Tytu? Czarna Kompania
Autor: Glen Cook
Liczba tom?:10
Tytuły:
- 1. "Czarna kompania" - "Black company" [1984]
- 2. "Cie?w ukryciu" - "Shadows linger" [1984]
- 3. "Biała Róża" - "White Rose" [1985]
- 4. "Srebrny grot" - "Silver spike" [1989]
- 5. "Gry cienia" - "Shadow games" [1989]
- 6. "Sny o stali" - "Dreams of steel" [1990]
- 7. "Ponure lata" - "Bleak seasons" [1996]
- 8. "A imi?jej ciemność" - "She is the darkness" [1997]
- 9. "Woda śpi" - "Water sleeps" [1999]
- 10. "Żołnierze żyj? - "Soldiers live" [2000]
- 11 i 12 Autor planuje
Rok wydania: 1984 - 2000 [wydania oryginalne]
Gatunek: fantasy militarne, literatura przygodowa
autor pozwoli?sobie zdradzi?kilka istotnych szczegół? treści cyklu. Osobom, kt?e lubi?niespodzianki niech wystarczy, że utwory polecam, bo naprawd?fantastycznie si?je czyta. Natomiast tych, kt?zy nie musz?koniecznie by?zaskakiwani oraz tych, kt?zy cykl ju?dobrze znaj?zapraszam do lektury - możliwe że cenne okażą si?dla was spostrzeżenia jakie poczyniłem, a może doszliście do dokładnie odwrotnych wniosk?. Może macie ochot?na artyku?polemiczny z niniejszym? Tak czy owak zach?am do głębszej refleksji nad pomnikiem fantastyki, jakim jest "Czarna kompania".
Fantastyka ma wiele twarzy. Wiele z nich jest do siebie podobnych I czasem ciężko odnaleźć si?w gąszczu powieści i opowiada? znaleźć co?co je odróżnia i połknąć bakcyla, kt?ego wcześniej ju?nie łykaliśmy po wielokro? Glen Cook jest jednym z tych autor?, kt?zy obracaj?i przekształcaj?schemat, ale jednocześnie jest on dla nich absolutnie unikalny, gdy?to właśnie oni s?jego tw?cami.
Czarna Kompania to oddzia?najemnik? - czyli grupa ludzi, kt?zy fantastycznie nadaj?si?na postacie literatury przygodowej. Nie dane jest nam ogląda?ani początk? ani ko?a historii samego oddziału. Absolutnie jednak nie oznacza to, że historia jest wyrwana z kontekstu i nie doko?zona. Autor bowiem sprytnie położy?nacisk na bohaterach dramatu, dając nam do zrozumienia, że cały nawa?wydarze?to kropelka w morzu wielowiekowej historii jednostki. Moim zdaniem jest to zdecydowany atut. Cook jest z reszt?prawdziwym mistrzem niedopowiedze?- czytelnik niejednokrotnie musi wyobraża?sobie wydarzenia opisywane jedynie w dialogach pomi?zy bohaterami. Uważam to jednak za zalet?
Cykl przyg? Kompanii to nie historia jednej wojny, lecz cała straszliwie zagmatwana epopeja. Wszystko co dotyczy oddziału, dotyczy te?bohater?. Z kolei wszystko co dotyczy bohater?, ma wpływ na losy oddziału. To podstawa do zrozumienia sedna powieści, kt?e w ciągu dziesi?iu tom? można czasem zagubi? Powraca po wielokro?jak refren formuła wst?u do każdej z ksiąg [uwaga - dotyczy to r?nie?kronik, o kt?ych mowa w powieści, a kt?ych bezpośrednie nie poznajemy]: "w owym czasie Kompania była na służbie...". Daje ona jasno do zrozumienia, że bohaterowie uważaj? i?historia ich jednostki jest ponadczasowa i nie związana z histori?jakiegokolwiek pa?twa, czy władcy. Swoj?tożsamość i odr?ność podkreślaj?stale i na każdym kroku, czego symbolem s?kroniki, otoczona czci?lanca i zawieszony na niej czarny sztandar.
