Literatura

Tytuł: Imperium Grozy

Tytuł oryginalny: Dread Empire

Tytuł poszczególnych tomów:

    1. 'Zapada cień wszystkich nocy' - 'A Shadow of All Night Falling', 1979
    2. 'Październikowe dziecko' - 'October's Baby', 1980
    3. 'Zgromadziła się ciemność wszelaka' - 'All Darkness Met', 1980
    4. 'Ogień w jego dłoniach' - 'The Fire in His Hands', 1984
    5. 'Nie będzie litości' - 'With Mercy Toward None', 1985
    6. 'Dojrzewa wschodni wiatr'- 'Reap the East Wind', 1987
    7. 'Nadciąga zły los' - 'An Ill Fate Marshalling', 1988

Autor: Glen Cook

Rok wydania: 1979 - 1988 [wydania oryginalne]

Gatunek: fantasy militarne, literatura przygodowa



Zawsze opisując nietypową pozycję w ramach jakiegoś gatunku trzeba ją jakoś w nim umiejscowić. Fantastykę sprzedać można na dwa odmienne sposoby: w formie całkowicie odrealnionej oraz z dbałością o detale, która powoduje, iż czytelnikowi sugerowany jest pozór, jakoby przedstawiane wydarzenia były prawdziwe. Glen Cook jest zdecydowanym entuzjastą tego drugiego podejścia do pisarstwa fantasy.

Cykl 'Imperium Grozy' nie należy do najbardziej znanych prac autora, ale niemniej znalazł się wśród polskich propozycji wydawniczych. Uznałem za stosowne opisać go nie z powodu posuchy, ale właśnie dlatego, iż na przełomie 2008 i 2009 r. panuje w księgarniach klęska urodzaju. Ciężko zorientować się jakie pozycje tak naprawdę przedstawiają wysoką wartość literacką. 'Imperium Grozy' stanowi moim zdaniem dowód, że ubogie wydanie nie musi oznaczać ubożyzny stylu.

Glen Cook prezentuje nam świat w swoim unikalnym stylu: dość mocno wzorowany na świecie europejskiego Średniowiecza, ale również wyposażony w walory obecne w każdej szanującej się pozycji fantasy. W nieodgadniony sposób przeplatać się zatem będą złożone zagadnienia polityki międzynarodowej, militarystyki, życia społecznego z magią oraz istnieniem istot, jakich rzeczywista ziemska ewolucja na świat jak dotąd nie wydała i prawdopodobnie nie wyda. Świat dzieli się na państwa w których upatrywać możemy niejednokrotnie odpowiedników w historii powszechnej. Państwa zachodnie znanego świata są feudalne, oparte na gospodarcze rolniczej oraz relatywnie prostym obrocie pieniężnym. Wschód to domena koczowniczych plemion pustynnych. Na północy ojczyznę mają półdzikie, brutalne ludy grabieżców, a na południu napotkać można ścianę dżungli. Tytułowe Imperium Grozy, którego właściwa nazwa powinna brzmieć Shinsan to kraina która przypominałaby Chiny, gdyby nie fakt, iż źródłem jej potęgi jest magia.

Fenomenem cyklu jest rozproszenie miejsca akcji oraz ustanowienie swego rodzaju bohatera zbiorowego. Czytelnik będzie w świecie przedstawionym rzucany z jednego krańca na drugi. Śledzić będzie wiele wątków na raz, a czasem autor zafunduje mu podróże w czasie. Jednym słowem 'Imperium Grozy' sprawia wrażenie, jakby autor celowo komplikował akcję i fabułę. Zdecydowanie polecam zwracać uwagę na daty występujące w podtytułach niektórych rozdziałów. Bez tego utoniemy w morzu faktów i wskazówek.

Najlepiej zatem oprzeć się na bohaterach. Już w pierwszym tomie poznamy wyposażonego w nienaturalnie długi żywot czarownika Varthlokkura z uporem usiłującego zmagać się z przeznaczeniem wynikającym ze znanych przepowiedni. W dość chaotycznej akcji tomu pierwszego poznamy ponadto Nepanthe - nieco zdziwaczałą kobietę o której serce ów się stara, a także jej braci. Ponadto zasygnalizowane nam zostaną wątki otyłego oszusta i błazna Szydercy, pary najemników - Bragiego i Elany oraz tajemniczego Harouna Bin Yousifa, zwanego Królem Bez Tronu. Zdradzę ci czytelniku przy tym pewien sekret. Jeśli nic nie zrozumiałeś z kilku pierwszych rozdziałów, nie daj się zastraszyć. Glen Cook tworzy nieprawdopodobną plątaninę osób wraz z ich pseudonimami, wzajemnymi relacjami, podwójnymi i potrójnymi zdradami. Po przeczytaniu kolejnych części cyklu wątki w cudowny sposób prostują się i wyjaśniają. Retrospekcje zaś pozwalają odtworzyć konstrukcję wszystkich wątków. O tym dlaczego Haroun jest Królem Bez Tronu oraz dlaczego Bragi i Szyderca doskonale się znają dowiemy się z późniejszych tomów. Przedstawianie ci - drogi czytelniku - streszczenia wydarzeń nie ma najmniejszego sensu. Gra, jaką prowadzi z nami autor całkowicie niweczy wszelkie tego typu wysiłki. Jeśli jednak czujesz się na siłach tą grę podjąć, świat 'Imperium Grozy' zaistnieje we wszystkich jaskrawych barwach.

