Tytu? Zagadki S?ziego Di
Autor: Robert van Gulik
Rok wydania: 2006 - 2007 [wydania polskie]
Gatunek: krymina? proza historyczna
Recenzj?niniejsz?chciałbym rozpocząć pewnym pytaniem i spostrzeżeniem zarazem. Ilu głównych, pozytywnych bohater? dzie?literatury jest jednocześnie posiadaczami długiej brody? Jednym z tych nielicznych okazuje si?by?s?zia Di - niezwykle interesująca posta?wykreowania przez Roberta van Gulika.
Seria opowieści o przygodach s?ziego jest dość rozbudowana. Pod tym wzgl?em przypomina wszelkie inne cykle kryminałów. Nawiązuje wi? w swojej formie do takich gigant? kryminału jak Artur Connan Doyle, czy Agatha Christie. Trend ten jest jednak rzecz jasna o wiele szerszy, o czym przekona si?każdy czytelnik, kt?emu dane b?zie zagłębi?si?w świat zbrodni. Czemu pozwalam sobie porusza?? problem? Moim zdaniem bowiem tytułowy Di jest klamr?spajając?poszczeg?ne opowiadania i powieści cyklu. Jest pewn?stałą w bogatym i nieco obcym dla europejskiego czytelnika świecie przedstawionym.
Świat ten natomiast umiejscowiony jest w Chinach. I to bynajmniej nie we współczesnych czasach. Dokładn?cezur?czasow?jest niezwykle trudno zastosowa? ale w przedmowie do polskich wyda?opowiada?znaleźć można pewne wskaz?ki. Akcja odwołuje si?zatem w przybliżeniu do okresu VII - XI w. Z tamtych czas? bowiem pochodz?wzorce osobowe, pewne archetypy, kt?ymi autor si?posługiwa? Trzeba ci bowiem wiedzie?czytelniku, i?s?zia Di jest swojego rodzaju kompilacj?różnych postaci wyst?ujących w tradycyjnej moralistycznej prozie chi?kiej. Z drugiej strony za?ma on odpowiedniki historyczne. Wzorcem dla postaci Di sta?si?prawdziwy Di żyjący w VII wieku i pełniący funkcj?s?ziego w okr?u Tang. Ponadto wśr? inspiracji autor wymienia s?ziego Pao Chenga. Skoro wiemy mniej wi?ej kiedy, możemy te?odpowiedzie?na pytanie - gdzie? Niestety odpowied?lepsza ni?'Chiny' nie przychodzi mi do głowy. Każdy z tom? rozgrywa si?w innym rejonie tego wielkiego kraju, poniewa?bohater tytułowy wciąż podróżuje. Ponadto - co naturalne - awansuje i zmienia swoje stałe rejony działania. Czytelnik zatem przygotowany by?musi, by od pierwszych zda?pierwszego rozdziału każdej opowieści by?skupionym, gdy?inaczej nie uchwyci miejsca akcji. Żeby ładnie podsumowa?refleksj?na temat świata przedstawionego dodam jeszcze, i?u van Gulika zobaczymy Chiny jakich nie da nam żaden film Kung - fu. Obraz ich wykreowano subtelnie i z umiarem. Bardziej czu?ducha miejsc i czas? ni?wida?jaskrawe azjatyckie lampiony. Wnikliwy czytelnik w mig złapie intencj?autora - pokaza?kraj i ludzi w spos? możliwie naturalny.
Ti Jen-chieh [bo tak wygląda prawidłowy zapis w alfabecie roma?kim personali? s?ziego] to posta?z jednej strony strasznie typowa, z drugiej za?zaskakująca. Typowa ze wzgl?? o kt?ych wspomniałem co nieco ju?powyżej. Chodzi mianowicie o pewien stereotyp, kt?ego bohater jest doskonałym i reprezentacyjnym przykładem. Di jest bowiem s?zi?sumiennym, prawym, cho?nie wyzbytym emocji i rodzinnym. Przy tym za?- i to bardzo silnie podkreślane jest przy każdej okazji - jest zażartym wyznawc?mądrości konfucja?kich. Słuchając wypowiedzi Di możemy si?niemało nauczy?na temat tej specyficznej chi?kiej szkoły rozumowania i post?owania. Di jest absolutnie niepodatny na korupcj? ani nawet na pochlebstwa. Jest surowy i czasem nieco oschły, ale zawsze łaskawie traktuje osoby o czystych intencjach. Jednym słowem - jest ideałem s?ziego pokoju. I ten oto typowy bohater staje si?absolutnie niezwykły, gdy przedstawi?go europejskiemu czytelnikowi. Spos? w jaki wpisuje si?w pełne hipokryzji życie towarzyskie, by tylko uzyska?informacje konieczne do przeprowadzenia dochodzenia; to jak traktuje swoje trzy żony i jak do tego przedziwnego babi?a odnosi si?jak do najwłaściwszej w świecie rodziny; w reszcie jak daje posłuch kompletnie czasem fantastycznym teoriom i nieprawdopodobnym rozwiązaniom i obraca je w myślach - wszystko to składa si?na obraz osoby, kt?a z dzisiejszym czytelnikiem kryminału nie znalazłaby pewnie wsp?nego j?yka. A jednak kolosalny ładunek egzotyki zawarty w samej postaci bohatera, potrafi pociąga?