Zanim wejdziemy w szczegóły warto zatrzyma?si?nad bardzo według mnie intrygującym światem przedstawionym. Autor pełnymi garściami czerpie z jednej strony ze stereotyp? fantastyki, a z drugiej - z historii powszechnej. Niekt?e krainy w jakich rozgrywa si?akcja kolejnych części, rodz?bardzo czytelne skojarzenia ze znanymi ze świata realnego. I tak imperium północy ma pewne cechy carskiej Rosji - różnorodność klimatyczna i etniczna, a system władzy absolutystyczny, z siln? niemal bosk?postaci?na czele [Pani] i okrutn?magiczn?arystokracj?poniżej [Dziesi?iu Schwytanych]. Miasta wokół Morza Udr?, takie jak Beryl i Opal to odpowiedniki po części greckiego polis a po części włoskich miast kupieckich, tak jak miały si?one w późnym Średniowieczu. Dżungla leżąca na południu, gdzie żyj?czarnosk?zy ludzie to jota w jot?Afryka r?nikowa. Z kolei Trogo Taglios kojarzy si?mocno z krajami południowej Azji - z dusznym i gorącym klimatem i religijno - kulturowym chaosem. S?te?miejsca bardzo niezwykłe, mające odpowiedniki jedynie w wyobraźni Glena Cooka, ewentualnie w podaniach i legendach. Mowa tu na przykład o R?ninie Strachu, miejscu co najmniej surrealistycznym.
Geografia w znacznym stopniu wyznacza podzia?akcji cyklu na pewne wyraźnie odróżnialne etapy. Pierwsze dwa tomy rozgrywaj?si?na północnym kontynencie, a osi?jest tutaj imperium i osoba samej Pani - jego władczyni. Później jednak akcja przenosi nas wraz z bohaterami w naprawd?odległe rejony, a nawet do innych świat?. Dzi?i temu krainy świata przedstawionego poznajemy dość dokładnie. Co wi?ej autor daje nam niejednokrotnie do zrozumienia, i?jest on znacznie rozleglejszy - nie sili si?nawet na dokładniejszy opis miejsc innych ni?te, kt?e dotycz?akcji i los? tytułowej Kompanii. Czemu akcja rozgrywa si?na tak wielkich przestrzeniach? Czytelnik odnosi z czasem wrażenie, i?oddzia?i bohaterowie z nim związani s?miotani jakim?wichrem wydarze? Jedyna stuprocentowo świadoma decyzja pod wzgl?em kierunku dąże?oddziału podj?a zostaje przez Konowała jako nowego kapitana: na południe, w poszukiwaniu historycznych korzeni Kompanii w tajemniczym Khatovarze. Jest to jednak wyjątek. W pozostałych przypadkach bohaterowie dorabiaj?si?p?herzy na stopach, jednak ich krokami nie kieruje żaden wyraźny plan, żadna długofalowa misja - jedynie doraźne cele strategiczne. Po przeczytaniu wszystkich tom? w?r?ka ta przyprawia niemal o zawr? głowy. Przyznam, że ogrom świata Cooka mi imponuje. Jest nawet rozleglejszy od świata tolkienowskiego - kt?y stanowi znakomity pierwowz? literackich fantastycznych krain.
Narracja jest prowadzona w brawurowy spos?, nawiązujący nieco do stylu kroniki - w ko?u Konowa?jest w oddziale kronikarzem - o czym zapomina?nie wolno. Cook poszczeg?ne tomy nazywa nieraz kronikami. Autor zastosowa?te?moim zdaniem ryzykowny, ale wielce intrygujący zabieg: osoba kronikarza zmienia si?w ciągu cyklu. Wraz z ni?zmienia si?te?światopogląd, a nawet subtelnie styl pisania. I tak w "Czarnej kompanii", "Cieniu w ukryciu" i "Białej róży" poprzez wydarzenia prowadzi nas główny bohater. W "Srebrnym grocie" wkracza narrator b?ący postaci?zupełnie poboczn?z punktu widzenia Kompanii - Filodendron Pudełko, zmieniany czasem w swej roli przez narratora auktorialnego. "Gry cienia" to powr? do wątku głównego i do naszego ulubionego kronikarza [czytaj: ulubionego z urz?u - czyli głównego bohatera]. A potem nast?uje drugie zaskoczenie: rzekoma śmier?Konowała i przej?ie obowiązk? kronikarza przez nieco egocentryczn?i władcz?Pani?[w "Snach o stali"]. Później do gry wchodzi "świeża krew": "Ponure lata" i "A imi?jej ciemność" to ksi?i prowadzone przez nieco chaotycznego i skupionego na swoim wn?rzu chorążego Murgena. Ten z kolei z racji swojego uwi?ienia w magicznej stazie odchodzi na drugi plan w "Woda śpi", a na scen?wkracza fanatyczka religijna i zarazem charyzmatyczny przyw?ca - Śpioszka. Ostatni tom to powr? posuni?ego ju?w latach, dużo bardziej cynicznego Konowała. Na samym jego ko?u za?- ostatnia ju?niespodzianka: narracja młodej Arkany pochodzącej z innego świata. Po raz kolejny musz?zachwyci?si?pewn?doz?realizmu w opowieści Glena Cooka - akcja bowiem toczy si?na przestrzeni wielu lat i zachowanie jednorodnej formy narracji kronikarskiej byłoby z jednej strony nużące, a z drugiej mało przekonujące. Autor tymczasem zaserwowa?nam intelektualn? znakomit?według mnie zabaw?w szukanie różnic pomi?zy poszczeg?nymi relacjami stylami, a nawet różnic w ocenie tych samych fakt?.
