Tytuł: Limes inferior
Autor: Janusz A Zajdel
Rok wydania: 1987
Gatunek: społeczne science-fiction, antyutopia
Stare science - fiction wydawało mi się zawsze nieświeże, przebrzmiałe. Najczęściej wartościowe tylko jako dowód wizjonerskich myśli w czasach gdy dany utwór pisano. Panu Januszowi Zajdlowi udało się przekonać mnie że nie zawsze tak musi być. Ale od początku.
'Limes inferior' jako tytuł brzmi dość zagadkowo. Tchnie skomplikowaną matematyką. Czyli ni mniej ni więcej jest odpowiednie dla pracy jaką to opowiadanie [lub jak kto woli skrótowa, uproszczona powieść] w istocie się jawi już po kilku rozdziałach. Nie zdradzę znaczenia tytułu, bo gdybym miał zrobić to naprawdę porządnie, musiałbym zwyczajnie opowiedzieć książkę. Nie, drogi czytelniku, tak okrutny nie będę.
Autor stworzył świat przedstawiony jako bardzo zgrabną antyutopię. Dziś ów środek stylistyczny [właściwie osobny gatunek literacki, w 'Limes inferior' jednak występuje jako tło dla akcji] rzadko jest praktykowany. Jeszcze dwadzieścia lat temu jednak wśród polskich autorów fantastyki był powszechny. W skrócie wyjaśniam, że antyutopia, w odróżnieniu od utopii przedstawia obraz państwa idealnie przerażającego, które owszem działa, owszem jest wysoce zorganizowane, ale zasady leżące u podstaw jego egzystencji są wysoce niepokojące. W 'Limes inferior' obejrzymy obraz świata, który jest zorganizowany w kolosalne aglomeracje. W nich każdy człowiek podlega weryfikacji pod względem inteligencji, co równoznaczne ma być z możliwościami zawodowymi. Nieprzystosowani do pracy osiągają klasy o najwyższych numerach. Nie pracując otrzymują jedynie podstawowe środki na przeżycie. Im wyżej na drabinie inteligencji tym do większych luksusów osoba ma dostęp. Poziom zerowy w teoretycznym modelu powinien być najlepiej uhonorowany i pożądany. Zerowiec pracuje ciężko, ale i dużo otrzymuje.
Z jakiegoś powodu jednak system nie działa jak powinien. Sypie się i nie do końca jest wydolny. Dzieje się tak między innymi za sprawą osób takich jak Sneer - główny bohater, który zajmuje się nielegalną działalnością w postaci liftingu. Lifting nie jest niczym innym jak oszukiwaniem weryfikacji i omijaniem ograniczeń, promowaniem tego kto dobrze zapłaci do wyższej klasy, zupełnie mu nienależnej.
A jednak pan Zajdel obsadził postać genialnie moim zdaniem. Sneer jako działający nielegalnie będzie przeżywał przygody częściowo typowe dla mieszkańca świata przedstawionego, a częściowo zupełnie egzotyczne. Dzięki temu w pełni prześledzimy strukturę tego świata. I tu moim zdaniem leży najmocniejsza strona 'Limes inferior'. Po pierwsze jest to znakomita futurystyczna wizja społeczna. Bardzo udana moim zdaniem i celna wizja jednej z możliwych ścieżek rozwoju społeczeństwa, które coraz bardziej uniezależnia się od rzeczywistej pracy rąk, automatyzuje się. Co za tym idzie - następuje jego dehumanizacja. Po drugie, co nie mniej ważne zważywszy na okres i miejsce w jakim autor tworzył, jest to niezbyt zawoalowana, za to błyskotliwa i logiczna krytyka systemu socjalistycznego. Jest ona przy tym podana w tak wyważony sposób, że można się nie zgadzać z wynikającymi z książki tezami, ale nie sposób odmówić im choć minimum racji. Za tymi dwoma aspektami stoi jeszcze przynajmniej jeden, którego nie wyjawię, a który odnosi się do obu wyżej omówionych. Czytelnik musi mi uwierzyć na słowo, że warto podążać za Sneerem tylko po to, żeby wszystkie trzy aspekty poznać i przemyśleć.
'Limes inferior' napisane jest lekko, w przystępny sposób. Nie tak łatwy w odbiorze jak opowiadania pana Zajdla, które również wysoko autor niniejszej recenzji ceni, ale wystarczająco łatwy by świat przedstawiony i przemyślenia bohatera ładnie wyłożyć. Zauważa się u autora pewną tendencję do dydaktyki, która przejawia się w wewnętrznych monologach Sneera oraz w jego rozmowach z osobami reprezentującymi określone profesje czy poglądy. Widać jednak, że autor nie ukrywa swoich intencji, środek przez niego zastosowany jest tak ewidentny, że jakby rodem brany z lektur szkolnych - weźmy choćby 'Mikołaja Doświadczyńskiego Przypadki'. Pan Zajdel puszcza do nas czytelników oko i daje nam do zrozumienia, że takie środki tylko ułatwią nam podróż po ciekawej wizji świata, w której człowiek zostaje powoli zepchnięty do rangi faktu statystycznego.
'Limes inferior' to przedstawiciel gatunku niezbyt powszechnego, ale wciąż mocno reprezentowanego, który stoi okrakiem między fikcją naukową a filozofią. Opisywana książka jest łatwa w odbiorze, a przy tym daje do myślenia. Przede wszystkim jednak bardzo niewiele w niej infantylizmów i nietrafionych pomysłów technicznych, co jest z reguły chorobą science - fiction pisanego kilkadziesiąt lat wstecz. Polecam zdecydowanie i to każdemu kogo fikcja literacka nie odrzuca.
Podziękowania dla kolegi Burżuja za dostarczenie materiału badawczego ekspertom Epicentrum Kałuży
Autor: PeeGee
komentarze