Wykonawca: Slipknot
Tytuł płyty: 9.0 Live
Rok wydania: 2005
Gatunek: deathmetal, hardcore, nu metal
Lista utworów:
- CD 1
- 1. The Blister Exists
- 2. [SIC]
- 3. Disasterpiece
- 4. Before I Forget
- 5. Left Behind
- 6. Liberate
- 7. Vermilion
- 8. Pulse Of The Maggots
- 9. Purity
- 10. Eyeless
- 11. Drum Solo
- 12. Eeyore
- CD 2
- 13. Three Nil
- 14. The Nameless
- 15. Skin Ticket
- 16. Everything Ends
- 17. The Heretic Anthem
- 18. Iowa
- 19. Duality
- 20. Spit It Out
- 21. People=Shit
- 22. Get This
- 23. Wait And Bleed
- 24. Surfacing

Slipknot jest zespołem szokującym, wywołującym na przemian oburzenie, niesmak, uwielbienie i zdumienie. Na fali nu metalowego szału udało im się wpłynąć na listy przebojów [co dla wykonawcy grającego muzykę ekstremalną jest nie lada wyczynem]. Do dziś uważani są za architektów nowoczesnego metalu. Jako tacy wyszydzani są przez rockowych purystów i czczeni przez zbuntowanych i złaknionych czegoś nietypowego. By krótko wprowadzić czytelnika nie obeznanego nadmienię, że zespól Slipknot tworzy dziewięciu członków. Gatunkowo muzykę umiejscowić można w okolicach połączenia deathmetalu, nu metalu i hardcore. Czasem, na starszych nagraniach, doszukać się można inspiracji jazzem. Wszystko to okraszone agresją i na poły emocjonalnymi i na poły wulgarnymi tekstami. No i w niedorzecznych maskach przywdziewanych przez wykonawców. Jednym słowem - kontrowersja.
Odważnym posunięciem dla tego relatywnie młodego składu jest wydanie płyty koncertowej tak wcześnie [a był to rok 2005]. Nie jest to co prawda zupełny precedens w historii rocka i metalu. Niemniej przedsięwzięcie to ryzykowne. Jak się okazało materiału starczyło panom ze stanu Iowa na całe dwie płyty. Moim zdaniem jednak dobór kawałków [zdecydowali się oni nagrać olbrzymią większość swojej znanej twórczości] był dość kuriozalny. Podano nam przemieszane kawałki z trzech płyt początkowego etapu kariery zespołu [wydanej własnym sumptem 'Mate Feed Kill Repeat' nie liczę. Mimo iż mam dobre zdanie o niej, jest to zupełnie inny rozdział w historii Slipknot]. Nie mogło zabraknąć hitów jak między innymi: 'Heretic anthem', '[SIC]', 'Duality', 'Spit it out', 'Left behind'. Dodano parę utworów rzadziej spotykanych jak 'Iowa', czy 'Everything ends'. Pojawił się nawet unikalny 'Skin Ticket'. Całość okraszono bonusowymi smaczkami jak 'Eeyore', czy 'Get this'. Będziemy też mieli okazję posłuchać perkusyjnej solówki, którą uczyniono osobnym utworem.
Powiem szczerze, iż materiał wykonany jest średnio. Brakuje mu czystości nagrań studyjnych, ale to przecież skłonni jesteśmy wybaczyć. Nie po to bowiem słuchamy płyty koncertowej, by słyszeć dokładnie to samo co tak dobrze znamy. Znacznie trudniej zrozumieć natomiast, że kawałki nie mają polotu, nie zostały zbytnio wzbogacone [jeśli nie liczyć jednego perkusyjnego sola, jednej mającej podkręcić publiczność pauzy oraz jednego zwolnienia przeznaczonego na komunikację z widzami]. Efekt jest taki, jakby zespół chciał mocno zagrać materiał wiernie, ale zwyczajnie by mu się nie udało. Niestety podejrzewam, iż było tak w istocie. Gwoli ścisłości dodam, iż płyta '9.0' to kompilacja nagrań zarejestrowanych na kilku dużych koncertach trasy światowej promującej ostatnie [w tym czasie] dziecko zespołu: 'Vol. 3 Subliminal Verses'. Fakt, iż dokonywano tu pewnej selekcji absolutnie negatywnie wpływa na moją ocenę. Popełniono bowiem moim zdaniem szereg błędów. Każe to słuchaczowi zastanawiać się jak brzmiały te odrzucone nagrania.
Najlepiej w wykonaniu wypadli panowie od gramofonów i elektroniki, a także perkusista - pan Jordison[którego kunszt swoją drogą jest w metalowym światku uznany nie od dziś]. Z gitarzystami niestety problem jest takiej natury, iż miejscami niezbyt dobrze odtwarzają swoje linie. Najbardziej słyszalne zgrzyty to wstęp do 'Eyeless' oraz spłaszczenie porywających na płycie motywów głównych kawałków: '[SIC]' oraz 'Purity'. Co ciekawe instrumentaliści całkiem dobrze ograny mają materiał z płyty 'Vol. 3 Subliminal Verses'. 'Vermilion', czy 'Duality' wyszły według mnie naprawdę porządnie.
Odrębnym bolesnym rozdziałem płyty '9.0' jest moim zdaniem wokal. Pan Corey Taylor jest w mojej ocenie naprawdę ciekawym wykonawcą. Tym bardziej zaskoczony byłem jak rujnuje on takie hity jak 'Left behind', czy 'Liberate'. Bardzo słabiutko wypadł też jeden z najciekawszych moim zdaniem utworów Slipknot - 'Iowa'. W kawałkach słychać zmęczenie głosu. Growling jest ledwie cieniem tego, co wokalista prezentuje na płycie [a także nieraz na koncertach], a czyste zaśpiewy czasem są żałośnie fałszowane. Lepiej moim zdaniem nieco wyszły wokalnie takie utwory jak 'Everything ends', 'Tha Nameless', czy bardzo intrygujący 'Skin Ticket'. Na wokale poboczne w wydaniu panów w maskach klauna i Pinokia spuszczę zasłonę milczenia.
Moim zdaniem płyta '9.0 Live' to ciekawostka dla zagorzałych fanów. Z całą pewnością nie zainteresuje osób nie obeznanych ze studyjnymi nagraniami Slipknot. A fanów zainteresowanych czymś więcej niż tylko szczerym duchem koncertu też może odrzucić. Pewne niedociągnięcia, które byłyby wybaczalne na płycie zagranej od początku do końca na żywo rażą na wydawnictwie troskliwie dobranym i przetworzonym. Pragnących usłyszeć, a nawet ujrzeć zespól w najlepszej koncertowej formie odsyłam do znacznie moim zdaniem ciekawszego DVD 'Disasterpieces'.
Autor: PeeGee