Gdy wiemy ju?"gdzie" i "jak", koniecznie ju?trzeba przejść do "kto". Głównym bohaterem cyklu jest lekarz i kronikarz Czarnej Kompanii - Konowa?[w oryginale Croaker]. Uważam, że autor stworzy?w dużej mierze odbicie siebie samego. Wskazuje na to opis wyglądu zewn?rznego [co ciekawe - trzeba si?naprawd?wczyta?by wreszcie natrafi?na jego fragmenty, rozrzucone po kilku tomach] a także profesja bohatera [Cook by?w przeszłości żołnierzem]. Co wi?ej przemyślenia i spostrzeżenia bohatera s?moim zdaniem bardzo autentyczne: mieszanina idealizmu, sarkazmu i wrażliwości. Bohater jest z rodzaju tych, z kt?ymi czytelnik łatwo może si?zidentyfikowa?- zastanawia si?wciąż nad rzeczami, kt?e go otaczaj? A materiału do przemyśle?ma niemało - to z racji niezwykle barwnych postaci koleg? z oddziału. Konowa?jest osob?towarzysk? ale jednak nieco wyobcowan?pośr? wojskowej braci. Jest tak po części z racji wykształcenia [kt?e zawdzi?za samemu sobie i historycznym zainteresowaniom] oraz wątpliwości i opor? moralnych. Bohater nie wydaje si?by?typem lidera, woli by?raczej biernym i możliwie obiektywnym obserwatorem otaczających go wydarze? Jest to jednak posta?dynamiczna - ewoluuje ku nastawieniu coraz bardziej cynicznemu, staje si?coraz bardziej zamkni?y w sobie. Dzi?i temu okazuje si?by?wyjątkowo błyskotliwym kapitanem, gdy ju?zmuszony jest przyjąć t?rol? Musz?przyzna? że zdecydowanie tego człowieka lubi? By?może dlatego, że nie jest wyidealizowany ani stereotypowy. Podkreśla?b??i?Konowa?jest bardzo autentyczny. M?łby istnie?naprawd?
Skład formacji jak?jest Czarna Kompania jest bardzo zmienny. To kapitalna cecha akcji utworu, tak dodająca tej fantastycznej przecie?powieści, wzbogacającego ja realizmu. Z postaci, kt?e poznajemy w tomie pierwszym, bardzo nieliczni bohaterowie dotrwaj?do ko?a. Z drugiej strony pojawi si?wielu zupełnie nowych. "Jak to na wojnie" chciałoby si?rzec. Wśr? koleg? po fachu Konowała zaprezentowanych na początku cyklu znajduj?si?oficerowie Kompanii: udający ociężałego niedźwiedzia Kapitan i formalista - Porucznik. S?te?nieobliczalni zdziwaczali magowie: ciemnosk?zy Jednookii i jego brat - Tam Tam oraz biali Goblin i Milczek. No i szeregowcy, moim zdaniem przedstawieni w bardzo ciekawy spos? - po części jako bohater zbiorowy, a po części jako cała defilada postaci pierwszoplanowych, drugoplanowych i epizodycznych. S?wśr? nich: Elmo, Jojo, Cukierek, Korniszon, Łaska, Iskra, Obdartus, Lichwiarz i wielu, wielu innych. W toku wydarze?wielu z nich ginie, czasem w zupełnie niejasnych okolicznościach - po prostu schodz?z pola widzenia czytelnika, by ju?nigdy nie powr?i? W ich miejsce w Kompanii pojawiaj?si?inni, tacy jak Wielki Kube? Murgen, Mogaba i jego Nar [z ludu wyjątkowo potężnych czarnosk?ych]. Warto zaznaczy? że Kompania jest swego rodzaju rodzin?wyrzutk? społecznych i wykoleje??, kt?zy poza wojaczk?[w kt?ej s?pierwszorz?ni] niewiele potrafi? Z jednej strony wi? śmier?każdego z braci jest tako?samo tragedi?osobist?dla żyjących, co zwykłym faktem statystycznym. Bohaterowie wiedz?o sobie nawzajem niewiele, a i czytelnikowi te?zbyt dużo nie zdradzaj? Najlepszym dowodem niech b?zie fakt, że w Kompanii nie używa si?imion - jedynie pseudonimy, co wida?powyżej.
