Wykonawca: Reamonn
Tytuł płyty: Wish
Rok wydania: 2006
Gatunek: rock, częste wycieczki w soft rock
Lista utworów:
- 1. Wish
- 2. Starship
- 3. Serpentine
- 4. Promise (You and Me)
- 5. She's a bomb
- 6. Tonight
- 7. Just another night
- 8. Starting to live
- 9. L.A. Skies
- 10. Sometimes
- 11. Come to me
- 12. Out of reach
- 13. The only ones

Reamonn - niemiecki zespół rockowy, pochwalić się może 10 albumami i licznymi singlami. Zespół powstał w 1997 roku po tym, jak czterech muzyków odpowiedziało na ogłoszenie w gazecie ('Irlandzki muzyk szuka zespołu') napisane przez obecnego lidera. Zespół składa się z wokalisty irlandzkiego pochodzenia (nie kłamał on we wspomnianym ogłoszeniu), perkusisty, gitarzysty, basisty oraz klawiszowca. Mimo iż większość składu pochodzi z Niemiec wszystkie teksty pisane są w języku angielskim.
'Wish' to tytuł płyty Reamonn wydanej w 2006 roku. Okładka pasuje do konwencji reprezentowanej przez wykonawców. Widnieje na niej skrzydło białego gołębia, nazwa zespołu i tytuł płyty wpleciony w roślinny motyw. Wszystko umieszczone na kontrastowym czarnym tle. Z tyłu widnieje charakterystyczny symbol płyty oraz lista utworów. Wszystko wygląda zgrabnie i zachęcająco.
Po włożeniu płyty do odtwarzacza i przyciśnięciu 'play' z głośników wydobywają się pierwsze delikatne dźwięki utworu 'Wish'. Piosenka wspaniale zapowiada całą płytę! Słyszymy typowe dla zespołu brzmienie - delikatny, melodyjny wolak i rytmiczny, niezbyt skomplikowany bit. 'Starship' pokazuje nam, iż zespół nie zamknął się w klatce ballad lecz potrafi pokazać również coś innego. W tym utworze spotykamy się z brzmieniem w stylu łagodnego funky. Trzecia na liście jest 'Serpentine', rozpoczynająca się wpadającym w ucho pianinkiem, które towarzyszy nam do końca piosenki. Tym razem powracamy do balladowych brzmień, lecz bardzo udanych, żywszych niż wynika to z kanonu. Zespół nadal trzyma się swojej tematyki i człowiek ma wrażenie, iż już nic nowego nie da się tutaj wymyślać, a jednak! Osobiście bardzo lubię ten utwór i często do niego wracam. Zdecydowanie jeden z lepszych na krążku. Z jednej dobrej piosenki przeskakujemy w kolejną - 'Promise (You and Me)'. Naładowane pozytywną energią dźwięki z wspaniałym wokalem szybko przypadają słuchaczowi do gustu. Ten utwór oscyluje między spokojnymi zwrotkami i bardziej wzniosłym refrenem, lecz wspólnie tworzy doskonałą całość z świetnymi gitarami, klawiszami i bardziej zdecydowanymi bębnami. Wyświetlacz na wieży pokazuje numer 5 czyli 'She's a bomb'. Tym razem panowie z Reamonn nadają większe tępo i mocniejsze uderzenie. Teraz rzeczywiście można zauważyć, iż jest to prawdziwy zespół rockowy. Z ostrego brzmienia wyrywa nas 'Tonight', będący kolejną balladą opowiadającą o kobiecie. Słuchając tej piosenki mam przed oczami ciepłą lipcową noc, ognisko gdzieś nad morzem i klasyczna gitarę przygrywającą romantyczną melodię. Jest to dobry utwór, lecz osobiście szybko mi się przejadł. 'Just another night' jest dość mało wyrazistym kawałkiem, co również daje nam do zrozumienia jego umiejscowienie na płycie na miejscu 7. Moim zdaniem utwór jest trochę 'miauczący' i niezbyt mi się spodobał. 'Starting to live' podnosi nas ze snu po poprzednim utworze. Znów Reamonn zaserwował nam porcję solidnego rocka. Aż dziwne czemu większość najpopularniejszych singli tego zespołu to ballady i płaczliwe kawałki a chłopaki potrafią przecież pokazać niezły pazur. Mam wrażenie, iż mało kto to docenia. Mamy do czynienia zatem ze swoistym rozdźwiękiem między twórczością singlową a pozostałymi dokonaniami panów z Reamonn. 'Starting to live' to jednak moim zdaniem zdecydowanie jeden z lepszych utworów tego albumu, mimo iż należy do tych mniej znanych. Przy kolejnym utworze znów spadamy na ziemię przy zdecydowanie bardzo spokojnych dźwiękach 'L.A. Skies', które świetnie nadawałoby się na kołysankę. Nie mniej jest to udana piosenka. Kolejna to 'Sometimes' o nieco dramatycznym brzmieniu. Wyraźnie zaznaczone pianino świetnie nadaje charakter. 'Come to me' szczerze mówiąc kojarzy mi się trochę z utworami zespołu U2, lecz nie jest to jakaś tworzona po najmniejszej linii oporu kalka, po prostu takie odniosłam wrażenie. Kolejny utwór rozpoczynający się pianinem to 'Out of reach' - człowiek mógłby pomyśleć, iż skoro to końcówka płyty to utwory powinny być coraz słabsze, coraz mniej chwytliwe. W tym przypadku nie można tego powiedzieć. Określiłabym ten kawałek jako klasyczny wyciskacz łez z melancholijnym klimatem. Album zamyka 'The only ones', dość podobny do poprzedniego utworu - również spokojny i melancholijny.
Podsumowując należy stwierdzić, iż 'Wish' to zdecydowanie dobra płyta. Większość utworów jest naprawdę porządna. Mamy tutaj ballady, z których Reamonn jest znany, lecz dostrzeżemy tutaj też mocniejsze rockowe kawałki. Niemal każdy utwór zapada w pamięć po zaledwie kilkukrotnym przesłuchaniu. Zespół jak wiemy duży nacisk kładzie na melodię, tak jest też i tym razem. Płyta tworzy zgraną całość wspaniałej muzyki na wysokim poziomie oraz charakterystycznego głosu Rea. Każdy tekst zasługuje na chwile refleksji, lecz generalnie traktują one o miłości, kobietach i uczuciach. Cały album naładowany jest emocjami i energią, którą warto przyswoić.
Autor: Dagona
Prześlij komentarz