Bardzo mocną stroną autora jest militarystyka i polityka. Glen Cook jak nikt innym w fantastyce potrafił zbudować jasny i logiczny wizerunek poszczególnych sił zbrojnych. Było to oczywiście celowe, skoro akcję naprzód popychają tytaniczne starcia mocarstw z tytułowym imperium na czele. Pasja autora [który w swoim czasie był najprawdziwszym żołnierzem] jest widoczna na każdym kroku i zdecydowanie góruje nad zamiłowaniem do magii, czy romansu. Choć pod względem magicznym również czytelnikowi zaoferowano niemało emocji. Postacie czarowników są najczęściej ekscentryczne [polecam uwadze na przykład postacie Zindahijry, Kierle Starożytnego, czy Gromackiego Jaja Boga], a magia jest niezwykle widowiskowa. No i oczywiście ma wiele zastosowań: od przyzywania demonów, poprzez komunikację aż po podgrzewanie jedzenia...

Tytuł cyklu może być nieco mylący. Przyczyną jest osnucie osi wydarzeń tylko po części wokół dziejów Shinsanu i jego centralnych postaci. Początkowo autor każe nam jedynie brnąć przez bardziej osobiste sytuacje zbudowane wokół losów bohaterów. Imperium Grozy ingerować będzie w wydarzenia jako siła tajemnicza, zdecydowanie wroga bohaterom pierwszych tomów. Wraz z rozwojem fabuły zostaniemy jednak zaskoczeni nie raz. W przewrotny sposób bowiem do grona głównych postaci Cook dołączy również te które Shinsan reprezentują. Zobaczymy owe przedziwne i potężne państwo z zupełnie innej perspektywy - od wewnątrz. Poznamy osobiste troski Mgły i O'shinga - jego chwilowych władców. Wnikniemy także w motywy Tervola - magicznej arystokracji, na którą składają się okrutni, ambitni ludzie noszący na co dzień groteskowe maski. Glen Cook już we wcześniej opisywanym na łamach Epicentrum Kałuży cyklu 'Czarnej Kompanii' pokazał, iż jest relatywistą moralnym pierwszej wody. W 'Imperium Grozy' podniósł relatywizm do kwadratu. Wszyscy bohaterowie wydają się mieć cechy złe i dobre wymieszane w nieprawdopodobnych konfiguracjach. Bragi i jego przyrodni brat Haaken są czasem zbyt prości i brutalni - jak na mieszkańców północy przystało. Z drugiej jednak strony starają się postępować moralnie. El Murid - fanatyczny prorok i uzurpator to tak naprawdę tragiczna, samotna postać. Mgła zaś gra o tron Shinsanu nie przebierając w środkach, ale równocześnie zdolna jest do miłości.

Nad losami niemal całego świata przedstawionego pieczę sprawuje jeszcze jedna, wyizolowana spośród innych postać. Jest to tajemniczy starzec dosiadający skrzydlatego konia, zwany czasem Dyrygentem. Działając z ukrycia zmienia bieg historii w taki sposób, by prowokować konflikty reżyserować tragedie. Moim zdaniem jest to znakomity pomysł autora i dowód na bardzo intrygującą filozofię dziejów zawartą w 'Imperium Grozy'.

A filozofię tę streścić można w słowach: każdy drobiazg ma znaczenie. Jest to bodaj najlepiej uargumentowana myśl i w moim odczuciu - morał całej serii. Wydarzenia komplikują akcję niesamowicie, a zaskoczenia i zwroty akcji są na porządku dziennym. Trzeba jednak przyznać, ze sposób w jaki autor opisuje wydarzenia jednoznacznie porównać można do lektury szczegółowego podręcznika do historii. W podobny sposób narrator objaśnia nam szeroko falowe skutki małych wydarzeń. Potrafi jednak wniknąć w emocje bohaterów. Innym razem jednak będzie milczał jak zaklęty. Ów narrator bardzo przypadł mi do gustu i w sposób kapitalny pełni rolę ramy dla opisywanych wydarzeń.

Książki napisane są bogatym językiem, w sposób wartki i intrygujący. Częstokroć napotkamy też plastyczne sformułowania opisowe, które pomogą nam wyobrazić sobie co ciekawsze elementy świata przedstawionego oraz wygląd bohaterów. Cook pisze w swoim unikalnym stylu - często ironizuje, czasem pisze z prawdziwym humorem. Innym razem zaś roztoczy przed nami monumentalne wizje. Świat jego jest twardy, cyniczny, a zarazem intrygujący. Autor będzie nam to na każdym kroku podkreślał.

'Imperium Grozy' niestety nie doczekało się po dziś dzień faktycznego zakończenia. Mimo iż nie powinienem zdradzać szczegółów, to czuję się w obowiązku ostrzec czytelnika. Tom 'Nadciąga zły los' kończy się nagle, stanowiąc ewidentną furtkę do części następnej... której autor nigdy nie napisał. W wywiadach Glen Cook wyjaśniał, iż było to wynikiem frustracji spowodowanej kradzieżą skryptu tegoż kolejnego tomu. Obecnie jest on pochłonięty swoim nowym dziełem: cyklem 'Delegatury Nocy'. Prawdziwy fan jednak zawsze ma nadzieję.

Podsumowując stwierdzam, że cykl 'Imperium Grozy' to jedna z bardziej wartościowych pozycji w dziedzinie fantastyki. Solidnie napisana, przemyślana i złożona. Nie polecałbym jej miłośnikom bardziej tradycyjnej, tolkienowskiej fantastyki oraz osobom, które nie mogą [lub zwyczajnie nie maja ochoty] radzić sobie z analizą wielu wątków na raz. Z tych braków nie można jednak moim zdaniem czynić zarzutu. Jedyną prawdziwą słabą stroną jest brak definitywnego zakończenia. To jednak - miejmy nadzieję - da się naprawić.

Autor: PeeGee