Postacie spoza oddziału z grubsza podzieli?można na takie, kt?ych wątki zamkni?e s?w ramach jednej, najwyżej dw?h częściach cyklu [np. Maron Szopa - tch?zliwy właściciel lokalu z "Cienia w ukryciu"] oraz na takie, kt?ych losy trwale splataj?si?z oddziałem. Do tej drugiej grupy należą na pewno postacie negatywne. A te uważam za zdecydowany majstersztyk. Co prawda rola wi?szości postaci jest ju?z g?y ustalona i Cook rzadko dopuszcza dwuznaczności co do tego kto jest przyjacielem a kto wrogiem Kompanii, a jednak s?one nadal nad wyraz intrygujące. Czemu tak jest? Moim zdaniem dlatego, i?autor jest moralnym relatywist?[w dobrym tego słowa znaczeniu]. Dobro i zło s?wzgl?ne w świecie, w kt?ym wojna jest sposobem na życie. Konowa?sam w sobie jest doskonałym przykładem - skłonny do litości i współczujący, jednocześnie widzący w aktach takich jak wybicie bezbronnego śpiącego garnizonu zwykłą militarn?konieczność. Podobnie odbieram strasznie pokr?n?posta?Kruka - przerażającego samotnika, kt?y zamierza czyni?dobro używając zdecydowanie złych środk? [czytaj: powodując śmier?bardzo wielu ludzi]. Nie inaczej jest z Wujkiem Dojem i innymi postaciami z ludu Nyueng Bao De Duang, kt?zy działaj?przeciwko Kompanii wyłącznie dlatego że wyznaj?zupełnie inny system wartości. Tak samo nietypowo rozpatrywa?można trzech przyjaciół z Taglios: Cordy'ego Mathera, Wierzb?Łab?zia i Kling? Autor nie narzuca czytelnikowi ocen. Sami musimy zdecydowa? czy pot?i?Łab?zia za zdrad? czy żałowa?go. Musimy rozstrzygnąć, czy Kruk rzeczywiście jest złym człowiekiem. Ale tak naprawd?to nawet i tego nie musimy robi? poniewa?w świecie przedstawionym nie ma to żadnego znaczenia. Ważn?cech?bohater? wi?szości pierwszoplanowych jest ateizm [s?wyjątki]. Jeśli maj?oni jakąkolwiek moralność, to jej źr?ło znajduje si?zupełnie gdzie indziej. Nie kieruje jednak nimi refleksja nad spełnianiem jakiegokolwiek konkretnego i precyzyjnego zbioru zasad.
Wśr? czarnych charakter? prawdziwymi pomnikami niegodziwości s?postacie z północnego imperium: Schwytani - dziesiątka potężnych czarownik? za pomoc?magii zmuszona całe wieki przed rozpocz?iem właściwej akcji utworu do niewolniczej służby złowrogiemu i tajemniczemu Dominatorowi. Dominator odgrywa w cyklu rol?swego rodzaju ikony zła. Znany jest jedynie z przerażających wspomnie?i opowieści. Niegdy?mąż Pani i realny władca, zosta?przez swoj?wybrank?oszukany i a?do rozstrzygni?ia w "Białej Róży" spoczywa?pogrzebany w mogile w Starym Lesie. Autor uczyni?z Dominatora widmo nienamacalne i złowrogie, ale jednocześnie nie posiadające nawet połowy finezji postaci dużo bardziej ludzkich - mimo całego swojego szale?twa - Schwytanych. Malownicze imiona i wizerunki rodem z płyt zespołów heavymetalowych to tylko ciekawy przedsmak tego co reprezentuj?sob?postacie Kulawca, Duszołap, Gnatożuja, Zmiennokształtnego, Wyjca, Wisielca, Władczyni Burz i innych. Mimo i?w pierwszej części cyklu Czarna Kompania znajduje si?na służbie imperium i s?to postacie sojusznicze [w późniejszym okresie ulega to drastycznej zmianie], od samego początku wzbudzaj?one strach u zwykłych, ludzkich bohater?. Niezwykłość arystokrat? imperium polega przede wszystkim na tym, i?każdy z nich żyje nienaturalnie długo - jeśli życiem nazwa?podtrzymywan?magicznie egzystencj? Każdy z nich jest te?nieobliczalny, a moc posiadaj?niewiarygodn?- pozwalając?im zabija?dziesiątki ludzi i r?na?z ziemi?całe budowle. Kolejn?cech?Schwytanych na kt??warto zwr?i?uwag?jest ich tendencja do trwonienia czasu i si?na walk?mi?zy sob?zamiast na wykonywanie swoich militarnych obowiązk?. Cech?jeszcze bardziej zajmując?jest niesamowita żywotność. Dzi?i temu Schwytani to bohaterowie całego cyklu a nie jedynie epizodu północnego. Czytelnik z czasem zaczyna by?szczerze ubawiony sposobem w jaki ci bohaterowie powracaj?na scen?niczym bumerangi. Szczeg?nie dotyczy to Kulawca, Zmiennokształtnego, Duszołap, Władczyni Burz i Wyjca. Co ciekawe niekt?ych Schwytanych [jak Księżycogryza, czy Nocnego Pełzacza, ani niekt?ych z nowo powołanych w "Białej Róży"] nie poznajemy zbyt dokładnie. Pozwala to uzyska?interesujące napi?ie, wciąż powracając?uporczywie myśl, że we wszystkim co si?dzieje w utworze palce maczaj?wrogowie działający z ukrycia. Szczeg?nie że nie jest to wcale pogląd odległy od prawdy.
