze względu na jego walory fizyczne [jak to w literaturze zachodniej często bywa - zaskakujące jak na pracownika naukowego], ale właśnie na przedmiot prac badawczych. Zawiązaniem akcji nieźle uzasadniającym obecność Langdona jest odnalezienie na ciałach zabitych symboli wspomnianego już Illuminati. Jak można bardzo łatwo przewidzieć - prowadzeni będziemy po nitce do kłębka, poprzez przeróżne kulturowe odniesienia i pogmatwane wieloznaczne symbole, których objaśnienie [jak to u Dana Browna bywa] jest niezbędnym kluczem do zapobieżenia nadchodzącej grozie. Przyznam jednak, że bohaterowie 'Aniołów i Demonów' z Langdonem na czele, niespecjalnie przypadli mi do gustu. On sam został wyposażony w bardzo irytującą według mnie cechę dziwienia się wszystkiemu. Czytelnik może odnieść wrażenie, że bohater specjalizuje się tak wąsko w symbolologii, że nie ma pojęcia o absolutnie niczym więcej. Moim zdaniem zadaniem wyjaśnianie pewnych istotnych, ale nie aż tak znowu specjalistycznych kwestii czytelnikowi nie koniecznie powinno być powierzane bohaterom w dialogach.

Wątków jest sporo, tak jak i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Zaskakuje przy tym stosunkowo niewielka liczba postaci wprowadzonych w obszar uwagi czytelnika. 'Anioły i Demony' zbudowane są w przemyślany, ale niezwykle złożony sposób. I pan Brown nie uzyskał tego efektu przez dygresje i przemyślenia ale właśnie przez spiętrzenie zdarzeń i potęgowanie napięcia. Moim zdaniem jeśli istnieje coś takiego jak książka akcji, to oto mamy ją przed sobą. Wydarzenia - oczywiście z gruntu fikcyjne - podane są odbiorcy w pozornie naukowym sosie. Mnóstwo w utworze odniesień zarówno do historii Kościoła, jak i do architektury Rzymu. Całkiem spore fragmenty dialogów poświęcono też fizyce, choć te moim zdaniem wypadają bardzo słabo. Autor zdecydowanie lepiej obraca się na polu fikcji historycznej niż fikcji naukowej. Czytelnik może odnieść wrażenie, że pewne fragmenty pisane były bez zrozumienia tematu. Kilka błędów wyłapanych w mig przez Internautów dotyczy też samego przebiegu konklawe, ale w tym wypadku nie traktowałbym pisarza zbyt surowo. Odnosi się bowiem wrażenie, że niektóre nieścisłości są zamierzone i przyjęte dla celów przyspieszenia akcji.

Niestety ubolewam też nad ogólną treścią prezentowanej historii. Kilka sprzecznych, odległych od siebie [choć bardzo interesujących z osobna] tematów zostało połączonych niejako na siłę - fizyka z historią Kościoła, tajemnice Watykanu z sekretami Asasynów, Illuminati z prywatnymi problemami moralnymi księży. Autor po prostu moim zdaniem nieco zbyt daleko zaszedł w rozwijaniu fikcji, tak że zaczęła ona niebezpiecznie graniczyć z fantastyką. Choć eksperci Epicentrum Kałuży nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z filmem 'Anioły i Demony', to zaryzykuję stwierdzenie, że fabuła może wypaść dużo bardziej przekonująco na ekranie, niż na zadrukowanych kartach.

Z pewnością nie można natomiast odmówić panu Brownowi umiejętności pisania lekkiego i zrozumiałego. Utwór można pochłaniać z wielkim zainteresowaniem i bez specjalnej trudności. Co ciekawe mimo tylu negatywnych odczuć na jego temat odczuwałem zdecydowaną chęć dalszego zapoznawania się z akcją.

'Anioły i Demony' to literatura spisku w swoim niestety nie najlepszym wydaniu. Nie wykluczone, że znajdzie ona wiernych miłośników, ale nie do każdego jest w stanie przemówić. Jeśli jednak drogi czytelniku szukasz książki łatwej i wciągającej, a nie razi cię fascynacja autora tajemniczością osiąganą za wszelką cenę, to będzie to dobry wybór. Obiektywnie patrząc jednak do 'Aniołów i Demonów' należy podchodzić na własną odpowiedzialność. I taką też wystawiamy powieści ocenę.

Autor: PeeGee

komentarze