Pozostałe postacie w mniejszym lub wi?szym stopniu odzwierciedlaj?tradycyjny obraz Chi?kiego społecze?twa z czas? cesarstwa. Młodzi ludzie s?zatem najczęściej nadmiernie energiczni, kobiety cz?to jaskrawo emocjonalne. Interesujące jest natomiast w jaki spos? autor przedstawia starsze pokolenie arystokracji chi?kiej. Wydaje si?czasem, i?dużo bezpieczniej znaleźć si?w towarzystwie gwałtownych rozb?nik?, czy zdziczałych dezerter? ni?prowadzących perwersyjne eksperymenty mnich? czy zakłamanych urz?nik?. Bardzo ciekaw?postaci?drugoplanow?jest pomocnik s?ziego - Tao Gan - człowiek cichy ale spostrzegawczy. Nie odpowiada wzorowi lansowanemu w wi?szości dzie?prozy kryminalnej. Jest sprytny i przenikliwy, dlatego te?nie odgrywa typowej roli dr Watsona, kt?y wszystkiemu nieodmiennie si?dziwi. Na Tao Ganie s?zia Di może polega? Z drugiej strony za?jest to osoba tajemnicza i w ten spos? ożywiająca akcj?
Zagadki jakich rozwiązania podejmuje si?nasz osobliwy bohater zaskakująco dobrze pasuj?do klimatu utwor?, a za razem potrafi?zadziwi?skomplikowaniem i oryginalności? W omawianej serii nast?uje proces całkowicie odwrotny do tego, jakiemu czoło stawia?Herkules Poirot, czy inspektor Maigret. Ci bohaterowie zaczynali od dość oczywistych przypadk? popełnienia zbrodni, kt?e jednak stopniowo - w trakcie śledztwa - odsłaniały coraz to wi?ej tajemnic. Zako?zenie za?sprawy najczęściej polegało na eliminacji kilkunastu nieprawdopodobnych wersji zdarze? by w ko?u uzyska?t? właściw? U van Gulika jest inaczej. S?ziemu dane jest bowiem zmierzy?si?z wydarzeniami absurdalnymi i niewytłumaczalnymi ju?na samym początku każdej z opowieści. Dopiero kolejne czynności śledcze, a nieraz pewien łut szczęścia pozwalaj?odkry?prawdziwy przebieg wypadk? - najczęściej dość wytłumaczalny i logiczny. W formułowaniu tego schematu opieram sie jedynie na wybranych tomach, takich jak 'S?zia Di i Nawiedzony Klasztor' oraz 'S?zia Di, Małpa i Tygrys'. Istnieje możliwość, i?nieznane mi opowieści cyklu zbudowane s?inaczej. Wierność autora tradycyjnej prozie chi?kiej wskazuje jednak, i?jest to raczej mało prawdopodobne.
Grafika nie jest może typowym elementem literatury. Pozwol?sobie jednak poświ?i?kilka słów oprawie polskich wyda? w kt?ych dołączono schludne i czytelne mapki miejsc w jakich Di głowi si?nad zagadkami. Ponadto tekst zdobi?niezbyt urodziwe, ale utrzymane w typowo azjatyckiej konwencji grafiki - stylizowane na co?pomi?zy zwojami a drzeworytami. Fakt że nie przedstawiaj?żadnych istotnych scen [np. 'pierwsza żona s?ziego instruuje służących'] daje do zrozumienia, i?maj?one za zadanie jedynie wprowadzi?w ? klimat. Odmiennie jest w przypadku mapek - te lepiej obejrze?sobie dość dokładnie, gdy?okazuj?si?szalenie istotne.
Podsumowując - stwierdzam, i?krymina?historyczny w wydaniu s?ziego Di to zdecydowanie pożywna strawa dla każdego miłośnika gatunku. Możliwe te? że b?zie w stanie przekona?pewne osoby, kt?e nie s?zatwardziałymi czytelnikami prozy kryminalnej, ale dadz?si?ponieść konwencji. Robert van Gulik nie wymyśli?może prochu, ale sprawi?i?pomys?zn? jest świeży. Tak wi? - polecam wszystkie części i każd?z osobna.
Autor: PeeGee