Specjalne miejsce w refleksji nad Czarn?Kompani?musi zająć siłą rzeczy posta?Pani. Tym bardziej, że na niej i Konowale zasadza si?najważniejszy wątek miłosny serii - co robi niesamowite wrażenie w tej bardzo m?kiej i cynicznej w swoim stylu literaturze. Pani to posta?tak samo stara jak Schwytani, tak samo zdeterminowana by utrzyma?swoj?władz?nad imperium. Początkowo szalenie odległa, nawet przerażająca, przybliżana jest czytelnikowi stopniowo, w miar?jak pogłębia si?fascynacja prostego żołnierza [Konowała] istot? o kt?ej pi?nie i okrucie?twie opowiada si?legendy. O ile Schwytani maj?w sobie pierwiastek czystego zła i w wi?szej części s?absolutnie niepoczytalni, o tyle posta?ich władczyni jest zdecydowanie dwuznaczna - czym pasuje jak ula?do relatywizmu reprezentowanego przez autora. Nie waha si?przed zadawaniem śmierci, przed krwawymi intrygami. Z drugiej strony za?ukazuje si?nam jako osoba rozpaczliwie walcząca o własny byt [z budzącym si?Dominatorem i z nielojalnymi Schwytanymi], delikatna kochanka przeżywająca pierwszy prawdziwy związek emocjonalny w czterechsetnym roku życia, tragiczna siostra [obłędny, pokr?ny wątek relacji Pani i Duszołap - kt?e s?siostrami], nieszczęśliwa matka. Kluczowy dla postaci Pani pozostaje jednak wątek miłosny - w kt?ym autor doskonale i niezwykle powoli buduje napi?ie, każąc czeka?parze na spełnienie a?do piątego tomu. Swoj?drog?ciekawe jak bardzo subtelni i nieśmiali okazuj?si?by?zblazowany żołnierz i była półbogini. Cook ukształtowa?par?w spos? odpowiadający swoistemu obrazowi związk? emocjonalnych. Dochodz?po lekturze Czarnej Kompanii do jednego podstawowego wniosku - miłość jest trudna.
Warto przytoczy?cechy fizyczne Pani, gdy?s?one istotne. Ze swoimi czarnymi długimi włosami, pi?n?foremn?twarz?ze stale na niej goszczącym władczym grymasem i figur?rodem z marze?żołnierza ma ona wszelkie zadatki żeby zosta?kolejnym stereotypem z książki fantasy. Ale nic u Cooka nie jest proste: Konowa?ma poważne podejrzenia, i?kto? kto sp?zi?dziesiątki lat w grobie nie powinien wygląda?tak dobrze. Jej wygląd zewn?rzny to przede wszystkim próżność poparta magiczn?kosmetyk?najwyższych lot?. Gdy w ko?u nasz bohater przekonuje si?o prawdziwości wdzi?? swojej wybranki, utrata mocy zaczyna powodowa?jej powolne starzenie. W ostatnim tomie serii Konowa?i Pani s?lekko podstarzałą par? troszk?przypominając?dziadk? żołnierskiej rodziny. Odchodząc od wyglądu da si?o Pani powiedzie?na pewno tyle, że sensem jej egzystencji jest władza i miłość. Czasem w zmiennej kolejności. Najlepsz?jej charakterystyk?znaleźć możemy z pewności?w tomie "Sny o stali", gdzie sama prowadzi narracj?i przedstawia sw? punkt widzenia na pewne sprawy. Nie bez powodu omawiam swoje spostrzeżenia na jej temat razem z zapatrywaniami na postaci negatywne.
