Nauka i przyroda

Wyginięcie Dinozaurów

Nie ma ich wśród nas i Park Jurajski nic to nie pomoże. Dowody na to, że były znajdujemy w ziemi całymi tonami: ślady, szkielety, odciski skóry w skamieniałym podłożu, koprolity. Wciąż jednak nie wiemy w 100% jak to się stało, że znikły tak szybko po 160 milionach lat ewolucyjnej dominacji [cała era mezozoiczna upłynęła pod znakiem gadów]. Jeden wspólny mianownik wszelkich teorii to spostrzeżenie, iż wymarły gatunki najlepiej wyspecjalizowane. Obok dinozaurów Ziemię zamieszkiwały także plezjozaury [wielkie gady wodne] i pterozaury [gady latające] i wiele innych stworzeń. Przetrwały te najmniejsze i najbardziej wszechstronne - między innymi nasi przodkowie.

Meteoryt - najpopularniejsza z teorii, którą w dodatku wiązać można z wieloma z pozostałych. Wypada zatem od niej zacząć omawianie poszczególnych formułowanych hipotez. Teoria zakłada zaistnienie 65 mln lat temu globalnej katastrofy, destabilizacji ekosystemów spowodowanej upadkiem meteorytu o relatywnie dużej średnicy [np. 10 km]. Teorię opiera się na badaniach geologicznych, które wykazały obecność wielkiej ilości irydu - pierwiastka rzadkiego na Ziemi, ale jednego z podstawowych składników wielu meteorytów. Iryd przy tym ułożony jest w regularnej, cienkiej warstwie skalnej, jak gdyby został rozprowadzony po całej Kuli Ziemskiej w krótkim czasie. Na terenie Tunezji i Włoch prowadzono też badania nad obecnością izotopu Helu - 3. Pozwoliły one ustalić, że rzeczywiście u schyłku ery mezozoicznej miał miejsce jednorazowy, wielki kataklizm, w wyniku którego w atmosferze znalazło się wiele pyłu. Wbrew pozorom nawet bardzo duża eksplozja spowodowana upadkiem meteorytu zabiłaby jedynie ułamek organizmów na całym Świecie. Jeśli więc teoria ta miałaby okazać się prawdziwa, należałoby założyć, iż kataklizm miał dalsze następstwa, wśród których wymienia się: wielomiesięczne zaćmienie słońca [spowodowane pyłem wyrzuconym do atmosfery], oziębienie klimatu i wyniszczenie roślin. Temu zaś towarzyszyła oczywiście śmierć wielkich roślinożerców. Mięsożercy bez źródeł pokarmu również nie mieli łatwego życia. W ten sposób cały złożony mechanizm ekologiczny mógł runąć bardzo szybko. Czy tak się stało - nie wiemy. Jako prawdopodobne miejsce uderzenia wskazuje się dzisiejszy płw. Jukatan [Stany Zjednoczone]. Wydaje się również, iż tego typu kataklizmy miały miejsce w historii Ziemi już wielokrotnie, ale dopiero ostatni z nich jesteśmy w stanie prawidłowo udokumentować archeologicznie i geologicznie. Słabe strony teorii: nie jesteśmy wciąż pewni, czy wymieranie dinozaurów trwało miliony lat, tysiące, czy może tylko wieki. Nie jesteśmy w stanie ustalić zatem czy tak nagłe zdarzenie jak upadek meteorytu odpowiedzialne było za wymarcie tylu gatunków gadów. Wskazuje się jednak na hipotetyczny okres czasu 10 000 lat, w którym osadzała się pełna irydu warstwa skał.

