Muzyka

Wykonawca: Vader

Tytuł płyty: Revelations

Rok wydania: 2002

Gatunek: deathmetal

Lista utworów:

    1. Epitaph
    2. The Nomad
    3. Wolftribe
    4. Whisper
    5. When Darkness Calls
    6. Torch of War
    7. The Code
    8. Lukewarm Race
    9. Revelation of Black Moses

Zdarzyło się tak oto, że Polska - kraj tradycyjny i od wieków religijnie zaangażowany, wydał na świat jedne z największych potęg gatunku muzyki, którego sensem i treścią jest negowanie tych właśnie wartości. Można by napisać na ten temat arcyciekawy elaborat. My poprzestaniemy jednak na recenzji płyty jednego z tuzów deathmetalu ogólnopolskiej i światowej klasy - zespołu Vader.

Płyta 'Revelations' nie jest pierwszą ani ostatnią w dorobku długowłosych jegomości i ich charyzmatycznego lidera - Petera. Jest moim zdaniem jednak symptomem pewnego przełomu, jaki dokonał się w muzyce ekstremalnej na początku wieku. Część wykonawców poszła ku brutalizacji i wulgaryzacji, celowo odrzucając dźwiękową czystość i kunszt kompozytorski. Drugi odłam zaczął chorować na perfekcjonizm. W tym właśnie kierunku moim zdaniem podąża od kilku lat zespół 'Vader'.

Deathmetal z definicji jest muzyką graną w tempach średnich i szybkich, opartą o brzmienie gitarowe, silnie przesterowane. Regułą jest stosowanie techniki growlingu przez wokalistów. Teksty niemal obowiązkowo są symboliczne, ale z częstymi wycieczkami do kultów pogańskich, tudzież do satanizmu. W swojej złośliwości dodam, że okładki płyt najczęściej bywają obsceniczne lub krwawe. Czasem jedno i drugie. Pod kątem powyższego mniej lub bardziej trafnego opisu scharakteryzujmy 'Revelations'.

Zacznę od końca, czyli od oprawy graficznej. Mimo iż okładka katastroficzna, na której kolosalny demon równa z ziemią kościoły, a w grafikę wpleciony został gruz po World Trade Center nie przypadła mi do gustu, to przyznać trzeba iż wizja artysty była spójna. Kolorystyka jest ponura i złowieszcza, a logo zespołu jarzy się chorobliwym, zielonym blaskiem. Z tyłu zaś obejrzeć możemy nie do końca sympatyczne twarze wykonawców. Wrzucamy do odtwarzacza i cóż otrzymujemy? Gdyby porównać brzmienie 'Revelations' do wcześniejszych płyt, to stanowi ona zdecydowany krok naprzód. Gitary są bardzo głębokie, przestery selektywne, a panów dźwiękowców wyraźnie fascynowały tony niskie. Co jednak znamienne, w tej słoniowej galopadzie niemal nie słychać gitary basowej. Jest kompletnie przesłonięta i zasymilowana przez gitary rytmiczne. Osiągnięto mimo to czystość rzadko spotykaną w muzyce ekstremalnej.

Zadajmy sobie jednak pytanie - czy na 'Revelations' Vader rzeczywiście reprezentuje ekstremę? Moim zdaniem odpowiedź brzmi - nie. Na płycie dominują tempa średnie [np. utwory 'The Code', 'Wolftribe', czy 'The Nomad'], a nawet mamy przypadek utworu powolnego - 'Revelations of Black Moses'. Witać też zdecydowaną przewagę ciężaru nad ostrością [że pozwolę sobie użyć takiego określenia]. W związku z tym poszczególne utwory są już jakby mniej nieprzewidywalne, mniej chaotyczne. Riffy w większości są niezwykle czytelne, więc płytę można przerabiać nawet w charakterze instruktarza dla początkujących na deathmetalowym poletku instrumentalistów. Czy oznacza to jednak techniczne osłabienie tak mocnego niegdyś zespołu? Wcale nie. Solówki Petera nadal są nie do podrobienia, ze względu na unikalny sposób gry z użyciem wajchy i flażoletów. Nieżyjący już obecnie pan o pseudonimie Docent również reprezentował najwyższą próbę perkusyjnych umiejętności i to nie tylko jeśli chodzi o szybkość w posługiwaniu się podwójną stopą. Wrażenie ogólne jest bardzo interesujące - płyta brzmi bardzo prosto i surowo, ale kto spróbuje odtwarzać poszczególne partie instrumentów, grząźć będzie w ciągłych błędach.

Osobny komentarz należy się wokaliście. Technika growlingu w wykonaniu wokalisty Vader zawsze brzmiała niezwykle charakterystycznie - przez to że słowa słychać u niego stosunkowo wyraźnie. Głos nie jest zredukowany do roli instrumentu, ale z wyszczekiwanych z agresją dźwięków wyłania nam się jeszcze w miarę klarownie tekst. Głos Petera jest głęboki, ale w porównaniu do innych wykonawców z gatunku umieszczony w rejestrach raczej średnich. Poszukujących naprawdę niskiego growlingu odsyłam do dyskografii Dies Irae, Iniquity, Zyklon czy Cock and Ball Torture. Sprawa tekstów stanowi pewien problem światopoglądowy. Napisane są bardzo ciekawie, z poetycką nutą. Z drugiej strony jednak nie przypadł mi do gustu zwrot w kierunku antychrześcijańskim. To co mówią panowie z Vader zaserwowane jest w znośnej i stosunkowo kulturalnej formie [osoby poszukujące wulgarnego ataku na religię chrześcijańską odsyłam do dyskografii Deicide]. A jednak wolałem teksty z płyt wcześniejszych - jak choćby 'Black to the Blind', czy 'De Profundis': mniej oczywiste, częściej fantastyczne i opiewające mitologiczne, niewesołe historie. Czasem zahaczające o filozofię. Na 'Revelations' zdecydowanie najciekawszymi tekstami są moim zdaniem 'Revelation of Black Moses' i 'The Code'.

Jako ciekawostkę wypada dodać, że płytę uświetniają dwaj goście - również znane postacie deathmetalowej sceny. Są nimi: Ureck z Lux Occulta [wykonujący klawisze w utworach 'Torch of War' i 'Revelation of Black Moses'], a także Nergal z Behemoth [udzielający się wokalnie w 'Whisper'].

Czas przyszedł na werdykt. Płytę oceniam pozytywnie, mimo pewnych niedociągnięć. Jest to jednak nagranie specyficzne - nie przeznaczone dla osób szukających muzyki maksymalnie brutalnej [tym razem do niczego nie odsyłam, polecam poszukiwania na własną rękę, gdyż każdy ma inne pojęcie brutalności]. 'Revelations' to deathmetal na rozstajach: czyniący kompromisy, nieco ułagodzony. Z drugiej strony perfekcjonistycznie wykonany i przemyślany. Płytę polecić mogę jako pierwszy kontakt z tym stylem muzycznym. Z niej bowiem zacząć można muzyczną podróż w obie strony. Co by o płycie nie mówić jest to jednak nagranie zespołu przodującego wśród światowej konkurencji. By skrytykować zawsze trzeba poznać. I właśnie dlatego polecam ją każdemu miłośnikowi naprawdę ciężkiej muzyki.

Autor: PeeGee