Warto kilka słów poświ?i?niegodziwcom z południowego wątku opowieści, czyli tym, z kt?ymi stykamy si?po raz pierwszy dopiero w tomie "Gry cienia" - po przeniesieniu akcji do Taglios. Musze w tym miejscu nieco skrzywi?si?z lekkim niezadowoleniem, gdy?Władcy Cienia to odbicie w nieco innej konfiguracji koncepcji Schwytanych. Bogini Kina z kolei to powt?zenie koncepcji wyrażonej w wątku Dominatora. Na szczęście różnic jest dość, by postacie te nie wiały nud? Tym bardziej, że strona zła [a właściwie: przeciwna wobec Kompanii, kt?a w stosowanych metodach bywa nie lepsza] jest wzbogacona o postacie nowatorskie. Jest wi? przerażony czarodziej Kope? kt?y zdradza poniewa?jest oszukiwany. Jest to posta?tyle?niebezpieczna co żałosna. Wyst?uje te?zdrajca innego pokroju: Mogaba - wojownik wielkiego talentu, kt?ego nie można nie podziwia? mimo i?wyrządza naprawd?poważne szkody. Jest te?paskudna posta?Narayana Singha, przyw?cy kultu Kłamc?, kt?y cierpi katusze z miłości do swojej bogini Kiny i do jej awatara - C?ki Nocy [porwanej biologicznej c?ki Pani]. Zupełnie nowy wymiar zyskuj?te?postacie znane z północy, dlatego te?pozwol?je sobie kr?ko opisa?w tym miejscu. Duszołap daje si?pozna?jeszcze lepiej ni?poprzednio - jako chorobliwa intrygantka i uosobienie chaosu, co podkreśla tylko jej przedziwna zdolność: m?ienia setkami różnych głos? [niezależnie od płci i wieku os? do kt?ych głosy te pasowałyby]. Inn?znan?ju?postaci?jest Lisa Deale Bowalk, kt?a w wyniku śmierci swojego mistrza - Zmiennokształtnego, przed uko?zeniem magicznej przemiany zostaje na zawsze w postaci forwalaki [lampartołaka]. Jako taka dołącza do grona zaprzysi?łych wrog? Kompanii i sprawa kłopoty a?do samego ko?a serii. Z kolei Wyjec wciągni?y w wir wojny i intryg zostaje zmuszony do służenia to jednej to drugiej stronie. Szczerze m?iąc nie wiem jak to si?autorowi udało, ale stworzy?bardzo interesujący literacki precedens: postacie stojące w opozycji do głównych bohater? wydaj?si?by?wieczne, ich watki s?najdłuższe, podczas gdy przyjaciele i członkowie Czarnej Kompanii znikaj?niejednokrotnie bez śladu. S?nietrwali i gasn?szybciutko - z niewielkimi wyjątkami.
Po tych monumentalnych przemyśleniach na temat wszelkiej maści niegodziwc? można by zada?sobie pytanie czy w og?e s?tu jakie?postacie jednoznacznie pozytywne? Ano s?- w zdecydowanej mniejszości. Wśr? jaśniejszych punkt? wymieni?można Pupilk?[oryginalnie Darling]. Głuchoniema dziewczynka ocalona przed gwałtem i niechybn?śmierci?z rąk sojuszniczych żołnierzy przez Kruka, dorasta wśr? najemnik?. Po jego ucieczce z oddziału pod koniec tomu pierwszego, błąka si?po dalekich krainach, byle dalej od imperium i od Pani. Gdy poznaje swoje przeznaczenie, a Kompania staje w opozycji do swoich dawnych pracodawc?, Pupilka staje si?Białą Róż? Z R?niny Strachu kieruje buntem, kt?y nieoczekiwanie przeradza si?w sojusznicz?wobec Pani krucjat?przeciwko Dominatorowi. Konowa?jest zdecydowanie pozytywnie do Pupilki nastawiony. I można go zrozumie? Jest ona osob?współczując? cho?o żelaznym charakterze. Kalectwo ani troch?nie przeszkadza jej w roli dow?cy. Postaci takich jak ona próżno szuka?w całej opowieści. Wszyscy pozostali pozytywni bohaterowie razem wzi?i nie s?nawet w połowie tak pozytywni jak ona. Pupilka jest swego rodzaju terapeutycznym gorsetem powieści, znakiem że nie wszystko na świecie jest potencjalnie wrogie. Autor daje nam nieco oddechu i powiedzmy szczerze - miłej odmienności, pokazując pozytywne zako?zenie historii nieładnej, kalekiej ale bardzo dobrej chłopczycy - małże?two i spokojna starość. Luksus jakiego na przestrzeni opowieści nieliczni doświadcz?