Wahania pogodowe - teoria głosząca, że ciepły i sprzyjający rozwojowi zimnokrwistych gadów klimat ok. 65 milionów lat temu klimat uległ stosunkowo szybkiej przemianie. Stał się dużo mniej stabilny. Niektóre gatunki na swoje nieszczęście po raz pierwszy oglądały prawdziwą zimę. Te, które były najbardziej wyspecjalizowane - czyli głównie dinozaury - nie potrafiły się przystosować. Nawet jeśli zwierzęta miały możliwość migracji albo tolerowały zmienność temperatur, to pogoda nie pozostawiała w spokoju roślinności. Wytrzebienie pokarmu roślinnego szybko prowadziło do skutków, jakie opisaliśmy już wyżej. Za opisywaną teorią stoją badania [między innymi geologiczne], wykazujące, że na granicy ery mezozoicznej i kenozoicznej, rzeczywiście miały miejsce zmiany klimatyczne. Słabe strony teorii: zmiany klimatu musiałyby mieć apokaliptyczne rozmiary i globalny zasięg, by wytępić tak dużą liczbę gatunków.

Zmiany środowiska wywołane zmianami poziomu mórz - inny wariant powyższej teorii, kładący nacisk na przemiany zachodzące w samych siedliskach. Pojawienie się wielu nowych obszarów pustynnych oraz zmiany poziomu mórz mogły doprowadzić do okoliczności, w których siedliska roślinożerców kurczyły się do minimum. Mówi się przy tym raczej o spadku niż wzroście tegoż poziomu. Jak wiadomo, morza mają kolosalny wpływ na klimat, nie tylko w rejonach przybrzeżnych. W tych okolicznościach kwestią czasu pozostawało wyginięcie wszystkich dinozaurów w ogóle - nie zamieszkałe, nowo powstałe siedliska, zajmowane być mogły przez nowe organizmy [np. ssaki]. Te zaś, ewoluując szybciej niż dotychczas, wypierały stopniowo gady z ostatnich ostoi. Słabe strony teorii: Zmiany musiałyby być jednocześnie straszliwie gwałtowne, z drugiej zaś strony musiałyby powstać nowe siedliska przyjazne dla organizmów innych niż dinozaury.

Trujące rośliny - rośliny kwiatowe pojawiły się na Ziemi bardzo późno. Jedna z hipotez zakłada, iż pewne gatunki zjadane przez roślinożerców mogły być szkodliwe lub wręcz trujące. Wskazuje się szczególnie na substancje z rodzaju alkaloidów. Dinozaury nie stworzyły odpowiednio szybko mechanizmów obronnych, z kolei rośliny kwiatowe wypierały dotychczasowe gatunki stanowiące źródło pożywienia wielkich gadów. Słabe strony teorii: nowe szkodliwe rośliny musiałyby pojawić się i rozprzestrzeniać na tyle szybko i w na tyle dużych ilościach, że gady musiałyby być zmuszone do włączenia ich do jadłospisu.

Złodzieje jaj - jedna z bardziej interesujących tez głosi, iż wczesne ssaki nie były tak zahukane i skryte w cieniu wielkich gadów jak się do tej pory uważało. Możliwe, iż 65 mln lat temu jeden lub kilka gatunków było w stanie wykształcić bardzo skuteczne sposoby wykradania jaj dinozaurów. Byłoby to tym bardziej prawdopodobne, gdyby mali prześladowcy wychodzili na żer nocą – jako stworzenia stałocieplne mogły to robić z powodzeniem. Zakłada się bowiem, że wielkie gady musiały być nocami zbyt wychłodzone, by w dostateczny sposób bronić gniazd. Słabe strony teorii: straszliwie duży odsetek ssaków musiałby żywić się jajami. Ponadto nie wyjaśnia to zagłady gadów morskich i latających, które nie zawsze gniazdowały lub składały jaja w dostępnych miejscach. Ponadto – gady nie wyginęły w zupełności, przecież do dziś istnieją.

