Tytu? Cesarz
Autor: Ryszard Kapuści?ki
O pracach umarłych autor? pisze si?bardzo trudno. Szczeg?nie, gdy s?powszechnie uważani za autorytety. Ryszarda Kapuści?kiego nie mam zamiaru kanonizowa? ale podejść do jego reportaży okiem na tyle trzeźwym, na ile potrafi? Jako pierwszy chciałbym zaprezentowa?niedościgniony wz? porządnego i intrygującego reportażu - "Cesarz".
Autor opisuje wydarzenia jakich świadkiem by?w Etiopii za ostatnich lat panowania cesarza Hajle Sellasje. Czytelnik przeniesiony zostaje do Afryki - do ziemi dla nas, Europejczyk? niemal nieznanej. Nic tu nie jest dla nas oczywiste, ani religia, ani polityka, ani hierarchia wartości, jak?posługuje si?przeci?ny człowiek. Sama Etiopia z reszt?była i jest do dzi?- 40 lat po wydarzeniach opisywanych w "Cesarzu" krajem specyficznym. Sam Kapuści?ki stwierdzi?w pewnym miejscu, że zamierza zebra?obrazy skazane na zniszczenie, by uczyni?z nich wystaw?dawnej sztuki władania. I rzeczywiście - "Cesarz" ma form?kolejno ukazujących si?obraz?, czasem połączonych ze sob?nawzajem, czasem zupełnie wyciągni?ych z kontekstu. Pochodz?od anonimowych rozm?c? - służących różnych stopni i profesji, pełniących funkcje na dworze Hajle Sellasje. Z tych obraz? ulepiona została mozaika składająca si?na tragikomiczny obraz Etiopii lat '60 jako pa?twa, kt?e bez wi?szych trudności wpasowałoby si?w średniowieczny feudalizm. Powiem szczerze, że technika jak?zastosowa?autor była dla mnie zaskakująca. Przede wszystkim spos? m?ienia poszczeg?nych postaci jest ujednolicony i utrzymany w charakterystycznym dla Kapuści?kiego stylu, kwiecistym, przesadnym i przez to mającym pozory naiwności. Wydaje si? i?celem nie było tu odda?dokładne tłumaczenie monolog?, ale odda?ich sens w spos? literacko atrakcyjny. Moim zdaniem zdecydowanie si?udało. Wydawałoby si?bowiem, że zgodnie ze stylem dzisiejszych reporter? Kapuści?ki b?zie bola?nad ogromem niesprawiedliwości, wyraża?głębi?swojego oburzenia i palcem pokazywa?czytelnikowi w kt?ym miejscu powinien unieść si?słusznym gniewem europejskiego demokraty. Nie, nic takiego tu nie zachodzi. Powiem wi?ej - w niekt?ych momentach można si?nawet serdecznie ubawi? Z drugiej strony "Cesarz" to nie tylko literacka błazenada - autor nie pomija spraw istotnych, zatrzymuje si?nad ludzk?tragedi? czasem lekko j?podkreśla. A jednak doskonale zdaje sobie spraw? że czytelnik sam wyciągnie właściwe wnioski, z rzadka wi? mamy do czynienia z komentarzem reportera.
Niekt?zy odbiorcy literatury [w tym moja osoba] ceni?sobie, gdy autorzy ich doceniaj? traktuj?jak ludzi o pewnym zasobie wiedzy i inteligencji. Pod tym wzgl?em Kapuści?kiemu nie można nic zarzuci? Nie przerywa on monolog? sług tytułowego cesarza, nawet gdy ci zagalopuj?si?nieco w zachwycie nad jego osob? Wiele tu określe?w stylu "Najprzenikliwszy pan", "Najmiłościwszy pan". Odnosz?si?one z reszt?r?nie?do niekt?ych wysokich urz?nik? - "Bogobojny skarbnik miłościwego pana". A jednak autor nie uważa za stosowne tłumaczy?czytelnikowi jakie s?źr?ła tego uwielbienia i jak nieuzasadnione si?ono wydaje. Przemyślenia pozostawia nam samym. Troszk?jak w prawdziwej galerii, bez przewodnika porusza?si?musimy mi?zy kolejnymi obrazami. Co m?i? Uderza przede wszystkim unikalna pałacowa obyczajowość, ceremonia?i protokół. Absolutnie niepowtarzalne. Dla człowieka pochodzącego z tej części świata niepoj?e wydaje si? i?konstytucja Etiopii może zajmowa?si?takimi sprawami jak ustalenie ponad wszelk?wątpliwość, że cesarz pochodzi w prostej linii od kr?a Salomona. Podobnie? absolutnie normalne w kraju Hajle Sellasje jest, że ministrowie przebywaj?stale w pałacu a nie w ministerstwach, by m? czołobitności?dowodzi?swojej lojalności. Mnie uderzyła jeszcze jedna ciekawostka: cała masa absolutnie bezużytecznych urz?? i funkcji roboczych. Niekt?e nawet byłyby zabawne, jeśli odrzuci?myśl że kto?m?łby zarabia?w ten spos? na życie. Do moich ulubionych należą: pieskowy wycierający mocz atłasow?ściereczk?z generalskich but? podczas parad, poduszkowy pilnujący, by cesarzowi nogi nie dyndały w powietrzu gdy siedzi na tronie oraz specjalny sługa kłaniający si?o odpowiednich godzinach. Poza tym jednak oglądamy wszystko co jest typowe i absolutnie do przewidzenia w mechanizmach wszelkiej władzy. Miernoty powołane do władania i lud, kt?y nie rozumie nic z poczyna?elity. Wyzysk i przepych. A przede wszystkim przekonanie, i?to lud istnieje dla pa?twa, a nie odwrotnie. Kapuści?ki przy tym zwraca uwag?na elementy monolog? dotyczące ludu. Nie ma w tym nic dziwnego - jest socjalist?z krwi i kości.
