Literatura

Tytuł: Rzeźnik drzew

Autor: Andrzej Pilipiuk

Rok wydania: 2009

Gatunek: opowiadania grozy, opowieści niesamowite



Polska fantastyka jest w zdecydowanej ofensywie - tego może nasz czytelnik być pewien. Z literaturą grozy jednak od lat nie jest najlepiej i nie dotyczy to wyłącznie rodzimego podwórka. Autorzy tacy jak Andrzej Pilipiuk starają się jednak przypomnieć odbiorcom znaczenie określenia 'opowieści niesamowite'. Omawiany tu zbiór opowiadań 'Rzeźnik drzew' jest bowiem zawieszony gdzieś pomiędzy fantastyką a horrorem. Rozważmy czy jest to połączenie trafne i jak poradził sobie z nim twórca.

Przede wszystkim zaznaczyć należy, iż tomik zawiera prace niezwykle różnorodne. Właściwie jedynym co je łączy jest atmosfera - troszkę oniryczna, troszkę przerażająca, ale nie raz kpiarska. Do takiego stylu przyzwyczajał nas pan Pilipiuk w swoich poprzednich książkach. W 'Rzeźniku drzew' udało się jednak moim zdaniem rozwinąć tą atmosferę do perfekcji. Niewiele uświadczymy makabry, choć czasem opisy będą z lekka brutalne ['Połoz', 'Sprawa Filipowa']. Nie raz będzie też z lekka zabawnie, w ten niepowtarzalny spotykany niemal tylko w literaturze grozy sposób [opowiadanie tytułowe, a także 'Szkolenie']. Szczególnie we fragmentach recenzujących polską rzeczywistość [rozumianą szeroko - autor bowiem lubi wybiegać do czasów najczarniejszych dni PRL]. Ten sam cień atmosfery odczujemy nawet w najbardziej nietypowych pracach zamieszczonych w tomie - 'Bunt szewców' [który uważam za bardzo ciekawy głos w dyskusji o cywilizacjach pozaziemskich], 'Sprawa Filipowa'.

Twórczość zebrana w 'Rzeźniku drzew' jest w ogóle bardzo polska i przesycona polskim duchem i mentalnością. Bohaterowie to w większości nasi rodacy z ich wszystkimi stereotypowymi cechami charakteru. Nie zawsze czytelnik ma ochotę się z nimi identyfikować, ale uważam że pan Pilipiuk stara się porzucić wszelkie narodowe kompleksy i pokazać, że teatr grozy rozgrywać można na każdym podwórku, z każdymi aktorami. Miejsca akcji są według mnie nie miej intrygujące. Można tu znaleźć dalekie echo klasycznych mistrzów gatunku horroru i wszelakich opowieści niesamowitych: opowiadania rozgrywają się z reguły albo w wielkim mieście [niejednokrotnie w Warszawie], albo dokładnie przeciwnie - na zapadłej prowincji [szczególnie wyraziste jej obrazy: 'Ślad oliwy na piasku', 'Czytając z ziemi'].

'Rzeźnik drzew' to lektura zdecydowanie lekka. W pozytywnym tego słowa znaczeniu, ma się rozumieć. Andrzej Pilipiuk pisze gładko i intrygująco. Czasem czytelnik ma wrażenie, jakby oglądał serial telewizyjny. Moim zdaniem taki styl narracji uznać należy za wadę, jednak nie przeczę, że kolejne strony połykałem w tempie zawrotnym.

Sztuka pisania opowiadań nieco w obecnych czasach zamiera. Czytając 'Rzeźnika drzew' zbliżyłem się prawdopodobnie do źródła problemu. Każda z prac na wstępie już intryguje i wciąga. Autor roztacza przed odbiorcą kolejne wizje, podsuwa kolejne coraz dziwniejsze obrazy. Następuje błyskotliwy finał, a potem... należy zaczynać od nowa. Być może jednak w tym szaleństwie jest metoda, bo w mojej ocenie zbiorek skomponowano tak, by był jak najmniej odtwórczy - każde z opowiadań różni się od pozostałych na tyle, że nie sposób ich pomylić. Tym bardziej że zaskakujące nieraz koncepty zapadają w pamięć [mi najbardziej przypadł do gustu pomysł 'Sprawy Filipowa'].

Kilka słów wypada poświęcić znakomitemu wydaniu 'Rzeźnika drzew' spod skrzydeł Fabryki Słów. Dawno nie miałem okazji oglądać tak porządnej koncepcji estetycznej i ilustracji, które nawiązując do opowiadań ściśle jednocześnie absolutnie nic nie zdradzają czytelnikowi.

'Rzeźnik drzew' to znakomity przedstawiciel odchodzącego powoli w zapomnienie gatunku. Przedstawiciel moim zdaniem jednak wybitny. Pilipiukowi udało się stworzyć opowiadania na wysokim literackim poziomie i wyposażyć je w odpowiednią dozę fantazji grozy, a nawet humoru. Polecam każdemu miłośnikowi grozy - nie tylko jako odpoczynek od cięższych [dosłownie i w przenośni] dzieł. Dla pozostałych czytelników może być to nie najgorszy pomost między tradycyjną beletrystyką, a światem opowieści niesamowitych. Jednym słowem - polecam.

Autor: PeeGee

komentarze