Zabójcza mądrość - jedna z bardziej kontrowersyjnych teorii zakłada, że dinozaury osiągnęły punkt ewolucyjny, w którym przestały stopniowo powiększać się ich puszki mózgowe. Zwyczajnie nie wytrzymywały konkurencji z coraz dynamiczniej rozwijającymi się inteligentnymi ssakami. Za ich wyginięciem nie miałby stać spektakularny kataklizm, lecz raczej powolne odejście w niepamięć. Słabe strony teorii: badania nie wykazują specjalnego związku pomiędzy zdolnościami przetrwania a wielkością mózgu. W rzeczywistości Tyranosaurus rex, uważany za zdolnego drapieżcę, który jednak mógłby nie zrozumieć bardziej subtelnych dowcipów, miał mózg dużo większy niż większość ssaków obecnych 65 mln lat temu.

Super wulkan - teoria bardzo zbliżona do tej zakładającej upadek meteorytu. Ze wszystkimi konsekwencjami takiego kataklizmu: wyrzucenie pyłu do atmosfery, zablokowanie promieni słonecznych, wielomiesięczna zima. Teoria zakłada zaistnienie wybuchu wulkanu tak wielkiego, że nie jesteśmy w stanie nawet dziś dojrzeć granic jego krateru. Być może mogłaby to być również seria takich wybuchów. Słabe strony teorii: ma ona wyjątkowo dużo słabych stron - nie ma żadnych dowodów na obecność olbrzymich kraterów wulkanicznych. Wulkanolodzy nie są skłonni też potwierdzić możliwości zaistnienia takiego zdarzenia, gdyż w skorupie ziemskiej większe ciśnienia są szybko rozładowywane eksplozjami ‘zwyczajnych’ wulkanów. Gwoli ścisłości należy dodać, że francuscy naukowcy w Trafach Dekanu znaleźli dowody na dużą aktywność wulkaniczną jeszcze przed magiczną datą 65 mln lat temu. Można by teoretycznie założyć, że upadek dużego meteorytu [patrz wyżej] w okresie takiej aktywności zwielokrotniłby jej niszczycielskie skutki. Nie możemy jednak zakładać z całą pewnością, iż zaistniał taki zbieg zdarzeń.

Błysk słoneczny - teoria zakładająca wielce niefortunny zbieg okoliczności. Co jakiś czas Ziemia, na skutek oddziaływań fizycznych, zmienia swoją biegunowość. Okazuje się, iż takie zdarzenie miało miejsce dokładnie 65 mln lat temu. Mało prawdopodobne, ale możliwe jest, że z wydarzeniem tym zbiegła się nietypowa aktywność słoneczna [dla gwiazd chaotyczne i gwałtowne procesy nie są niczym niezwykłym] i nagłe rozbłyski. Czasowe osłabienie lub zaniknięcie warstwy ozonowej mogło doprowadzić do wypalenia części gatunków z powierzchni ziemi promieniami UV. Słabe strony hipotezy: taki zbieg okoliczności jest bardzo mało prawdopodobny, a skutki nie są dobrze opisane nawet w teorii.

Prawdopodobnie powyższe teorie nie wyczerpują bogatych zasobów naukowej kreatywności. Nie należy jednak dziwić się nawet najbardziej fantastycznym hipotezom. Fakty bowiem wskazują, ze dinozaurów nie ma, były kiedyś i nie wiadomo czemu nie ma ich do dziś. Nic nie jest pewne, dlatego wszystko jest możliwe. Rolą nauki jest weryfikować poszczególne założenia. Nowe odkrycia cały czas pozwalają nam zbliżać się do prawdy.

Aurot: PeeGee

Bibiografia:

'Encyklopedia popularna' po redakcją: Czupkiewicz D., Makowiecka A., Zubek A., Poznań 1993

Fardon J., 'Encyklopedia Szkolna '

Kanał Discovery, program 'Jurassica'

Seria Dinozaury, DeAgostini

Parker S., Świat wczoraj i dziś :  jak żyły dinozaury

http://news.astronet.pl/

http://www.wikipedia.org/

http//dinozaury.ovh.org/

http//nauka.pap.com.pl/