Muzyka

Wykonawca: Mnemic

Tytuł płyty: Mechanical Spin Phenomena

Rok wydania: 2003

Gatunek: łamany rytmicznie industrial metal, elementy metalcore

Lista utworów:

    1. Liquid
    2. Blood Stained
    3. Ghost
    4. DBXXD
    5. Tattoos
    6. The Naked and the Dead
    7. Closed Eyes
    8. Mechanical Spin Phenomenon
    9. Zero Gravity
    10. Blood Stained - remix

Gdy piszę te słowa, mamy rok 2008 i industrial metal nie może się otrząsnąć po tym jak zepchnięty został do defensywy przez metalcore i melodyjny death metal. Warto więc sięgnąć parę lat wstecz i poszukać w pamięci ostatnich zespołów, które miały jeszcze coś nowego do powiedzenia. Wśród zjawisk tych dojrzeć można ugruntowany już na scenie muzycznej zespół Mnemic. Skandynawski skład zadebiutował w roku 2003 płytą "Mechanical Spin Phenomena". Cóż możemy ujrzeć na rzeczonej płycie?

Sporo tu kontrastujących elementów. Z jednej strony bardzo typowe, wzorowane na dokonaniach choćby Fear Factory riffy rytmiczne i wykorzystanie podwójnej stopy. Z drugiej strony - wokalne wrzaski przechodzące gładko w wysokie zaśpiewy. A wszystko ujęte w niebanalne metrum, którego zastosowanie wydaje się być punktem honoru muzyków z Mnemic. Nie sposób uciec od porównań tegoż zespołu do uznanego na rynku, choć nie przystępnego dla szerszej publiczności Meshuggah. Na "Mechanical Spin Phenomena" udało się moim zdaniem jednak uzyskać pewną delikatną równowagę między przebojowością a skomplikowaniem rytmicznym i melodycznym. Ceną tego kompromisu jest brak na debiutanckiej płycie choćby jednego utworu który nadaje się na listy przebojów. Powstać może pytanie: czy to źle czy dobrze? Pozostawiam tą kwestię pod osobistą rozwagę.

Uderza też obsesyjna czystość studyjna. Utwory są brzmieniowo wypolerowane, wygładzone. Z drugiej strony jednak nie służy to złagodzeniu brzmienia - wręcz przeciwnie: dobrze licuje ono z motoryką i energią utworów. Trzeba bowiem wyraźnie powiedzieć, że Mnemic to zespół grający w tempach szybszych, rzadziej średnich. Wyjątkiem jest utwór "Zero Gravity", który ma stanowić rodzaj melancholijnego podsumowania płyty. Skandynawowie mają z resztą bardzo wyraźny pomysł na komponowanie: niemal każdy utwór na płycie zaczyna się bardzo efektownym wstępem [szczególnie intrygujący jest moim zdaniem ten z "DBXXD", gdzie zespół puszcza oczko do słuchacza ukazując mu swoje brzmienie na tle typowo garażowego], a jego konstrukcja znacząco odbiega od standardowej. Można wręcz powiedzieć, że brak schematu Mnemic podnieśli do rangi schematu. W połowie słuchania płyty odbiorca może wręcz złapać się na tym, że wie kiedy zostanie zaskoczony. Paradoksalne, ale takie odczucia miałem słuchając "Mechanical Spin Phenomena". Płycie daleko jednak do psychopatycznych prób utrudnienia słuchaczowi życia obecnych na nagraniach z gatunku math core. Bądź co bądź piosenki Mnemic mają refreny, a nawet wstawki ściśle melodyjne. Znamienne z kolei jest nietypowe zastosowane elektroniki. Wbrew pozorom na "Mechanical Spin Phenomena" używana jest ona dość oszczędnie i służy raczej zachowaniu prędkości niż melodii. Syntezator najczęściej podąża za riffem. Buduje to moim zdaniem bardzo sugestywny klimat muzyki, która łatwiej zapada w pamięć. Jako przykład takiego zastosowania syntezatora polecam "Liquid".

Umiejętności panów Skandynawów robią wrażenie pozytywne. Brak szczególnych popisów może być lekko nużący dla miłośników tradycyjnych odmian rocka. Ci nie znajdą w Mnemic nic urzekającego. Technika zespołu jest bowiem z jednej strony niezwykle poprawna, z drugiej zaś podporządkowana rytmice i przez to plastikowa. Przyznać natomiast trzeba, że riffy bywają dość skomplikowane, perkusista też nie szczędzi swojego talentu i wybija się do pierwszego szeregu wręcza przysłaniając czasem gitary. Troszkę narzekać można na zastosowanie gitary basowej - bardzo przyzwoicie zagrane linie, za to niewolniczo przywiązane do gitar. Taki kształt linii basowych złożyć trzeba chyba jednak na karb konwencji która z definicji ma być mechaniczna i chłodna.

Osobny akapit należy się moim zdaniem wokaliście. Reprezentuje on wysoki poziom umiejętności, mimo iż nie do końca lubię wrzask, a i melodie konstruowane przez pana Michaela Bogballe też nie do końca mi odpowiadały. Miałem jednak przejmujące wrażenie, iż ten i tylko ten sposób wykonywania linii wokalnych pasuje do charakteru Mnemic. Nie bez znaczenia jest warstwa tekstowa albumu łącząca przemyślenia egzystencjonalne z technologicznymi metaforami [co z resztą sugeruje tytuł płyty, który tłumaczyć można jako "Zjawiska Obrotu Mechanicznego"]. Teksty jednak nie okazały się dla mnie do końca zrozumiałe, może ty - czytelniku, będziesz miał więcej szczęścia w interpretacji. Niemniej napisane są ciekawie i dobrze kojarzone są z poszczególnymi partiami utworu.

Debiut Mnemic uważam za udany, a zainteresowanie tym zespołem w światku muzyki cięższej za uzasadnione. "Mechanical Spin Phenomena" nie jest płytą dla każdego, ale w swojej własnej unikalnej konwencji jest konsekwentna i solidna. Polecam miłośnikom muzyki chłodnej i mechanicznej, a jednocześnie ciężkiej. Poszukiwacze emocji i instrumentalnych pasaży nie będą raczej usatysfakcjonowani.

Autor: PeeGee