Glen Cook to militarysta pierwszej wody. Na głow?moim zdaniem bije dużo bardziej doświadczonych autor? fantastyki pozbawionych jego rozległej wiedzy i wojskowego podejścia do problemu. Uważam, że w sytuacji gdy pisze si?o najemnikach zaangażowanych w wielkie konflikty, jest to sprawa kluczowa. Cook da?sobie rad?znakomicie. Podczas akcji kolejnych tom? maj?miejsce wszelkiego rodzaju zbrojne starcia: kolosalne wielotysi?zne bitwy na otwartym polu [jak cho?y Dejagore, gdzie Konowa?poni??kl?k?, ciągnące si?wiele dni manewry na wyczerpanie [Wietrzna Kraina], starcia magicznych pot?, w kt?ych siły konwencjonalne całymi setkami padaj?pokotem [Stopie?Łzy, bitwa z cieniami w drodze na Przeoczenie], czy te?monstrualne oblężenia [Urok, kt?y okaza?si?najkrwawsz?bitw?całej serii]. Ale wojaczka to nie tylko tytaniczne zmagania, o czym autor doskonale wie i co umiej?nie przed czytelnikiem odkrywa. Życie najemnika bowiem to także akcje dywersyjne i rozpoznawcze, a także takie banalne wydarzenia jak palenie i łupienie wrogich oboz? [jak cho?y Las chmury]. Ale - co szczeg?nie ważne z perspektywy lekarza wojskowego jakim jest Konowa?- wojna to rany, pasożyty, choroby, smr? rozkładu i krzyki konających. Autor nie idzie zbyt daleko w realizmie. Zachowuje zdrowe proporcje, pozostawiając wyobraźni czytelnika drastyczne szczegóły. Jednocześnie podkreśla wciąż, że gdzie drwa rąbi? tam wi?y lec? Bywaj?te?jednak w toku akcji przypadki nietypowe - jak Otto i Hagop - przyjaciele, kt?zy s?ranni w każdej niemal akcji w jakiej bior?udzia? ale przeżywaj?bardzo długo.
W tym miejscu nie spos? nie wspomnie?o roli magii w opowieści, co pośrednio ju?zasygnalizowałem opisując Schwytanych. Cook teoretycznie nie jest oryginalny: magia pozwala za pomoc?właściwych gest? i słów kształtowa?rzeczywistość: od tworzenia prostych iluzji wzrokowych, przez rzeczywiste przekształcenia w otaczającym świecie, a?po prawdziwe, destrukcyjne najczęściej majstersztyki. Magia daje te?interesujące możliwości: przedłuża życie w spos? nienaturalny [nawet drugorz?ny czarodziej jakim jest Jednooki jest szacowany na niemal 200 lat], pozwala te?zmienia?wygląd [czego mistrzem jest jak nietrudno si?domyśli?- Zmiennokształtny]. Potrafi by?te?ogromnie praktyczna. Jeden z ciekawszych humorystycznych motyw? cyklu to refleksja narratora nad czarem dentystycznym, pozwalającym utrzyma?higien?członkom Kompanii. Czarodzieje oddziału - Goblin i Jednooki, postacie niesamowicie barwne, tocz?mi?zy sob?stale osobliwe pojedynki magiczne. Ich jedyn?zasad?jest zdyskredytowanie przeciwnika, najczęściej w spos? upokarzający lub obelżywy, albo przynajmniej dowodzący, że jeden z uczestnik? jest zdecydowanie lepszym czarodziejem. Nie mogłem nie raz powstrzyma?si?od śmiechu po opisach pobojowiska, na kt?ym Goblin i Jednooki obrzucali si?wyzwiskami... z ust umarłych. Innym dobrym przykładem takiego starcia jest cały wielki pokaz nieświadomie uczyniony przed bitw?na Stopniu Łzy, gdzie poczesne miejsce miały iluzoryczne ogrody mi?ożernych roślin, pawianowate demony, czy te?wielkie żuki. Magia przede wszystkim jednak służy do siania chaosu i zniszczenia. Ma ona r?nie?jedna charakterystyczn?cech?- deprawuje. Dow? na to znaleźć można w opisach "szlachetnych" opozycjonist? wobec Pani - tak samo złych i szalonych jak Schwytani. W zasadzie cykl przyg? Kompanii to wielka orgia zniszcze? Poczesne miejsce wśr? nich zajmuj?te spowodowane magi?
