Muzyka

Wykonawca: Slipknot

Tytuł płyty: All hope is gone

Rok wydania: 2008

Gatunek: elementy trash metalu, death metalu, nu metalu i hard rocka

Lista utworów:

    1..execute.
    2. Gematria [The Killing Name]
    3. Sulfur
    4. Psychosocial
    5. Dead Memories
    6. Vendetta
    7. Butcher's Hook
    8. Gehenna
    9. This Cold Black
    10. Wherein Lies Continue
    11. Snuff
    12. All Hope Is Gone
    13. Child of Burning Time [limitowana edycja]
    14. Vermilion Pt. 2 [Bloodstone mix] [limitowana edycja]
    15. Til We Die [limitowana edycja]

Kiedyś zespół Slipknot szokował brutalnością, wariactwem, chaosem w muzyce, a przede wszystkim wizerunkiem. Potem zrobiło się lżej, bardziej lirycznie, bardziej melodyjnie. Nie każdemu się podobało, ale takie już jest prawo rozwoju - idziemy naprzód, nie zważając gdzie droga nas prowadzi. Miłośnicy pierwszych brutalnych płyt czekali na jakieś symptomy powrotu do korzeni. Czy dostaną to na co czekali?

'All hope is gone' wywoływał różne nadzieje. W obu kierunkach jednocześnie podążać się nie da, a te zespoły, które o tym zapominają zyskują miano bezstylowych. Intro o ciekawym, niepokojącym tytule '.execute.' bardzo ładnie nawiązuje do wstępów jakie mogliśmy dotychczas słyszeć na płytach zespołu. A potem? A potem drogi czytelniku bywa różnie. 'Gematria [the killing name]' to Slipknot jakiego znamy z Iowa. Podobnie również singlowy utwór 'Psychosocial', który uważam za najlepszy na całym omawianym krążku - różnorodny: po części mechaniczny, po części ciężki i deathowy, a po części znów melodyjny z zaśpiewami.

Absolutnie bez zdziwienia odebrałem kawałki takie jak 'Sulfur', czy 'All hope is gone'. Jeśli słyszałeś drogi czytelniku utwory zespołu Stone Sour, w którym udzielają się dwaj członkowie Slipknot, szybko przekonasz się dlaczego. Są to utwory właściwie hardrockowe, z bardzo sensownymi ładnymi melodiami. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że taki sposób tworzenia lekko odbiega od ekstremalnego wizerunku grupy. Bo jej dorobek coraz bardziej łagodnieje i na tym polu nie ma już niespójności. Slipknot odrzucili wyleniały ogon, z którym weszli na scenę muzyczną. Można ten fakt oceniać różnie. Ja jestem przeciw.

W warstwie brzmienia i wykonania mamy do czynienia z towarem wysokiej jakości. Panowie Des Moines to muzycy sprawni i doświadczeni. Na całej płycie jedynym godnym uwagi zgrzytem jest moim zdaniem niezbyt porywające solo w 'Psychosocial', jednak nawet taki mankament nie zepsuł w moich oczach [i uszach] rzeczonego utworu. Miłośnikom wysublimowanych doznań technicznych polecam bliższe przysłuchanie się perkusiście, panu Jordisonowi w jezusowo - błazeńskiej masce, którego sława jest całkowicie w mojej ocenie zasłużona. Tradycyjnie nieodróżnialne od tła są dodatkowe instrumenty perkusyjne obsługiwane przez panów w maskach klauna i a'la Pinokio. Wokalnie jest dobrze, a nawet znakomicie. Bardzo dużo jednak jest zaśpiewów, melodyjnych ozdobników i porywających refrenów. Pan Corey Taylor, głos zespołu, sprzedaje słuchaczom tym razem produkt przystępny i lekkostrawny. Gitara basowa jest typowym, bardziej wyczuwalnym niż słyszalnym tłem dla masywnych, selektywnych gitar. Przypadła mi do gustu ich technika, w której dostrzegam ciągłe symptomy rozwoju. Panowie gitarzyści potrafią zagrać i szybko i akustycznie, ale najlepsi w mojej ocenie są gdy konstruują zakręcone rytmicznie riffy grane równo z sekcją rytmiczną. W tych momentach 'All hope is gone' porywa. Elektronika stosowana przez zespół jest tradycyjnie dyskretna, ale moim zdaniem potrzebna. Myślę że zgodziliby się ze mną panowie Wilson [gramofony] i Jones [sample].

Teksty ocenić możemy dzięki całkiem schludnej książeczce. Jeśli już uda nam się rozszyfrować hieroglify przedstawione w formie pisma odręcznego, będziemy mogli zwrócić uwagę, że tekstowo Slipknot nadal stoją mocno. Do tej warstwy na 'All hope is gone' przywiązano zdecydowanie dużą wagę. Jeśli nawet nie przypadną nam przemyślenia pana Taylora do gustu, to docenić musimy pracę jaką włożył w ich zaprezentowanie.

Słówko poświęcę jeszcze generalnej ocenie w jakim gatunku się obracamy. Otóż mamy do czynienia z synkretyzmem, który w przypadku tej płyty graniczy z nijakością. Jest tu troszkę death metalu [głównie w kawałkach takich jak 'Gematria'] troszkę trashu w wydaniu spokojniejszym, troszkę tradycji nu metalowych [głównie w konstrukcji niektórych riffów rytmicznych], ale dominują inspiracje rockowe, melodyjne. A gdy dodamy trzy kawałki dostępne jako bonusy w wersji limitowanej albumu dominacja hard rocka przechodzi w bezlitosną hegemonię.

Uczucia? Mieszane, ze wskazaniem na pozytywne. 'All hope is gone' to album zrobiony dobrze i dokładnie, zagrany i nagrany z polotem i świeżością. Z drugiej strony jednak tak przystępny, że aż niestrawny. W tym sensie jest kontynuacją stylu wyznaczonego przez 'Subliminal verses Vol. 3', a odejściem od kierunku reprezentowanego jeszcze na 'Iowa'. Polecam, ale ostrzegam miłośników muzyki ekstremalnej. Panowie ze Slipknot nie mają z nią już nic wspólnego.

Autor: PeeGee

komentarze