Cały sekret leży w tym, i?nie narzuca si?to w "Cesarzu" a?tak natr?nie. Postulaty jakie da si?wyprowadzi?z krytyki władzy absolutnej s?absolutnie racjonalne i niezależne od politycznego nastawienia. Należy te?pami?a? i?autor nie pracowa?w próżni - pisa?jako korespondent pa?twa bloku socjalistycznego. Niekt?zy recenzenci usiłuj?dzi?wm?i?czytelnikowi, i?Kapuści?ki w spos? zawoalowany krytykowa?system socjalistyczny w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Ja na takie oznaki nie natrafiłem - "Cesarz" pozostaje dla mnie przede wszystkim po części reportażem, a po części kronik? a nie analiz?polityczn?w jakich lubuje si?dzisiejszy czytelnik. I szczerze m?iąc bardzo si?z tego ciesz? gdyby bowiem jeden z czołowych korespondent? zagranicznych krytykowa?system, kt?y pozwala?mu pracowa?i kt?y go obficie finansowa? okazałby si?obłudnikiem. Uważam że ocena utworu literackiego powstałego w latach szczytowych PRL z punktu widzenia dzisiejszych sympatii politycznych społecze?twa to dziecinada. Porzu?y wi? j?i wróćmy do meritum.
Utw? podzielony jest na trzy zasadnicze części, z kt?ych każda ma unikalny, sugestywny klimat. W pierwszej z nich, poprzedzonej kr?kim wprowadzeniem, oglądamy monarch?w pełni si? u szczytu możliwości. O Etiopii z tamtego czasu nie wiemy prawie nic. Autor prezentuje nam natomiast niezwykle plastycznie wizj?jednego dnia z rząd? Hajle Sellasje. Dodajmy, że dnia drobiazgowo zaplanowanego. Przy okazji tej prezentacji objaśniane s?czytelnikowi zasady działania cesarstwa. Częś?druga rozpoczyna si? gdy rozm?cy Kapuści?kiego szczegółowo relacjonuj?i komentuj?nieudany przewr? wojskowy braci Neway. Od tej chwili pałac zaczyna powoln? dostojn?drog?po r?ni pochyłej. I wreszcie - częś?trzecia, czyli upadek monarchii. Spoiwem tych części s?przeskoki w czasie do - nazwijmy to - "chwili obecnej", czyli chwili w kt?ej autor poszukuje byłych ludzi cesarza by przeprowadza?z nimi wywiady. Mimo tytułu sugerującego jedynie opowieść o Hajle Sellasje, ewentualnie jego rządach, czytelnikowi zaserwowano te?kawałek brutalnej rzeczywistości porewolucyjnej, chaotycznej scenerii jak?do dzi?[a minęło ju?40 lat] spotka?można w wielu krajach Afryki. Kapuści?ki płata kolejnego figla czytelnikowi oczekującemu łatwych moralnych uzasadnie?i podziału na czarne i białe. Czy cesarstwo było złe? Czy w każdym wypadku? A czy rewolucja jest dobra? Czy daje dobre owoce? To czego autor jasno nie wypowiedzia?to materia?na przemyślenia dużo dłuższe ni?zajmie ci czytelniku przeczytanie "Cesarza".
A jednak reporta?ten nie jest w żadnym wypadku moraln?dezercj? Jest tylko relatywny z konieczności. Osoba Hajle Sellasje, jak si?bowiem okaże, jest zbyt złożona by jednoznacznie źle czy dobrze j?ocenia? Sam autor z reszt?otwarcie m?i o cesarzu w ten spos?. Nazywa go tragicznym ojcem, chorobliwym skner? postaci?sympatyczn? kt?a potrafi jednocześnie winnych ułaskawia?a niewinnych skazywa? W innych miejscach opisuje go jako wrażliwego, w innym miejscu jako wyniosłego. I można pokiwa?głow?nad takim sprzecznym opisem, gdy?jest on bardzo ludzki. Natura ludzka [szczeg?nie wystawiona na pokusy władzy] nie lubi jednoznaczności. Kronika wydarze?nie jest w stanie odda?bogactwa życia wewn?rznego władcy. Dlatego te?"Cesarz" nie zamyka si?w formie kroniki. W Hajle Sellasje fascynujące jest wszystko - od sposobu władania, poprzez przyzwyczajenia życia osobistego, a?po kuriozalny spos? w jaki władca pomaga?unicestwi?monarchi?kt??budowa?["Jeśli rewolucja jest dobra dla narodu, to jestem za rewolucj?]. Życie władcy w obr?ie utworu doprowadzone zostaje do ko?a - ostatnim fragmentem reportażu jest prasowa wzmianka na temat śmierci monarchy - tak oszcz?na jak jego życie w ostatnich latach.
O popularność "Cesarza" wśr? czytelnik? nie ma si?co martwi?- tym bardziej że śmier?autora [kt?y w dodatku za życia by?niemałym autorytetem] stanowi wspaniały chwyt marketingowy. A jednak należy si?tej absolutnie niepowtarzalnej w formie i treści pracy jeszcze to kolejne słowo uznania. Kto jeszcze nie zna "Cesarza", pozna?go powinien. Jest to jedna z tych książek, kt?ych można nie lubi? ale koniecznie trzeba wyrobi?sobie o nich własne zdanie.
Autor: PeeGee