W pewnym momencie złapałem si?na tym, i?zacząłem liczy?szacunkow?liczb?ofiar od początku serii i wycenia?poczynione zniszczenia. I powiem szczerze, że doszedłem do liczb astronomicznych. Krew i ogie?lej?si?wprost z książki. I to jednak można łatwo uzasadni?- w ko?u Czarna Kompania to formacja wojskowa, kt?a czerpie zysk z prowadzenia wojny. Podąża wi? za ni? dlatego jest świadkiem wi?szości najzacieklejszych konflikt? jakie maj?miejsce w świecie przedstawionym. Co ciekawe, na ko?u wcale nie czeka wielkie ostateczne starcie i koniec wszelkiego zła. Glen Cook jest wieszczem starej prawdy, i?wojny zawsze b?? Jak długo za?b??wojny, tak długo żołnierz najemny b?zie mia?co robi? Cykl z powodzeniem m?łby wi? mie?100 tom? i nie wyczerpa?tematu [inna sprawa, że wtedy byłby prawdopodobnie jednym z najwi?szych kurioz? literatury].
Kilka słów o technice pisarskiej. Glen Cook to moim zdaniem prawdziwy talent. Akcja prowadzona jest wartko. Autor nie lubi opis? i dłużyzn, nie poświ?a wiele uwagi przemyśleniom. Można to uzna?za wad?lub zalet? Nie wiem jak Czarna Kompania wyglądałaby, gdyby autor chcia?ukaza?nam pewne kwestie, kt?e wola?zostawi?naszej wyobraźni - nie zajm?wi? jednoznacznego stanowiska. Natomiast zaznaczy?warto, że utw? jest bardzo dynamiczny. Druga ważna cecha, tak rzadka w fantastyce - patos w formie szczątkowej. Wydarzenia przedstawione z perspektywy prostych żołnierzy opisane s?w spos? radykalnie inny ni?ma to miejsce w prawdziwych, historycznych kronikach, tworzonych dla potrzeb dworu. Poza tym wyst?uje tu ta fantastyczna technika punkt? widzenia, o kt?ej wspomniałem powyżej wspominając o narratorach. Sprawa kolejna - j?yk. Zdecydowanie wyszukany, o bogatym słownictwie, ale dostosowany do potrzeb utworu. Doskonale rozpoznawalne s?wszelkiego rodzaju nazwy, imiona, przydomki - brzmi?autentycznie i wida? że autor stara?si?zaczepi?je w wymyślonej przez siebie geografii przez ciekawe analogie: w Taglios nazwy brzmi?azjatycko, na północy - europejsko [a właściwie r?nie?nieco ameryka?ko], a w wielkich lasach, gdzie żyj?czarnosk?zy - afryka?ko.
Chwaląc j?yk musz?uchyli?czoła przed bardzo dobrym moim zdaniem tłumaczeniem, wykonanym przez kilka różnych os?. Dwie rzeczy zasługuj?na uwag? jest to tłumaczenie kreatywne w najlepszym tego słowa znaczeniu - zachowujące koloryt nazw i styl autora. Po drugie tłumaczenia s?na tyle porządne, że bez sprawdzenia adnotacji na stronie tytułowej ciężko zgadnąć, czy wykona?je jeden, czy kilku autor?. W jednym tylko miejscu natrafiłem na przykład złej pracy tłumacza - w tomie "Ponure lata", gdzie przez częś?rozdziału drastycznie obniża si?styl i imiona s?pozostawione w oryginałach. Później wraca do normy - jestem wi? pewien i?jest to jedynie wynik niedopatrzenia.
Podsumowując: jak to zwykle bywa - od gustu czytelnika zależy czy "Czarna Kompania" zawojuje jego serce. Mnie zdecydowanie urzekła. Nie wiem, czy jest to kultowa pozycja fantastyki - ale na pewno dzieło pomnikowe, obok kt?ego nie spos? przejść oboj?nie. Pełne jest dobrych pomysłów, umiej?nego żąglowania pewnymi schematami. Znakomicie łamie stereotypy, a przy tym jest głęboko przemyślane. Wszystkie wątki dokąd?prowadz? No i jest to książka dla fan? militarystyki - mog?si?z niej nawet nieco nauczy? Żeby ująć spraw?jednym zdaniem - jest to seria wi?ej ni?godna uwagi.
Jeszcze słowo zako?zenia: w chwili gdy pisz?te słowa [październik 2007 r.] Glen Cook w wywiadach utrzymuje, że planuje przynajmniej jeszcze dwa tomy opowieści. Najlepszy to dow? na to, że historia Kompanii daleko wykracza poza fakty, jakie w ciągu życia kronikarz jest w stanie zarejestrowa?
Autor: PeeGee